Zamachy na pociągi w okolicach Tczewa
: 18 wrz 2011, o 20:47
O zamachu pod Starogardem pojawił się artykuł na portalu, także nie będę powielać informacji. Zapraszam do poczytania: https://dawnytczew.pl/index.php?option= ... &Itemid=98. Natomiast szperając w internecie natknęłam się na parę innych informacji w tym temacie oraz zdjęcia.
Na forum http://www.ruciane-nida.org/kmk/viewtop ... c&start=15 znalazłam zeznania świadków katastrofy, pochodzące z teczki: „Materiały dotyczące katastrofy kolejowej pod Starogardem w 1925”, (zespół 47: Powiatowa Komenda Policji Państwowej w Starogardzie 1921-1926, Archiwum Państwowe w Gdańsku). Nie są to wszystkie relacje, forumowicz wybrał jego zdaniem te najciekawsze.
k. 27-28
Protokół z przesłuchania Jana Zblewskiego zam. w Starogardzie, zaporowego przy PKP w Starogardzie spisany przez st. śl. Grabowskiego.
Już od trzech dni pełnię służbę kolejową w budce 281, która leży przy torze kolejowym Tczew – Starogard a od budki do Starogardu jest 1500 mtr. Dnia 30 IV r.b. objąłem służbę o godz. 18 i pełniłem takową do 1 V godz. 6. Mniej więcej o godz. 23.40 gdy wychodziłem jak zwykle z lampą do pociągu, widziałem tylko, że pociąg stał, a także słyszałem bardzo duży łoskot drutów telegraficznych a pozatem też nic więcej nie słyszałem. Wtem też nadbiegł jeden ze służby kolejowej i opowiedział, że pociąg tranzytowy, który miał przejeżdżać wykoleił się i zadzwonił prędko do stacji Starogard o pociąg ratunkowy. Po krótkim czasie też nadszedł pociąg ratunkowy z Tczewa. Przy wykolejonym pociągu w ogóle nie byłem i to dlatego, że pełniłem służbę nieustannie przy telefonie i sygnałach. Przed tem nieszczęściem absolutnie nic nie zauważyłem i nic nie słyszałem. Obchodowy Schröder nie był wczoraj u mnie w budce, gdyż on dopiero o godz. 23 wychodzi ze Szpęgawska do Swarożyna a z Swarożyna jedzie pendlem do Starogardu a z Starogardu idzie pieszo do Szpęgawska. Nic więcej do sprawy zeznać nie mogę.
k. 28-29
Protokół z przesłuchania Franciszka Wintera aspiranta na kierownika parowozu (ur. 1899 w Luteran /Niemcy/ zam. w Tczewie), spisany przez st. śl. Fiałkowskiego.
Jestem zatrudniony przy kolei jako aspirant na kierownika parowozu. Dnia 30. kwietnia br. wyjechałem jako taki pociągiem pospiesznym nr 907 do Chojnic. Wypadek który się zdarzył przed Starogardem był dla mnie zupełnie nagły, gdyż dopiero zauważyłem, że coś się stało, jak wstrząsnęło parowóz. Natychmiast doskoczyłem do regulatora i hamulca, lecz to już uczynił kierownik pociągu Gierkicki, było to wszystko w okamgnieniu czasu, gdyż wtem parowóz się już wykoleił i się obalił na stronę. Kierownik parowozu Galicki został zarzucony węglami w budce maszynisty na parowozie. Ja zostałem z parowozu wyrzucony, gdy przeszedłem do siebie doskoczyłem do parowozu, spuściłem parę i zapuściłem lepiej wódną pompę dlatego aby zapobiec eksplozji kotła. Dopiero później zabrałem się do wyratowania Galickiego, który jak się później okazało ma dwa żebra złamane. Co do wypadku samego nie mogę absolutnie nic zapodać, ponieważ nikogo przed pociągiem nie zauważyłem. Pociąg jechał około 70 km na godzinę. Nadmieniam, że tylko przez to uratowałem od eksplozji parowozu i z tem życie kierownika parowozu, ze udało mi się spuścić parę i doprowadzić pompę wódną do największego działania. Więcej do sprawy zapodać nie mogę.
Protokół z przesłuchania Michała Schrödera, pomocnika dróżnika PKP w Starogardzie.
Dnia 30 IV 25 pełniłem służbę obchodową torów na przestrzeni Swarożyn – Starogard i to od godz. 7 do 12.10 a po południu czyli nocą od godz. 23 do 1 V 25 godz. 2.45. Gdy w nocy o godz. 23 objąłem służbę udałem się z Szpęgawska do Swarożyna, zaś z Swarożyna chciałem motorówką jechać do Starogardu, lecz przychodząc do Swarożyna usłyszałem, że to się pociąg pospieszny tranzytowy wykoleił i to 400 mtr. od budki 281 w stronę Swarożyna a więc nie czekałem już na pociąg motorowy tylko pojechałem teraz pociągiem ratunkowym na miejsce wypadku, gdzie pomagałem przy ratowaniu. Nadmieniam, iż przy obchodach absolutnie nic podpadającego nie zauważyłem, musiał się to stać w czasie gdy nikt służby nie pełnił na przestrzeni to jest od godz. 17 do 23. Więcej do sprawy zeznać nie mogę.
k. 56-57.
Starogard Gł. dworzec, 7 V 1925 r.
Protokół przesłuchania świadka.
Zawezwany staje w biurze swego urzędowania naczelnik stacji Główny Dworzec Starogard
Faleński Franciszek i zeznaje:
W nocy z dnia 30 IV do 1 V 25 o godz. 00.05 zostałem zbudzony przez telegrafistę Kożyczkowskiego, który mi doniósł, ze pociąg tranzytowy pospieszny leży w rowie w lesie. Natychmiast ubrałem się i udałem się do dyżurnego ruchu Lemkiego na stację, pytając się tego, co się rzeczywiście stało. Ten mi jednak nie mógł nic dokładnego zapodać, tylko opowiadał mi, że pociąg ma być wykolejony, lecz jak i gdzie nie wie. Na to zapytałem się Lemkiego co on już wszystkiego poczynił i kogo zbudził, naco mi tenże opowiadał, że sąsiednie stacje są uwiadomione i tor jest zamknięty i że pociąg ratunkowy z Tczewa już zamówił. Dałem jeszcze rozkaz, aby pociąg ratunkowy z Chojnic natychmiast zamówił i uwiadomił dyspozytury w Tczewie i Chojnicach i także Głównego Dyspozytora w Gdańsku. Telegrafistę Kosiczkowskiego wysłałem aby wszystkich kolejarzy na dworcu zamieszkałych zbudził a telegrafistę Goronowicza posłałem do lekarzy w/m. Skoro kierownik parowozu Franciszek Stanek na stację przybył udaliśmy się wspólnie z Stankiem Franciszkiem, Lamkiewiczem Janem (pomocniczy palacz), Schmidtem Józefem (przetokowy), kasjerem biletowym Stankiem Aleksem i odprawcą bagażu Janem Knapą około 0.30 parowozem na miejsce wypadku. Przybywszy na miejsce wypadku było mojem dążeniem stwierdzić miejsce wypadku i czy tor Chojnice – Tczew jest w takim stanie, aby pociągi jednym torem przeprowadzać. Takowy znalazłem w porządku. Co do toru na którym się pociąg wykoleił muszę zeznać, ze tego nie wziąłem tak bardzo pod badanie, gdyż było to niemożliwe. Widziałem tylko, że tor pod pociągiem leżący jest tak szyny jak i podkładki całkowicie porozrywany i porostrzaskiwane wagony obstawione pasażerami jadącemi pociągiem. Najpierwszem mojem dążeniem na miejscu było, udzielić rannym jakiej pomocy i aby ich jak najprędzej z pod gruzów wydostać.
k. 80-81
Chojnice 9 V 1925 r.
Odpis protokołu przesłuchania Jana Wysockiego (nadkonduktora pociągów zam. w Chojnicach) w komisariacie Policji Państwowej.
Do omawianej budki Nr 281 to jest w stronę Starogardu posłałem jako pierwszego wozomistrza tego pociągu Soche Józefa zamieszkałego obecnie w Tczewie. Bliższy adres tego wozomistrza można odnaleźć u wozowników w Tczewie. Kierownictwo danego pociągu odebrałem już w Malborgu, według turnusu. Stację Tczew opuścił dany pociąg planowo, zaś stację Swarożyn przejeżdżał 3-4 minuty z opóźnieniem i powiększył opóźnienie na dalsze parę minut do miejsca wypadku. Podczas biegu tego pociągu znajdowałem się stale aż do wywrócenia się tegoż w wagonie bagażowym idącym zaraz za maszyną. W ostatniej chwili znajdowałem się również w tym wozie ze wspomnianym Sochą i jednym z konduktorów niemieckich Thielem z Królewca. W wozie tem odczułem tylko pochylenie się tegoż coraz więcej ku prawej stronie co po 2-4 sekund nastąpiło też gwałtowne wywrócenie na tę stronę. Z trudem po wydostaniu się z tego wozu posłałem jak już wspomniałem, Sochę do danej budki. Sam zaś wspólnie z Thielem zajmowałem się wyciąganiem wołającej a najpotrzebniejszej pomocy, nieszczęśliwym. Po wydostaniu się z wagonu jak i przy ratownictwie nie zauważyłem nikogo, ktoby rzucał na siebie podejrzenie tembardziej, że było ciemno, również nie słyszałem rozmowy takiej, któraby zbliżyła do odkrycia sprawców czynu. Powód wykolejenia się tego nie był mi widoczny do czasu opuszczenia mego miejsca wypadku, co dopiero później ustalone zostało przez komisję. Nadmieniam, że Socha przy powrocie oznajmił mi o załatwieniu mego polecenia w budce 281 jednak odnośnie co do osoby Zblewskiego o niczem nie wspomniał a sam o to go się nie pytałem.
Natomiast na stronie: http://gdansk.naszemiasto.pl/archiwum/2 ... drukuj_dol, można poczytać ciekawy artykuł w temacie katastrofy. Reporterzy dotarli do albumu ze zdjęciami, które ich właściciel błędnie łączył z zamachem na Hitlera przeprowadzonym w miejscowości Strych. W efekcie śledztwa i nagrody (50.000 zł) wyznaczonej przez ówczesnego wiceministra kolei Eberharda, zatrzymano dwóch włóczęgów-recydywistów, a za trzecią osobą wydano list gończy. Jednak zagadki katastrofy do dziś nie rozwikłano. Autorzy artykułu sugerują, że za tego typu zamachami (Starogard, Rogów, Rzezawa) mógł stać wywiad radziecki. Podstawą do takich założeń mogą być wspomnienia radcy ambasady ZSRR w Paryżu, Grigorija Biesiedowskiego. Ambasador zdradza w nich, że seria akcji terrorystycznych i dywersyjnych na początku lat 20 XX w., była zaplanowana przez radziecki wywiad.
Zdjęcia, o których mowa w artykule:
Zdjęcia z http://www.bild.bundesarchiv.de
Na forum http://www.ruciane-nida.org/kmk/viewtop ... c&start=15 znalazłam zeznania świadków katastrofy, pochodzące z teczki: „Materiały dotyczące katastrofy kolejowej pod Starogardem w 1925”, (zespół 47: Powiatowa Komenda Policji Państwowej w Starogardzie 1921-1926, Archiwum Państwowe w Gdańsku). Nie są to wszystkie relacje, forumowicz wybrał jego zdaniem te najciekawsze.
k. 27-28
Protokół z przesłuchania Jana Zblewskiego zam. w Starogardzie, zaporowego przy PKP w Starogardzie spisany przez st. śl. Grabowskiego.
Już od trzech dni pełnię służbę kolejową w budce 281, która leży przy torze kolejowym Tczew – Starogard a od budki do Starogardu jest 1500 mtr. Dnia 30 IV r.b. objąłem służbę o godz. 18 i pełniłem takową do 1 V godz. 6. Mniej więcej o godz. 23.40 gdy wychodziłem jak zwykle z lampą do pociągu, widziałem tylko, że pociąg stał, a także słyszałem bardzo duży łoskot drutów telegraficznych a pozatem też nic więcej nie słyszałem. Wtem też nadbiegł jeden ze służby kolejowej i opowiedział, że pociąg tranzytowy, który miał przejeżdżać wykoleił się i zadzwonił prędko do stacji Starogard o pociąg ratunkowy. Po krótkim czasie też nadszedł pociąg ratunkowy z Tczewa. Przy wykolejonym pociągu w ogóle nie byłem i to dlatego, że pełniłem służbę nieustannie przy telefonie i sygnałach. Przed tem nieszczęściem absolutnie nic nie zauważyłem i nic nie słyszałem. Obchodowy Schröder nie był wczoraj u mnie w budce, gdyż on dopiero o godz. 23 wychodzi ze Szpęgawska do Swarożyna a z Swarożyna jedzie pendlem do Starogardu a z Starogardu idzie pieszo do Szpęgawska. Nic więcej do sprawy zeznać nie mogę.
k. 28-29
Protokół z przesłuchania Franciszka Wintera aspiranta na kierownika parowozu (ur. 1899 w Luteran /Niemcy/ zam. w Tczewie), spisany przez st. śl. Fiałkowskiego.
Jestem zatrudniony przy kolei jako aspirant na kierownika parowozu. Dnia 30. kwietnia br. wyjechałem jako taki pociągiem pospiesznym nr 907 do Chojnic. Wypadek który się zdarzył przed Starogardem był dla mnie zupełnie nagły, gdyż dopiero zauważyłem, że coś się stało, jak wstrząsnęło parowóz. Natychmiast doskoczyłem do regulatora i hamulca, lecz to już uczynił kierownik pociągu Gierkicki, było to wszystko w okamgnieniu czasu, gdyż wtem parowóz się już wykoleił i się obalił na stronę. Kierownik parowozu Galicki został zarzucony węglami w budce maszynisty na parowozie. Ja zostałem z parowozu wyrzucony, gdy przeszedłem do siebie doskoczyłem do parowozu, spuściłem parę i zapuściłem lepiej wódną pompę dlatego aby zapobiec eksplozji kotła. Dopiero później zabrałem się do wyratowania Galickiego, który jak się później okazało ma dwa żebra złamane. Co do wypadku samego nie mogę absolutnie nic zapodać, ponieważ nikogo przed pociągiem nie zauważyłem. Pociąg jechał około 70 km na godzinę. Nadmieniam, że tylko przez to uratowałem od eksplozji parowozu i z tem życie kierownika parowozu, ze udało mi się spuścić parę i doprowadzić pompę wódną do największego działania. Więcej do sprawy zapodać nie mogę.
Protokół z przesłuchania Michała Schrödera, pomocnika dróżnika PKP w Starogardzie.
Dnia 30 IV 25 pełniłem służbę obchodową torów na przestrzeni Swarożyn – Starogard i to od godz. 7 do 12.10 a po południu czyli nocą od godz. 23 do 1 V 25 godz. 2.45. Gdy w nocy o godz. 23 objąłem służbę udałem się z Szpęgawska do Swarożyna, zaś z Swarożyna chciałem motorówką jechać do Starogardu, lecz przychodząc do Swarożyna usłyszałem, że to się pociąg pospieszny tranzytowy wykoleił i to 400 mtr. od budki 281 w stronę Swarożyna a więc nie czekałem już na pociąg motorowy tylko pojechałem teraz pociągiem ratunkowym na miejsce wypadku, gdzie pomagałem przy ratowaniu. Nadmieniam, iż przy obchodach absolutnie nic podpadającego nie zauważyłem, musiał się to stać w czasie gdy nikt służby nie pełnił na przestrzeni to jest od godz. 17 do 23. Więcej do sprawy zeznać nie mogę.
k. 56-57.
Starogard Gł. dworzec, 7 V 1925 r.
Protokół przesłuchania świadka.
Zawezwany staje w biurze swego urzędowania naczelnik stacji Główny Dworzec Starogard
Faleński Franciszek i zeznaje:
W nocy z dnia 30 IV do 1 V 25 o godz. 00.05 zostałem zbudzony przez telegrafistę Kożyczkowskiego, który mi doniósł, ze pociąg tranzytowy pospieszny leży w rowie w lesie. Natychmiast ubrałem się i udałem się do dyżurnego ruchu Lemkiego na stację, pytając się tego, co się rzeczywiście stało. Ten mi jednak nie mógł nic dokładnego zapodać, tylko opowiadał mi, że pociąg ma być wykolejony, lecz jak i gdzie nie wie. Na to zapytałem się Lemkiego co on już wszystkiego poczynił i kogo zbudził, naco mi tenże opowiadał, że sąsiednie stacje są uwiadomione i tor jest zamknięty i że pociąg ratunkowy z Tczewa już zamówił. Dałem jeszcze rozkaz, aby pociąg ratunkowy z Chojnic natychmiast zamówił i uwiadomił dyspozytury w Tczewie i Chojnicach i także Głównego Dyspozytora w Gdańsku. Telegrafistę Kosiczkowskiego wysłałem aby wszystkich kolejarzy na dworcu zamieszkałych zbudził a telegrafistę Goronowicza posłałem do lekarzy w/m. Skoro kierownik parowozu Franciszek Stanek na stację przybył udaliśmy się wspólnie z Stankiem Franciszkiem, Lamkiewiczem Janem (pomocniczy palacz), Schmidtem Józefem (przetokowy), kasjerem biletowym Stankiem Aleksem i odprawcą bagażu Janem Knapą około 0.30 parowozem na miejsce wypadku. Przybywszy na miejsce wypadku było mojem dążeniem stwierdzić miejsce wypadku i czy tor Chojnice – Tczew jest w takim stanie, aby pociągi jednym torem przeprowadzać. Takowy znalazłem w porządku. Co do toru na którym się pociąg wykoleił muszę zeznać, ze tego nie wziąłem tak bardzo pod badanie, gdyż było to niemożliwe. Widziałem tylko, że tor pod pociągiem leżący jest tak szyny jak i podkładki całkowicie porozrywany i porostrzaskiwane wagony obstawione pasażerami jadącemi pociągiem. Najpierwszem mojem dążeniem na miejscu było, udzielić rannym jakiej pomocy i aby ich jak najprędzej z pod gruzów wydostać.
k. 80-81
Chojnice 9 V 1925 r.
Odpis protokołu przesłuchania Jana Wysockiego (nadkonduktora pociągów zam. w Chojnicach) w komisariacie Policji Państwowej.
Do omawianej budki Nr 281 to jest w stronę Starogardu posłałem jako pierwszego wozomistrza tego pociągu Soche Józefa zamieszkałego obecnie w Tczewie. Bliższy adres tego wozomistrza można odnaleźć u wozowników w Tczewie. Kierownictwo danego pociągu odebrałem już w Malborgu, według turnusu. Stację Tczew opuścił dany pociąg planowo, zaś stację Swarożyn przejeżdżał 3-4 minuty z opóźnieniem i powiększył opóźnienie na dalsze parę minut do miejsca wypadku. Podczas biegu tego pociągu znajdowałem się stale aż do wywrócenia się tegoż w wagonie bagażowym idącym zaraz za maszyną. W ostatniej chwili znajdowałem się również w tym wozie ze wspomnianym Sochą i jednym z konduktorów niemieckich Thielem z Królewca. W wozie tem odczułem tylko pochylenie się tegoż coraz więcej ku prawej stronie co po 2-4 sekund nastąpiło też gwałtowne wywrócenie na tę stronę. Z trudem po wydostaniu się z tego wozu posłałem jak już wspomniałem, Sochę do danej budki. Sam zaś wspólnie z Thielem zajmowałem się wyciąganiem wołającej a najpotrzebniejszej pomocy, nieszczęśliwym. Po wydostaniu się z wagonu jak i przy ratownictwie nie zauważyłem nikogo, ktoby rzucał na siebie podejrzenie tembardziej, że było ciemno, również nie słyszałem rozmowy takiej, któraby zbliżyła do odkrycia sprawców czynu. Powód wykolejenia się tego nie był mi widoczny do czasu opuszczenia mego miejsca wypadku, co dopiero później ustalone zostało przez komisję. Nadmieniam, że Socha przy powrocie oznajmił mi o załatwieniu mego polecenia w budce 281 jednak odnośnie co do osoby Zblewskiego o niczem nie wspomniał a sam o to go się nie pytałem.
Natomiast na stronie: http://gdansk.naszemiasto.pl/archiwum/2 ... drukuj_dol, można poczytać ciekawy artykuł w temacie katastrofy. Reporterzy dotarli do albumu ze zdjęciami, które ich właściciel błędnie łączył z zamachem na Hitlera przeprowadzonym w miejscowości Strych. W efekcie śledztwa i nagrody (50.000 zł) wyznaczonej przez ówczesnego wiceministra kolei Eberharda, zatrzymano dwóch włóczęgów-recydywistów, a za trzecią osobą wydano list gończy. Jednak zagadki katastrofy do dziś nie rozwikłano. Autorzy artykułu sugerują, że za tego typu zamachami (Starogard, Rogów, Rzezawa) mógł stać wywiad radziecki. Podstawą do takich założeń mogą być wspomnienia radcy ambasady ZSRR w Paryżu, Grigorija Biesiedowskiego. Ambasador zdradza w nich, że seria akcji terrorystycznych i dywersyjnych na początku lat 20 XX w., była zaplanowana przez radziecki wywiad.
Zdjęcia, o których mowa w artykule:
Zdjęcia z http://www.bild.bundesarchiv.de
