Dla mnie wręcz przeciwnie, dotychczas wszelkiej maści "polterabendy", na których bywałam miały inny przebieg (i termin)Emiii pisze:czy pomogłam chociaż troszkę?
Ja właśnie znam takie tłuczenie butelek (może oprócz tego popiołuJadzia pisze:Dla mnie wręcz przeciwnie, dotychczas wszelkiej maści "polterabendy", na których bywałam miały inny przebieg (i termin)Emiii pisze:czy pomogłam chociaż troszkę?To gdzie ja kurka wodna bywałam?
Druga zakrystia znajdowała się według starych wizytacji jeszcze po drugiej stronie wielkiego ołtarza, po stronie lekcji, lecz jak podaje wizytacja przez ks. Krolau, 14 marca 1729 odprawiona, była ona bez okna i nieużywana - możenie była to zakrystia, lecz kruchta względnie tak zwany "babiniec" do wywodów i chrztów
Kiedy dziecko było już na świecie, dla matki zaczynał się okres zwany połogiem. Kobieta uchodziła wówczas za nieczystą, a związany z tym stanem był cały system różnych zwyczajów, obrzędów, przepisów izolacyjnych, których należało ściśle przestrzegać, aż do oczyszczającego kobietę kościelnego wywodu. Okres ten eliminował kobietę z udziału w życiu religijnym, kontaktach towarzyskich, udziału w uroczystościach. Powiadano bowiem, że do kobiety w połogu diabeł ma przystęp. Należało więc chronić ją i noworodka od sztuczek diabelskich, od złych mocy i istot. Uważano, że kobieta w połogu nie może przebywać w ciemności, co sprzyja duchom i mocom nieczystym.
Po porodzie rozpoczynał się okres połogu, podczas którego kobietę obowiązywało wiele kolejnych zakazów i nakazów związanych z jej „nieczystością”, występujących teraz w większym natężeniu. Matka z dzieckiem przebywała więc głównie w domu, chroniąc siebie i niemowlę. Do czasu wywodu ograniczała swoje kontakty ze środowiskiem: nie wolno jej było chodzić na mszę, przez 7 dni po porodzie doić krów, piec chleba, wychodzić w pole, czerpać wody ze studni, dotykać święconej wody, składać wizyt, przechodzić przez miedzę i wszelkiego typu granice. Za każdym razem kiedy wychodziła z domu, musiała wtykać w ubranie szpilki czy igły lub wkładać na szyję różaniec, bo złe mogłoby jej zaszkodzić.
Wywód był to rodzaj ceremonii kościelnej – „rytualnego oczyszczenia”, wprowadzający ponownie kobietę w zwykły tryb życia. Miał miejsce 40 dni po porodzie, kiedy to powracały podstawowe kobiece funkcje biologiczne, przede wszystkim menstruacja. Kobieta „nieczysta” wchodziła do kościoła bocznym wejściem, przez zakrystię, tak jak katechumeni przed przyjęciem do społeczności wiernych. W ręku trzymała zapaloną gromnicę, a ksiądz, po pokropieniu święconą wodą, dawał jej do pocałowania stułę. Potem przechodziła do głównej części kościoła i przed ołtarzem odmawiała z kapłanem oczyszczające ją modlitwy. Całowała podany krzyż i już sama obchodziła z tyłu ołtarz. Składała do skarbonki ofiarę i pojawiała się z drugiej strony ołtarza.
staropolski zwyczaj błogosławienia kobiety po urodzeniu dziecka (benedictio mulieris post partum). Jego pierwowzorem był obyczaj ze Starego Testamentu (Kpł 12,1-8; 15,19-30).
Kobieta wchodziła do kościoła bocznymi drzwiami i zatrzymywała się w zakrystii, gdzie kapłan odmawiał nad nią modlitwy. Następnie szła do kościoła, gdzie z zapaloną święcą obchodziła dookoła ołtarz.
Wywód zastąpiony po Soborze Watykańskim II błogosławieństwem matki podczas chrztu dziecka.]