W 1867 roku zbór liczył już 230 osób i w dalszym ciągu się rozrastał. Zaistniała więc potrzeba zatrudnienia drugiego pastora. Został nim J. Lüdecke, który 1 września tegoż roku odprawił pierwsze nabożeństwo w nowej kaplicy mieszczącej się zaadaptowanym do tego celu niewielkim domu przy ul. Sambora 15. Wierni określali go mianem „szkatułki” („Schmuckkästchen”)
Budynek przy ulicy Sambora 15 miał wejście od ulicy Sambora i wyjście na podwórko. Drugie wejście do budynku było od ulicy Nowej i możliwość wyjścia na podwórko. Na półpiętrach w trakcie remontu w latach 90. XX wieku odkryto tajne pomieszczenia. Wejścia do części z nich zamurowano, o ile dobrze pamiętam pozostało tylko jedno , służące jako pomieszczenie gospodarcze. Piwnice były bardzo solidnie zbudowane. Wysokość mieszkań wynosiła około 3,5 metra.W 1900 roku tczewski zbór liczył około 120 osób, które w dalszym ciągu spotykały się na nabożeństwa w za ciasnych już pomieszczeniach „szkatułki” przy ul. Sambora. Jako, że kondycja finansowa zboru była zadowalająca, wiosną 1910 roku pastor Helmetag wystąpił do Zarządu Policji Budowlanej w Tczewie z prośbą o zgodę na budowę nowej kaplicy (Bethaus) na miejscu starej. Ponieważ znajdować się ona miała przy jednej z głównych ulic miasta, obiecywał że dołoży wszelkich starań o to, by miała jak najatrakcyjniejszą formę.
W lipcu wyburzono stary budynek, a 4 października 1910 roku mistrz murarski F. Sücker, z firmy „J. Schmidt” ze Swaryszewa koło Nowego Dworu Gdańskiego, oddał nowy w stanie surowym. Dzięki archiwalnemu projektowi znana jest pierwotna dyspozycja jego wnętrz. W narożniku parteru znajdowała się duża sala modlitw o wymiarach 11 x 8 m, z kazalnicą przy ścianie północnej. Celem odciążenia stropu pośrodku niej przewidziano dwie podpory. Od północy przylegała do niej druga, mniejsza, zapewne na zajęcia szkółki niedzielnej, od zachodu niewielkie pomieszczenie sanitarne. W dwupiętrowej kamienicy znajdowało się ponadto 10 czynszowych mieszkań, w większości 3-pokojowych, z łazienkami i toaletami. Pastor zajmował lokal na parterze, na lewo od głównego wejścia. Zaprojektowano reprezentacyjną, trzykondygnacyjną kamienicę z mieszkalnym poddaszem. Wyróżniała się w niej część przeznaczona na kaplicę – ściany zdobione boniowaniem dzieliły wysmukłe otwory okienne zamknięte łukiem ostrym, wypełnione szkłem o drobnych podziałach tworzących ukośną kratkę. Dekoracyjnie opracowany został również narożny wykusz obejmujący drugą i trzecią kondygnację oraz umieszczony powyżej szczyt o falistym wykroju podkreślonym profilowaną opaską. Środkową część elewacji frontowej podkreślała półkoliście zamknięta wnęka z dwoma wejściami – do kaplicy i części mieszkalnej. Powyżej osadzony był balkon i wieńczący całość szeroki szczyt w opasce zakończonej wolutami. Projekt ten został zrealizowany po wprowadzeniu pewnych zmian – część z nich zaznaczona została na rysunku przez zatwierdzającego go architekta miejskiego Spechta. W zachowanym do dziś budynku, pomimo późniejszych remontów, czytelne są ślady pierwotnej realizacji. Zauważyć można również, że główny portal odbiega od projektowanego. Znajduje się nad nim klasycyzująca dekoracja wykonana w tynku, złożona z gładkiej płyciny ujętej przez wolutowo zwinięte liście akantu i fryz nawiązujący do motywów antycznych. Na usytuowanych nad wejściem balkonach zachowały się metalowe, ażurowe balustrady z uproszczonym ornamentem roślinnym
Książka była dobrze znana starszym mieszkańcom ulicy Nowej i Sambora, ponieważ autor był wnukiem państwa Struczyńskich, właścicieli sklepu, w którym mieściła się "Hawanka". Natomiast nikt, nigdy nie mówił o tych dezerterach. Zbór posiadał przy ulicy Nowej 8 wyrób trumien. Kiedy remontowano pokój w latach 80. odkryto na ścianie napisy w języku niemieckim. Pokój zawsze był bardzo zimny, nie posiadał, jako jedyny w budynku podpiwniczenia.Ciekawe spostrzeżenia na temat tczewskich baptystów zawarł znany polski dziennikarz i krytyk literacki Michał Misiorny (1933-2005) w książce „Sambora róg Nowej”. Barwnie opisując swoje dzieciństwo spędzone wśród polsko-niemieckich mieszkańców miasta, wspomina też o lokatorach z tytułowej kamienicy. Autora i jego rówieśników straszono baptystami mówiąc, że odprawiają oni świętokradcze, czarne msze. Chłopcy jednak nie wierzyli w to. W piwnicy należacej do jednej ze zborowniczek (bez jej wiedzy), od 19 stycznia 1945 roku ukrywało się dwóch dezerterów z Wehrmachtu (Polak i Niemiec). Tam też obaj zginęli od radzieckiej bomby w dniu 11 marca.
niespokojna66 pisze: ↑23 lip 2019, o 19:09 Kilka następnych ciekawostek znalezionych na stronach internetowych- "Księga adresowa Tczewa" (podejrzewam rok 1925-z różnych względów familijnych ).
Sambora 21