No cóż badania średniowiecza, czyli mediewistyka, nieco różni się od takiej matematyki. Przy ograniczonej ilości źródeł, a czasem wręcz ich braku dobrzy mediewiści rysują nam różnorakie scenariusze i wyjaśnienia, które mają jedyną wspólną cechę – są jedynymi hipotezami. Czasem istnieje konsensus dla pewnych interpretacji, czasem każdy badacz ma swoją. Kiedy indziej, jak w przypadku twierdzeń Gerarda Labudy o udzielnym księciu gdańskim goszczącym św. Wojciecha, autorytet jednego naukowca nie pozwala na przyjęcie sądu, do którego skłaniają się wszyscy inni.
Najkrócej rzecz ujmując. Zachowały się dwa XIII-wieczne odpisy tegoż dokumentu z 1198 roku. Młodszy z nich (z 1291 r.) to bez wątpienia właśnie falsyfikat, przygotowany przez joannitów w celu uzyskania „korzyści majątkowej”. Najpewniej by uzyskać dodatkowe terytoria, rycerze zakonni „doprecyzowali” nadanie Grzymisława i właśnie w owym „doprecyzowanym” fragmencie pojawia się nazwa Tczewa.
Jednak starsza kopia (z 1262 r.) uznawana za rzetelną, wygląda dla wielu badaczy raczej na streszczenie niż 100% kopię oryginału.
Krótkie i konkretne omówienie tego zagadnienia można znaleźć w „Kociewskim Magazynie Regionalnym” nr 21 z 1998 roku na stronie 9-10 (aczkolwiek z małym błędem – w kopii z 1262 roku Tczew się nie pojawia).
http://pl.scribd.com/doc/69562493/Kocie ... alny-nr-21
Zatem precyzując nazwa Tczewa pojawia się w fragmencie dodanym do treści dokumentu z 1198 roku prawie sto lat później.
Jednak (i tu tkwi sedno) fałszerstwo to jest bez wątpienia zrobione dość profesjonalnie i można uznać za prawdopodobne, że ów dodany akapit nie był bezmyślnym opisem granic z końca XIII wieku, a raczej fragmentem upodobnionym do opisów z innych dokumentów z przełomu XII i XIII w. Bez wątpienia ówcześni pomorscy joannici dysponowali większą ilością dokumentów autorstwa księcia Grzymisława oraz sporą wiedzą co do historii swoich ziem od momentu nadania. Nie jest zatem wykluczone, że w innych dokumentach jego autorstwa, lub materiałach samego zakonu z tego okresu nazwa Tczew się pojawiała. Można też snuć przypuszczenia na ile, pięćdziesiąt lat po założeniu miasta przez Sambora II, mroki niepamięci pokryły wcześniejszą historię tego miejsca i czy joannici poważyli by się na oszustwo szyte aż tak grubą nicią.
Stąd przekonanie niektórych, wierzących w to, że dokument z 1291 roku był porządnym falsyfikatem, a nie "ordynarną podróbką", że potwierdza on jednak osiemsetletnia historię Tczewa. Jakiś rok temu natknąłem się na artykuł gdzie autor, analizując inne rzeczy tak właśnie podszedł do wspomnianego akapitu. Niestety szukałem wtedy zaciekle całkiem innych rzeczy i sobie go nie odnotowałem.
Ja osobiście wolę trzymać się namacalnych faktów (i dlatego nie zostałem mediewistą), zaś Kazimierz Ickiewicz, jak widać, trzyma się hipotez, których owocem było osiemsetlecie miasta – jego prawo.
Moja propozycja do zmiany:
Pierwsza, w pełni udokumentowana, wzmianka o miejscowości pochodzi z 1252 roku, gdy książę Sambor II rozpoczął budowę zamku w Tczewie (in Dersove). Jednak joannici, posiadający włości w sąsiednim Lubiszewie, w końcu XIII w. dopisali do aktu nadania księcia Grzymisława z 1198 roku opis granic w którym wspomniany jest także Tczew pod nazwą „Trsov”, co może sugerować, że Sambor założył miasto na miejscu istniejącej już wcześniej osady. Najpewniej równocześnie z zamkiem Sambor rozpoczął budowę miasta, którego lokacje potwierdził dokumentem z 1260 roku. Wcześniej już jednak, w 1258 roku, odnotowano funkcjonowanie tczewskich rajców miejskich. Dzięki tym wzmiankom tczewską radę miejską można uznać za najstarszą w całej Polsce.