"Tczewskie" nazwiska
http://www.verwandt.de/karten/absolut/dirschauer.html
http://www.moikrewni.pl/mapa/kompletny/tczewski.html
Zgadza się, to była częsta praktyka w odleglejszych czasach, również w przypadku pozostawania przy ich pierwotnym wyznaniu - na przykład patrz: Mendel Gdański Konopnickiej. Cytując wikipedię:Makkabi pisze:...Dirschauer - mogli być Żydami. Dość częstą praktyką było w Niemczech nadawanie nazwisk od miejsca zamieszkania (pochodzenia) w przypadku przyjęcia katolicyzmu. Np. Breslauer, Danziger...
/http://kielakowie.pl/mediawiki/index.ph ... oru%C5%9B/Gwałtowny rozwój miasta nastąpił w połowie lat 90-tych XIX w., dzięki przeniesieniu tutaj garnizonów wojskowych z Nowogródka i Horodyszcza. Za wojskiem naturalną koleją zaczęli przybywać kupcy i przedsiębiorcy. Generał inż. baron von Dirschau wybudował tutaj dużą cukrownię, szybko zaczął rozwijać się też i inny przemysł - 3 duże cegielnie, największe w tym okresie na Nowogródczyźnie, 3 fabryki urządzeń młyńskich, 2 młyny, 2 tartaki - zaczął rozwijać się więc ośrodek przemysłowy na wielką skalę, który ściągał coraz więcej ludzi. W 1909 r. mieszkało tutaj już 9 tysięcy mieszkańców, a w 1914 r. ponad 31 tysięcy - w ten sposób Baranowicze stały się czwartym miastem pod wzglądem wielkości w guberni mińskiej, a wielkością przewyższyły Nowogródek, który dla Baranowicz był w tym czasie powiatem. Miasto w większości było drewniane, jedna ulica posiadała bruk, a pięć było pokryte nim częściowo, ale było to niezwykle gwarne i ruchliwe miasto. I chociaż przed I wojną światową zarzucano baranowiczanom brak ogłady i wykształcenia, ale wszyscy stwierdzali, że Baranowicze śmiało mogą konkurować pod względem gospodarczym z samym gubernialnym Mińskiem.
Do Fabera z JG 6 dołączył Feldwebel Bodo Dirschauer, który miał bardzo zróżnicowaną karierę, podczas której latał Bf 109 w Rosji z JG 52, zanim został przydzielony do KG 26, aby latać w operacjach torpedowo-bombowych. Ranny nad Bałtykiem Dirschauer został hospitalizowany, ale sam się wypisał i został skierowany do 3./JG 5, który został przemianowany na 11./JG 6, gdzie służył pod dowództwem Fabera. Pod koniec 1944 r. Dirschauer został wysłany do III./EJG 2 w Lechfeld, aby przejść szkolenie na Me 262, ale 12 kwietnia 1945 r. otrzymał rozkaz wejścia na pokład Si 204 lecącego do Riem. Gdy tylko tam wylądował, Dirschauer otrzymał polecenie udania się do drewnianej chaty po północnej stronie lotniska, która służyła jako „kwatera główna” Sachsenberga. Tutaj Dirschauer zaobserwował niewielką liczbę Fw 190, które zostały zepchnięte do prymitywnych schronów przeciwwybuchowych pod osłoną drzew na skraju lotniska. Zostały one zbudowane przez lokalne oddziały pomocnicze. Walter Krupiński pamiętał; „Były bardzo blisko nas - zaparkowane na północnym krańcu lotniska i ukryte w drzewach. Pojawiły się, gdy mieliśmy lecieć i czuliśmy się bardzo bezpiecznie, kiedy byliśmy w powietrzu lub lądowaliśmy, wiedząc, że tam są. Galland miał dobry pomysł, żeby mieć tam tych Focke-Wulfów.






