Wspomnienia pana Henia eF ;)
: 30 gru 2012, o 13:12
Jakiś czas temu byłam u pewnego pana (rocznik 1933) na pogaduchach o Tczewie, którego już nie ma. No i wreszcie zabrałam się do spisania tego, com zasłyszała. Poniższe zapiski mogą być lekko chaotyczne, ale sorry – starałam się jakoś to ogarnąć.
Przyznam, że ciężko spisuje się takie wyznania. Przeskakiwanie z tematu w temat, urwane wątki i do tego luźna gadka, którą nie zawsze łatwo poprawnie spisać. Są to wspomnienia pana, którego znam ładnych parę lat. Z góry uprzedzam, że mogą być rozbieżności pomiędzy tym co mi opowiedział, a dotychczasowymi informacjami, które pojawiły się na forum. Jednak pan Henio starał się skrupulatnie przekazać wszystko co pamięta. Niestety nie przypominał sobie, np. synagogi tczewskiej. Wspomnienia będą „wzbogacone” o linki z forum do konkretnych tematów. Można sobie porównać, doczytać i takie tam… Może coś Was z tych wspomnień zainteresuje?
Zielku dzięki za dyktafon
Be-good, dzięki z nazwiska
Urodziłem się w „starej szkole” na ul. Czyżykowskiej. Dzisiaj jest tam złomowiec. Rodzice mówili mi, że za Napoleona był tam wojskowy szpital polowy, dopiero później mieściła się tam szkoła. Opowiadali też, że w tym budynku straszy
http://www.dawnytczew.pl/forum/viewtopi ... 4775#p4775" onclick="window.open(this.href);return false;
Zanim przeprowadziliśmy się na Wąską (1938 r.), mieszkaliśmy na Targowej – za Domem Dziecka. Były tam dwa budynki. Początkowo mieszkaliśmy na piętrze jednego z nich. Jednak kiedy spadłem ze schodów i w efekcie tego zacząłem się jąkać (miałem wtedy 3 lata), tata dostał mieszkanie na parterze w drugim budynku.
Na 30-go Stycznia, tam gdzie jest spalony dach, kawiarnię mieli Jurgowie.
![Obrazek]()
Restauracja była także na górze ul. Sambora, naprzeciwko młyna – później została spalona. Prowadził do niej wjazd – półkole, ozdobiony klombem. Znajdował się tam także parking dla wozów.
Wysypisko śmieci było za piekarnią Wąsa, a dokładnie na Matejki. Był tam duży wąwóz, który później został zasypany, teren utwardzono i zaczęto budować domy. Dzisiejsza Kusocińskiego była niegdyś rowem.
http://www.dawnytczew.pl/forum/viewtopi ... 152#p18152" onclick="window.open(this.href);return false;
Szpital Św. Wincentego stał w poprzek parku. Na dole w piwnicy od ul. Sambora była kuchnia, do głównego wejścia prowadził wjazd z góry, a przed nim było małe rondo. Jedno skrzydło biegło w dół ul. Ściegiennego. Z tyłu budynku na piętrze był balkon, a na nim stały krzesełka i ławki. Wyprowadzano tam chorych, żeby mogli wygrzewać się w słońcu. Tego kto nie mógł chodzić, siostry brały pod pachy i same zanosiły. W czasie wojny mi także przydarzyło się spędzić tam czas.
![Obrazek]()
http://www.dawnytczew.pl/forum/viewtopic.php?f=94&t=342" onclick="window.open(this.href);return false;
W miejscu, gdzie teraz stoi armata (na Łaziennej) były zabudowania rzeźnika – Flittner, który skupował zwierzęta w wiadomym celu. On sam mieszkał w domu, na którego miejscu dzisiaj stoją tylko rusztowania (ul. Dąbrowskiego). Od strony ul. Łaziennej stały jego baraki, chlewnie i stajnie. Na Czyżykowie była cegielnia, której właścicielką była kobieta o nazwisku Preuss. Cegielnia mieściła się tam, gdzie teraz jest szkoła (gimnazjum nr 1). Po wojnie widoczne jeszcze były jej fragmenty i wiaty, w których suszono cegły. Budynki zostały rozebrane przez mieszkańców Polnej – materiał na opał. Reszta została zburzona przy budowie szkoły. Sam majątek znajdował się na ul. Polnej, blisko Orkana. Kiedy przystąpiono do budowy osiedla, majątek jeszcze istniał.
http://www.dawnytczew.pl/forum/viewtopic.php?f=28&t=285" onclick="window.open(this.href);return false;
Jeszcze przed wojną tworzone były listy Polaków, którzy byli „wrogim elementem” dla Niemców. Ci ludzie później byli rozstrzelani w koszarach i na „Świńskim Rynku”. O tym, że te listy istnieją nasze władze wiedziały doskonale. W domu, w którym mieszkaliśmy (na Wąskiej) mieszkał szpieg. Niemcy, którzy spiskowali przeciwko Polakom mieli zrzeszenie, które mieściło się w dzisiejszym Domu Dziecka na ul. Wojska Polskiego (kiedyś właścicielem był Niemiec Arendt).
Zielku dzięki za dyktafon
PRZED WOJNĄ
Urodziłem się w „starej szkole” na ul. Czyżykowskiej. Dzisiaj jest tam złomowiec. Rodzice mówili mi, że za Napoleona był tam wojskowy szpital polowy, dopiero później mieściła się tam szkoła. Opowiadali też, że w tym budynku straszy
http://www.dawnytczew.pl/forum/viewtopi ... 4775#p4775" onclick="window.open(this.href);return false;
Zanim przeprowadziliśmy się na Wąską (1938 r.), mieszkaliśmy na Targowej – za Domem Dziecka. Były tam dwa budynki. Początkowo mieszkaliśmy na piętrze jednego z nich. Jednak kiedy spadłem ze schodów i w efekcie tego zacząłem się jąkać (miałem wtedy 3 lata), tata dostał mieszkanie na parterze w drugim budynku.
Na 30-go Stycznia, tam gdzie jest spalony dach, kawiarnię mieli Jurgowie.
Restauracja była także na górze ul. Sambora, naprzeciwko młyna – później została spalona. Prowadził do niej wjazd – półkole, ozdobiony klombem. Znajdował się tam także parking dla wozów.
Wysypisko śmieci było za piekarnią Wąsa, a dokładnie na Matejki. Był tam duży wąwóz, który później został zasypany, teren utwardzono i zaczęto budować domy. Dzisiejsza Kusocińskiego była niegdyś rowem.
http://www.dawnytczew.pl/forum/viewtopi ... 152#p18152" onclick="window.open(this.href);return false;
Szpital Św. Wincentego stał w poprzek parku. Na dole w piwnicy od ul. Sambora była kuchnia, do głównego wejścia prowadził wjazd z góry, a przed nim było małe rondo. Jedno skrzydło biegło w dół ul. Ściegiennego. Z tyłu budynku na piętrze był balkon, a na nim stały krzesełka i ławki. Wyprowadzano tam chorych, żeby mogli wygrzewać się w słońcu. Tego kto nie mógł chodzić, siostry brały pod pachy i same zanosiły. W czasie wojny mi także przydarzyło się spędzić tam czas.
http://www.dawnytczew.pl/forum/viewtopic.php?f=94&t=342" onclick="window.open(this.href);return false;
W miejscu, gdzie teraz stoi armata (na Łaziennej) były zabudowania rzeźnika – Flittner, który skupował zwierzęta w wiadomym celu. On sam mieszkał w domu, na którego miejscu dzisiaj stoją tylko rusztowania (ul. Dąbrowskiego). Od strony ul. Łaziennej stały jego baraki, chlewnie i stajnie. Na Czyżykowie była cegielnia, której właścicielką była kobieta o nazwisku Preuss. Cegielnia mieściła się tam, gdzie teraz jest szkoła (gimnazjum nr 1). Po wojnie widoczne jeszcze były jej fragmenty i wiaty, w których suszono cegły. Budynki zostały rozebrane przez mieszkańców Polnej – materiał na opał. Reszta została zburzona przy budowie szkoły. Sam majątek znajdował się na ul. Polnej, blisko Orkana. Kiedy przystąpiono do budowy osiedla, majątek jeszcze istniał.
http://www.dawnytczew.pl/forum/viewtopic.php?f=28&t=285" onclick="window.open(this.href);return false;
Jeszcze przed wojną tworzone były listy Polaków, którzy byli „wrogim elementem” dla Niemców. Ci ludzie później byli rozstrzelani w koszarach i na „Świńskim Rynku”. O tym, że te listy istnieją nasze władze wiedziały doskonale. W domu, w którym mieszkaliśmy (na Wąskiej) mieszkał szpieg. Niemcy, którzy spiskowali przeciwko Polakom mieli zrzeszenie, które mieściło się w dzisiejszym Domu Dziecka na ul. Wojska Polskiego (kiedyś właścicielem był Niemiec Arendt).
