Ludzie

Reuss von Plauen Henryk - Wielki Mistrz Krzyżacki

W początkach swojej zakonnej kariery, w latach 1431-1433, władał tczewskim wójtostwem i zapewne niejednokrotnie odwiedzał nasze miasto. Jako jedyny z tczewskich wójtów pełnił kolejno cztery, z pięciu najwyższych zakonnych urzędów oraz został pierwszym wielkim mistrzem wybranym w nowej stolicy zakonu – Królewcu. Był też najdłużej urzędującym w historii zakonu wielkim szpitalnikiem, łącznie ten urząd sprawował przez 34 lata.
Owym "mistrzem z Tczewa" był Henryk Reuss von Plauen, pochodzący z linii rodu von Plauen z Greizu w południowej Turyngii, dość daleki krewny innego Henryka von Plauen - komtura ze Świecia, po grunwaldzkiej klęsce samozwańczego namiestnika zakonu i zawziętego obrońcy Malborka, a następnie wielkiego mistrza w latach 1410-1413. Założyciel linii z Greizu, także Henryk Reuss von Plauen, który swój przydomek, znaczący tyle co "ruski", przyjął poślubiając wnuczkę króla Rusi Halickiej Daniela Halickiego, był bratem Henryka von Plauen zwanego "der Böhme" - czyli "czeski", którego prapraprawnukiem był komtur ze Świecia.
"Tczewski" okres w karierze ambitnego rycerza nie był dla miasta najszczęśliwszy. Rozpoczęta w 1431 r. przez Zakon wojna z Polską, doprowadziła do stanowczej riposty w postaci polsko-husyckiej wyprawy, która dotkliwie spustoszyła ziemię pomorską. 29 sierpnia 1433 r. wojska królewskie dowodzone przez Mikołaja z Michałowa zdobyły i złupiły Tczew, biorąc do niewoli jego obrońców i mieszkańców, a wzniecony podczas walk pożar obrócił miasto w ruinę.
Wojna, choć dla Krzyżaków niefortunna, pozwoliła jednak świeżo mianowanemu wielkiemu szpitalnikowi rozwinąć talenty dyplomatyczne. W listopadzie 1433 r. uczestniczył w rokowaniach pokojowych, a w dwa lata później stał już na czele delegacji Zakonu oraz duchowieństwa i stanów pruskich, która 31 grudnia 1435 roku zawarła w Brześciu Kujawskim kolejny pokój wieczysty z Królestwem Polskim. W latach 1438-1439 był wysłannikiem wielkiego mistrza do mistrzów krajowych w Inflantach i Rzeszy Niemieckiej, którzy nie uznali traktatu brzeskiego dążąc do uniezależnienia się od władzy mistrza z Malborka. Dobrze zapowiadająca się kariera Henryka Reussa uległa gwałtownemu zahamowaniu. Po odsunięciu od władzy przez zakonną opozycję jego mentora - wielkiego mistrza Pawła von Russdorfa, von Plauena przesunięto na równie odpowiedzialne, co odlegle od Malborka stanowisko komtura Bałgi i wójta Natangi.
Pomyślne pokonanie politycznego wirażu umożliwiła mu wcześniejsza znajomość z nowym wielkim mistrzem Konradem von Erlichshausen oraz powinowactwo z Erlichshausenami poprzez nieznaną z imienia siostrę, wydaną najprawdopodobniej za jednego z braci Ludwika lub Konrada. Henryk Reuss powrócił na urząd wielkiego szpitalnika oraz do działalności dyplomatycznej. W roku 1443 uczestniczył w poselstwie Zakonu i stanów pruskich do elektora brandenburskiego, w sprawie zawarcia traktatu o odzyskanie praw do Nowej Marchii. 25 czerwca 1447 r. Henryk Reuss von Plauen reprezentował wielkiego mistrza w Krakowie, na koronacji Kazimierza Jagiellończyka na króla Polski. Podobno, umierający wielki mistrz Konrad von Erlichshausen na swojego następcę bardziej rekomendował Henryka von Plauen niż własnego bratanka.
Pod rządami Ludwika von Erlichshausen, Henryk Reuss kontynuował rozpoczętą przez poprzedniego mistrza rozgrywkę ze Związkiem stanów pruskich, nadając jej zdecydowanie konfrontacyjny charakter. Związek wniósł spór przed sąd cesarski. Wielki szpitalnik wraz z biskupem warmińskim stanęli na czele delegacji Zakonu. Zdążającą do Wiednia delegację Związku ogarnęli pod Brnem morawscy rycerze-rozbójnicy. 5 grudnia 1453 r. zapadł wyrok nakazujący rozwiązanie Związku, a jego zwolenników obejmujący proskrypcją in blanco, równoważną z wyrokiem śmierci i konfiskatą majątku zarazem. W odpowiedzi, 4 lutego 1454 r. Związek wypowiedział posłuszeństwo wielkiemu mistrzowi i rozpoczął antykrzyżackie powstanie w całym państwie zakonnym, opanowując w ciągu kilku dni główne ośrodki miejskie z Toruniem, Gdańskiem i Elblągiem. Wielki szpitalnik, znajdujący się wówczas w Pasłęku, bezpowrotnie utracił przynależną jego urzędowi elbląską komturię, a po krótkiej obronie musiał ustąpić, choć na honorowych warunkach, także z pasłęckiego zamku i udać się do Malborka, gdzie wielki mistrz powierzył mu dowodzenie obroną krzyżackiej stolicy. Po raz kolejny wojna pozwoliła wielkiemu szpitalnikowi sprawdzić się w dziedzinie odległej od jego zakonnego urzędu. Z determinacją godną swego dalekiego krewnego z czasów wielkiej wojny i nawet większą skutecznością, nękał oblegające zamek i miasto wojska gdańskie, dwukrotnie zmuszając je do opuszczenia Żuław i wycofania się za Wisłę.
Brzemienne w skutki dla toczącej się wojny miało się okazać ściągnięcie na pomoc Zakonowi przez wojowniczego szpitalnika swojego kuzyna, także Henryka Reuss von Plauen, zwanego Młodszym, który bez walki odzyskał strategicznie położone Chojnice. 18 września 1454 r. w krytycznym dla strony krzyżackiej momencie bitwy, toczonej pod Chojnicami przez wojska królewskie z zaciężnymi posiłkami Zakonu, ten doświadczony dowódca śmiałym manewrem rozstrzygnął nie tylko los bitwy, ale i dalszy przebieg wojny, która wcale nie zapowiadała się na trzynastoletnią. Gdy szarża polskich hufców zniosła szyki zaciężnych kopijników, którzy utracili w poległych i wziętych do niewoli większość swoich dowódców, a opór stawiała już tylko walcząca w warownym taborze krzyżacka piechota, wypad oddziałów z Chojnic na tyły i dowództwo polskich wojsk, doprowadził do załamania się polskiego natarcia i wybuchu paniki, a w jej efekcie do kompletnej klęski strony polskiej. Na wysokości zadania stanęła jedynie królewska ochrona, siłą ewakuując z pola przegranej bitwy Kazimierza Jagiellończyka, który bynajmniej wcale nie chciał wymieniać królestwa za konia.
Gdy 27 września przemieszczająca się z Chojnic do Malborka armia krzyżackich zaciężnych obległa Tczew, od wschodu na czele malborskich oddziałów przybył wielki szpitalnik. Jego pierwsza wspomniana w źródłach tczewska wizyta miała huczny przebieg, a to za sprawą krzyżackiej artylerii nękającej miasto ostrzałem z pozycji pod Lisewem. Mimo to, mieszczanie stawili jednak zacięty opór. Ich determinacja nie udzieliła się niestety przysłanym dla obrony miasta gdańskim zaciężnym i po dwóch dniach Tczew skapitulował. W obozie krzyżackich zaciężnych pod miastem, szpitalnik-bombardier pojawił się ponownie 4 października, tym razem jako negocjator, skutecznie przekonując dowódców do dalszej służby dla Zakonu obietnicą zapisu dotychczasowych i przyszłych należności na krzyżackich zamkach i miastach.
W obliczu zwołanej jesienią przez króla Kazimierza nowej wyprawy pospolitego ruszenia, zmierzającej z Torunia przez Ziemię Chełmińska na Pomezanię, głównodowodzący wojskami zakonnymi wielki szpitalnik przejawił duszę rasowego zagończyka. W początkach grudnia poprowadził szybki i niszczycielski rajd na Warmię, docierając do Fromborka i pod Bałgę, co doprowadziło do załamania się koncentracji pospolitego ruszenia Związku na Warmii i w Prusach Dolnych. 11 stycznia 1455 r. szpitalnik-zagończyk pojawił się w Tczewie po raz kolejny, prowadząc wraz z wielkim mistrzem następny rajd, tym razem skierowany na Gdańsk. Wojska krzyżackie zniszczyły w Pruszczu śluzy na Raduni i 13 stycznia bezskutecznie próbowały zdobyć nieufortyfikowane Nowe Miasto, aby po jego podpaleniu pożar ogarnął chronione podwójnym murem Główne Miasto.
W kwietniu, utalentowany szpitalnik przedsięwziął wyprawę, która jemu miała przynieść największy z jego militarnych sukcesów, a Zakonowi zapewnić podstawy późniejszego istnienia. W odpowiedzi na wolę powrotu pod władzę Zakonu, wyrażoną przez zrewoltowane nadmiernymi obciążeniami podatkowymi społeczności dwóch ośrodków miejskich Królewca - Starego Miasta i Lipnika, tytularny już komtur Elbląga wyruszył aby przywieść do posłuszeństwa, wciąż wierne Związkowi, trzecie z królewieckich miast - Knipawę. Odzyskując po drodze Braniewo oraz zamki nad Zalewem Wiślanym i w Sambii, 13 kwietnia stanął na przedmieściu Knipawy - Haberbergu (obecnie okolice dworca kolejowego), gdzie stoczył pierwszą acz nieudaną potyczkę z miejskimi oddziałami. Po przyjęciu 16 kwietnia hołdu od Starego Miasta i Lipnika rozpoczął przy ich wsparciu blokadę położonej między ramionami Pregoły Knipawy. Idące z odsieczą pospolite ruszenie związkowego rycerstwa z Prus Dolnych zostało 25 maja doszczętnie rozbite przez oddziały von Plauena pod Iławą Pruską. Po 14 tygodniach oblężenia i odparciu ciężkich szturmów, wobec braku nadziei na pomoc oraz ciężkich strat własnych, wciąż nie zdobyta Knipawa zdecydowała się na kapitulację na honorowych warunkach. W zamian za odstąpienie od Związku i powrót na łono Zakonu miasto utrzymało swoje przywileje i dotychczasowe władze oraz otrzymało pełną amnestię wraz z gwarancją wolności od zastawu na rzecz zaciężnych. 15 lipca szpitalnik-zdobywca wkroczył do Knipawy i przyjął, w imieniu Zakonu, złożony przez miasto uroczysty hołd.

Odcinek 2


Kolejną kampanię, przyszło stoczyć pełniącemu obowiązki wielkiego marszałka szpitalnikowi na rynku krzyżackich nieruchomości. Od połowy 1455 r. krzyżaccy zaciężni, władający formalnie i faktycznie zakonnymi zamkami i miastami, które otrzymali na mocy zapisu wielkiego mistrza, tytułem zastawu za należne wynagrodzenie, zaczęli, wobec ewidentnego braku widoków na wypłatę niemałych należności, poszukiwać nabywców na krzyżackie nieruchomości, nie wykluczając bynajmniej z ich grona swoich dłużników. Szpitalnik-dyplomata rozpoczął intensywne zabiegi o fundusze konieczne do odzyskania zastawu, starając się jednocześnie odzyskać zaufanie zaciężnych wierzycieli oraz odwieść ich od zamiaru sprzedaży zakonnych dóbr polskiemu królowi. Jedyne istotne wsparcie finansowe nadeszło od inflanckiej gałęzi zakonu, jednakże nie umożliwiało ono zaspokojenia roszczeń zaciężnych, którzy prowadzili także przewlekłe i burzliwe negocjacje ze stroną polską, W ich wyniku, obydwie strony zaakceptowały pod koniec lipca 1456 r. warunki wykupu krzyżackiego zastawu. Za kwotę 436 000 węgierskich złotych, r., z której 1/4 miała być wypłacona w towarach, uregulowaną do końca 1456 r., stronie polskiej przekazane być miało 21 zamków i miast wraz ze stolicą Zakonu. Świadomy swoich skromnych możliwości finansowych, wielki szpitalnik zdecydował się na iście pokerową zagrywkę, przebijając królewską ofertę zarówno co do stawki jak i terminów płatności. Propozycję tę przyjęła za dobrą monetę spora część dowódców niemieckich, zawierając z von Plauenem w połowie sierpnia układ w Prabutach, określający warunki dalszej służby dla Zakonu. Ich optymizmu nie podzieliła jednak grupa tak czeskich jak i niemieckich dowódców związanych z Malborkiem, która w tym samym czasie w Toruniu zdecydowała się na sprzedaż polskiemu królowi krzyżackiej stolicy wraz z Tczewem i Iławą.
Wkrótce po przybyciu wielkiego mistrza do Królewca w połowie sierpnia 1457 r., wielki szpitalnik podjął ponownie działania zaczepne w dolinie Pregoły i Łyny w Prusach Dolnych, oblegając Welawę i Sępopol, a następnie po zaskakującej i śmiałej przeprawie konnych wojsk przez spiętrzoną Łynę, 14 września pokonał w bitwie pod Bartoszycami wysłane na odsiecz obleganym miastom liczniejsze oddziały związkowych zaciężnych.
1 października przybył do miasta Malborka, opanowanego przez wojska Bernarda Szumborskiego, któremu bramy otworzyli wierni Zakonowi mieszczanie. Zamek utrzymała zaciężna załoga Ulryka vel Oldrzycha Czerwonki, zawczasu wynagrodzonego hojnymi nadaniami przez roztropnego polskiego króla. Przez blisko 4 miesiące wielki szpitalnik kierował obroną miasta, od końca listopada obleganego, acz niezbyt skutecznie, przez wielkopolskie pospolite ruszenie i oddziały związkowe. Od nieuchronnej kapitulacji w wyniku braku zapasów jak i środków dla zaciężnych, uratowała szpitalnika-obrońcę odsiecz, z jaką bez większych przeszkód przedarł się przez dziurawą blokadę Bernard Szumborski.

W końcu stycznia 1458 roku wielki szpitalnik zrezygnował z dowodzenia obroną Malborka i wraz z oddziałami Szumborskiego opuścił miasto udając się do Królewca. Wobec możliwości upadku miasta obleganego od połowy sierpnia przez liczne pospolite ruszenie z Korony, szpitalnik-dyplomata rozpoczął rokowania z delegatami króla, zakończone podpisaniem 12 października rozejmu w Prabutach, zawieszającego na 9 miesięcy działania wojenne. W marcu 1459 r. wszedł w skład delegacji wielkiego mistrza, próbującej podjąć w Chełmnie rokowania pokojowe ze stroną polską. Poważne problemy zdrowotne, trapiące szpitalnika na przekór piastowanemu urzędowi, poważnie ograniczyły jego aktywność zarówno w końcowym okresie zmagań o miasto Malbork, jak i w czasie późniejszej krzyżackiej ofensywy na Pomorzu i w Dolnych Prusach, do której przyłączył się w jej końcowej fazie przeprowadzając przeszło 4-miesięczne, udane oblężenie Morąga, który skapitulował w końcu października 1461 r.
Pod koniec lata 1463 r. wziął udział w ostatniej dużej krzyżackiej operacji ofensywnej, podjętej przez wielkiego mistrza dla odblokowania Gniewa obleganego przez wojska królewskie i gdańskie. Dowodzone przez szpitalnika siły krzyżackie z Prus Dolnych wykonały głębokie obejście oblężonego Gniewa przez Nowe i Starogard, gdzie połączyły z załogami ściągniętymi z miast północnego Pomorza i wyruszyły na spotkanie nadciągającej Wisłą flotylli wielkiego mistrza. 12 września wojska szpitalnika minęły Tczew i rozłożyły się obozem pod Czatkowami. Plan połączonej operacji lądowej i rzecznej nie doszedł jednak do skutku z powodu nieudolnego dowodzenia wielkiego mistrza, którego flota została zablokowana na Szkarpawie przez okręty gdańskich i elbląskich kaprów, a następnie zepchnięta na Zalew Wiślany i rozbita w bitwie morskiej stoczonej 15 września w Zatoce Świeżej. 16 września wojska szpitalnika ponownie przeszły pod Tczewem, tym razem w drodze powrotnej do Starogardu, gdzie grupa uległa samorzutnemu rozpadowi. Poniesione przez zakon klęski sprawiły, że w roku 1464 szpitalnik po raz kolejny wcielił się w dyplomatę, współprzewodnicząc krzyżackiej delegacji próbującej wysondować warunki zawarcia rozejmu ze stroną polską na rokowaniach prowadzonych od końca czerwca do połowy lipca w Toruniu. Jednak już jesienią ponownie przejawił bardziej mu właściwą naturę wojownika, gdy 13 października nagłym wypadem o mały włos nie opanował elbląskiego Nowego Miasta. Niezadługo po tym, poprowadził skryty zagon pod Toruń, który 31 października próbował zdobyć atakiem na mury od strony Wisły, dostrzeżonym jednak przez toruńskie straże. Ostatnią próbę odzyskania Torunia dla zakonu, tym razem drogą układów podjął rok później w sierpniu 1465 r. kusząc miasto obietnicą nadania ziemi chełmińskiej.
W październiku 1466 r. przybył do Torunia wraz z wielkim mistrzem, który powierzył mu kierownictwo krzyżackiej delegacji finalizującej z przedstawicielami króla ustalenia kończącego wojnę traktatu pokojowego. Chociaż 19 października w toruńskim Dworze Artusa, przyszło mu wziąć udział w uroczystym zaprzysiężeniu zawartego pokoju, to z jego postanowieniami nie pogodził się nigdy. Nową siedzibą wielkiego szpitalnika, który musiał porzucić cokolwiek już nieaktualny tytuł komtura Elbląga, na krótko stał się Pasłęk. Gdy niespełna pół roku po zawarciu pokoju toruńskiego, w kwietniu 1467 r. zmarł wielki mistrz Ludwik von Erlichshausen, niepokorny szpitalnik został uznany jego niekwestionowanym następcą. Aby ominąć postanowienia toruńskiego traktatu dotyczące hołdu należnego polskiemu królowi od każdorazowego wielkiego mistrza, nowy zwierzchnik zakonu rozpoczął swe rządy jako namiestnik- zastępca, zwyczajowo sprawujący władzę do wyboru nowego wielkiego mistrza. Przekazawszy tytuł wielkiego szpitalnika swojemu następcy, Henryk Reuss von Plauen, już jako namiestnik przyjął, skromny tytuł komtura Morąga. W maju spotkał się w Piotrkowie z Kazimierzem Jagiellończykiem, któremu przekazał dokumenty traktatu pokojowego ratyfikowane przez rycerstwo i mieszczan krzyżackich Prus, uzyskując ze strony stanów Królestwa potwierdzenie utrzymania zawartego pokoju. Permanentny namiestnik starał się utrzymać poprawne relacje z zaangażowanym w sprawy czeskie polskim królem, intrygując jednocześnie przeciwko Gdańskowi, o którego rzekomej nielojalności informował króla składając mu wizytę w Wilnie, wiosną 1468 r. We wrześniu przyszło mu z nutą nostalgii odwiedzić Malbork, gdzie wezwał go na spotkanie powracający z podróży do Gdańska Kazimierz Jagiellończyk, którego cierpliwość w kwestii oficjalnego wyboru wielkiego mistrza zaczynała się powoli wyczerpywać. Jednak jeszcze przez rok udało się von Plauenowi prowadzić z królem ryzykowną grę w namiestnika.
Wybrany 15 października wielkim mistrzem, przybył pod koniec listopada na sejm do Piotrkowa, gdzie złożył królowi, po przeszło trzech latach uników, uroczystą przysięgę wierności. Pod koniec grudnia powrócił do Prus, gdzie, jak chcieli to widzieć niegdyś pruscy historycy - złamany doznanym upokorzeniem, a w rzeczywistości - sterany wiekiem i trapiony chorobami sędziwy mistrz zmarł po doznanym wylewie 2 stycznia 1470 r. w Morągu, zaskakując króla już po raz ostatni.

Mirza3

fb2