Kiedyś wiosenkę witało się hucznie i z przytupem. Wagary przyszły później. Najpierw było robienie Marzanny. Każda szkoła tworzyła swoją kukłę, która brała udział w konkursie na tą najlepszą. Dzieciaki się przebierały i marszem sprzed swojej szkoły przechodziły do amfiteatru. Później wszyscy uczestnicy szli nad Wisłę i ją zaśmiecały wrzucając swoje kukły do rzeki. Oczywiście całemu pochodowi towarzyszył hałas - gwizdy, okrzyki, dźwięki przeróżnych instrumentów (często robionych ręcznie, np. słoik a w nim jakieś hałasujące przedmioty).
Załączam fotki p. Zaczyńskiego, które znajdują się w zbiorach MBP (wszystkie datowane na 1989 r.): Ma ktoś jakieś wspomnienia? Jakieś fotki?

