Podporucznika Żuraszka droga do Komitetu
: 21 cze 2012, o 23:00
Szanowni Państwo,
Od bardzo wielu miesięcy prowadzę wraz z moimi Szanownymi Kolegami dyskusję o czymś co sami nazywamy "dehumanizacją historii". Często deliberujemy nad tym, jak wyprowadzić ją z zamkniętych pokoi akademickich "do ludzi". Jest nam niezmiernie trudno, gdyż sami w jakiś sposób, poprzez swoje prace, wpisujemy się w rolę tych złych "dehumanizatorów" historii. Staramy się jednak temu zaradzić. Pokazując historię, która nas otacza codziennie, niedostrzegalną zwykle przez nas. Na przykład ja od pewnego czasu oprowadzam odwiedzających Tczew znajomych śladami nieistniejących już urzędów. Pokazuje miasto, którego już w zasadzie nie ma. Zwykle pokazując tresę jaką musiał ponad 60 lat temu przebyć każdy przybywający do grodu Sambora (od rejestracji w Komendanturze Wojennej, poprzez odwiedziny UB, komitetów partyjnych, urzędów, aż po chwilę wytchnienia w już nieistniejących restauracjach). Dzisiaj chciałbym Państwu pokazać bardzo mały fragment takiej wycieczki, który nazwałem Podporucznika Żuraszka droga do Komitetu [z góry przepraszam za jakość zdjęć].
Przyjmijmy więc na chwilę, iż jest właśnie koniec maja 1946 r., a my jesteśmy podporucznikiem Franciszkiem Żuraszkiem, Komendantem Powiatowym Milicji Obywatelskiej w Tczewie oraz członkiem władz Polskiej Partii Robotniczej (PPR). Akurat dziś musimy po pracy udać się na zebranie Komitetu Powiatowego PPR. A więc w drogę....
Godziny wieczorne. Na chwilę przed opuszczaniem budynku Komendy Powiatowej MO w Tczewie, przy ulicy Bałdowskiej 6.
Już koniec pracy. Czyj to był pomysł, aby podzielić służbę na zmiany? Na szczęście na piętrz Komendy otrzymałem mieszkanie służbowe. Miejscowi mówią, że w budynku naszej Komendy Powiatowej w czasie wojny było Gestapo. Ciekawe. chodzą plotki, że do końca roku będziemy musieli opuścić budynek i oddać go właścicielowi. Szkoda by było.
Robi się późno. już czas. Pora udać się na zebranie.
Kurcze! Jedyny samochód osobowy Komendy jest znowu w naprawie. Poza tym nie udało się zarekwirować ropy! Będę musiał iść pieszo Idąc dalej ulicą Bałdowską.
O! Budynek byłego Komisariatu Miejskiego MO w Tczewie. Szkoda, że musieliśmy z niego zrezygnować. Byłem z niego bardzo zadowolony.Tyle miejsca! Nie ma jednak tego złego, co by na dobre nie wyszło. Przynajmniej chłopaki z "bezpieczeństwa" mają gdzie mieszkać. Spoglądając w prawo na ul. Zieloną.
Budynek Inspektoratu Szkolnego. Ciekawe czy Towarzysz Dąbek (Feliks Dąbek, Przewodniczący Miejskiej Rady Narodowej w Tczewie w latach 1945 - 1949, nauczyciel, działacz PPR) skończył już pracę. Dobrze jednak mieć go po swojej stronie. Idąc ulicą 30 stycznia.
Liceum i Gimnazjum Koedukacyjne. Ta młodzież! Władza Ludowa im się nie podoba. Strajk się chciało organizować! Na szczęście starosta Krassowski rozładował sytuację. O tą ich gazetę "Młode Życie" też nie musimy się już martwić. Towarzysz Feliks Dąbek już się nią zajął. Nie będzie już nowych numerów. Patrząc na wprost [ul. 30 stycznia].
Budynek Starostwa. Zajrzałbym czy nie ma kogoś na sali obrad Powiatowej Rady Narodowej. Lepiej jednak nie. Starosta Jan Krassowski mnie nie znosi. Chodzą słuchy, że napisał na mnie donos do Prokuratury Wojskowej w Poznaniu. Mam nadzieje, że Partia mnie wybroni. Skręcając na ulicę Lecha.
Zajrzę do budynku Komisariatu Miejskiego MO. Ciekawe co robi sierżant Mazurkiewicz, jego kierownik? Pewnie mają dużo roboty. Niedługo przecież Referendum Ludowe. Może jednak sobie daruje? Odwiedza brata Władysława (Władysław Żuraszek, komendant Posterunku Wodnego MO w Tczewie) w jego mieszkaniu na ul. Strzeleckiej. Lepiej nie, bo się spóźnię na obrady Komitetu Powiatowego PPR.
Od bardzo wielu miesięcy prowadzę wraz z moimi Szanownymi Kolegami dyskusję o czymś co sami nazywamy "dehumanizacją historii". Często deliberujemy nad tym, jak wyprowadzić ją z zamkniętych pokoi akademickich "do ludzi". Jest nam niezmiernie trudno, gdyż sami w jakiś sposób, poprzez swoje prace, wpisujemy się w rolę tych złych "dehumanizatorów" historii. Staramy się jednak temu zaradzić. Pokazując historię, która nas otacza codziennie, niedostrzegalną zwykle przez nas. Na przykład ja od pewnego czasu oprowadzam odwiedzających Tczew znajomych śladami nieistniejących już urzędów. Pokazuje miasto, którego już w zasadzie nie ma. Zwykle pokazując tresę jaką musiał ponad 60 lat temu przebyć każdy przybywający do grodu Sambora (od rejestracji w Komendanturze Wojennej, poprzez odwiedziny UB, komitetów partyjnych, urzędów, aż po chwilę wytchnienia w już nieistniejących restauracjach). Dzisiaj chciałbym Państwu pokazać bardzo mały fragment takiej wycieczki, który nazwałem Podporucznika Żuraszka droga do Komitetu [z góry przepraszam za jakość zdjęć].
Przyjmijmy więc na chwilę, iż jest właśnie koniec maja 1946 r., a my jesteśmy podporucznikiem Franciszkiem Żuraszkiem, Komendantem Powiatowym Milicji Obywatelskiej w Tczewie oraz członkiem władz Polskiej Partii Robotniczej (PPR). Akurat dziś musimy po pracy udać się na zebranie Komitetu Powiatowego PPR. A więc w drogę....
Godziny wieczorne. Na chwilę przed opuszczaniem budynku Komendy Powiatowej MO w Tczewie, przy ulicy Bałdowskiej 6.
Już koniec pracy. Czyj to był pomysł, aby podzielić służbę na zmiany? Na szczęście na piętrz Komendy otrzymałem mieszkanie służbowe. Miejscowi mówią, że w budynku naszej Komendy Powiatowej w czasie wojny było Gestapo. Ciekawe. chodzą plotki, że do końca roku będziemy musieli opuścić budynek i oddać go właścicielowi. Szkoda by było.
Robi się późno. już czas. Pora udać się na zebranie.
Kurcze! Jedyny samochód osobowy Komendy jest znowu w naprawie. Poza tym nie udało się zarekwirować ropy! Będę musiał iść pieszo Idąc dalej ulicą Bałdowską.
O! Budynek byłego Komisariatu Miejskiego MO w Tczewie. Szkoda, że musieliśmy z niego zrezygnować. Byłem z niego bardzo zadowolony.Tyle miejsca! Nie ma jednak tego złego, co by na dobre nie wyszło. Przynajmniej chłopaki z "bezpieczeństwa" mają gdzie mieszkać. Spoglądając w prawo na ul. Zieloną.
Budynek Inspektoratu Szkolnego. Ciekawe czy Towarzysz Dąbek (Feliks Dąbek, Przewodniczący Miejskiej Rady Narodowej w Tczewie w latach 1945 - 1949, nauczyciel, działacz PPR) skończył już pracę. Dobrze jednak mieć go po swojej stronie. Idąc ulicą 30 stycznia.
Liceum i Gimnazjum Koedukacyjne. Ta młodzież! Władza Ludowa im się nie podoba. Strajk się chciało organizować! Na szczęście starosta Krassowski rozładował sytuację. O tą ich gazetę "Młode Życie" też nie musimy się już martwić. Towarzysz Feliks Dąbek już się nią zajął. Nie będzie już nowych numerów. Patrząc na wprost [ul. 30 stycznia].
Budynek Starostwa. Zajrzałbym czy nie ma kogoś na sali obrad Powiatowej Rady Narodowej. Lepiej jednak nie. Starosta Jan Krassowski mnie nie znosi. Chodzą słuchy, że napisał na mnie donos do Prokuratury Wojskowej w Poznaniu. Mam nadzieje, że Partia mnie wybroni. Skręcając na ulicę Lecha.
Zajrzę do budynku Komisariatu Miejskiego MO. Ciekawe co robi sierżant Mazurkiewicz, jego kierownik? Pewnie mają dużo roboty. Niedługo przecież Referendum Ludowe. Może jednak sobie daruje? Odwiedza brata Władysława (Władysław Żuraszek, komendant Posterunku Wodnego MO w Tczewie) w jego mieszkaniu na ul. Strzeleckiej. Lepiej nie, bo się spóźnię na obrady Komitetu Powiatowego PPR.