"Specjalny pasażer" - Urban Krzyżanowski
: 14 lut 2012, o 15:29
Autor w 1927r. ukończył Wydział Mechaniczny Szkoły Morskiej w Tczewie. W 1966 r. ukazał się jego debiut książkowy pt."Specjalny pasażer" - książka poświęcona wspomnieniom, ludziom i statkom z okresu międzywojennego.
Tczewian zapewne szczególnie zainteresuje ponad 30 stron "Wspominek" z pobytu w Tczewie. Krzyżanowski, który do Szkoły Morskiej przyjechał z Warszawy, opisuje powiatowe kociewskie miasteczko Tczew z pruskimi budowlami. Przybyszów z Warszawy, Kongresówki, lwowiaków zaskoczyło , że "(...) W mieście są sklepy i winiarnie, prawdziwe dansingi, w karnawale bale i zabawy (...) mieścina ma kilka nadspodziewanie dużych sal, amatorskie zespoły teatralne mają gdzie grać i mają dla kogo (...) Przybysz z Mławy ze zdziwieniem po cichu podziwia nawierzchnie ulic, gaz, elektryczność, wodociągi, dworzec i uregulowaną Wisłę.(...) Tu jest wszystko własne, miejskie."
Po wnikliwych poszukiwaniach uczniowie odkrywają coś, co mogą skrytykować - numerowanie domów. "(...) Nie ma dwustronnych od wewnątrz oświetlonych skrzynek z numerami, kolejne numery biegną sobie dość chaotycznie aż do końca ulicy, wracają dowolnie drugą stroną(...)". W Warszawie parzyste były po jednej stronie ulicy, nieparzyste po drugiej, wzrost numerów posuwał się w tym samym kierunku.
A ponieważ nic co ludzkie nie było im obce, przed rozstaniem z Tczewem autor wspomina Sońkę z Wiślanej, jedyną licencjonowaną tczewską jawnogrzeszniczkę, która po trzydziestu latach zawodowej pracy postanowiła pójść do klasztoru.
Ciekawostką wymagającą sprawdzenia
jest stwierdzenie " (...)Dla porządku i prawidłowego zamknięcia wszystkich bilansowych pozycji przydługiego postoju z dumą notujemy, że Tczew z radością i zadowoleniem ustanowił pomorski rekord nieślubnego przyrostu ludności, co stanowi niemały nasz wkład w dziedzinie etnograficznej unifikacji, czyli zlewania się prastarych ziemic z macierzą. (...) Dopełniliśmy Tczew, jedziemy teraz zaludnić Gdynię (...)".
Tczewian zapewne szczególnie zainteresuje ponad 30 stron "Wspominek" z pobytu w Tczewie. Krzyżanowski, który do Szkoły Morskiej przyjechał z Warszawy, opisuje powiatowe kociewskie miasteczko Tczew z pruskimi budowlami. Przybyszów z Warszawy, Kongresówki, lwowiaków zaskoczyło , że "(...) W mieście są sklepy i winiarnie, prawdziwe dansingi, w karnawale bale i zabawy (...) mieścina ma kilka nadspodziewanie dużych sal, amatorskie zespoły teatralne mają gdzie grać i mają dla kogo (...) Przybysz z Mławy ze zdziwieniem po cichu podziwia nawierzchnie ulic, gaz, elektryczność, wodociągi, dworzec i uregulowaną Wisłę.(...) Tu jest wszystko własne, miejskie."
Po wnikliwych poszukiwaniach uczniowie odkrywają coś, co mogą skrytykować - numerowanie domów. "(...) Nie ma dwustronnych od wewnątrz oświetlonych skrzynek z numerami, kolejne numery biegną sobie dość chaotycznie aż do końca ulicy, wracają dowolnie drugą stroną(...)". W Warszawie parzyste były po jednej stronie ulicy, nieparzyste po drugiej, wzrost numerów posuwał się w tym samym kierunku.
A ponieważ nic co ludzkie nie było im obce, przed rozstaniem z Tczewem autor wspomina Sońkę z Wiślanej, jedyną licencjonowaną tczewską jawnogrzeszniczkę, która po trzydziestu latach zawodowej pracy postanowiła pójść do klasztoru.
Ciekawostką wymagającą sprawdzenia