Można by się spodziewać, iż komentarz pana Marcina z tego wątku będzie ładnym podsumowaniem sprawy, ale widać ciągnie się ona dalej.
Miałem w ręku wiele książek z różnych lat wydania i jest coś takiego jak errata, w której prostuje się zwłaszcza drobniejsze błędy, pomyłki i przeoczenia redakcyjne, które nie zostały zauważone przed zatwierdzeniem publikacji do druku. Takie rzeczy, zwłaszcza w natłoku informacji, zdarzały się i zdarzają. Obecnie niektóre wydawnictwa publikują nawet erraty on-line po sygnałach otrzymanych od czytelników. Takim przykładem jest Helion:
- https://helion.pl/errata/jasini?srsltid ... VHtOX-1GLA
- https://helion.pl/errata/andrrg?srsltid ... O3fae_RnY_
Na ile znam Kolegów i Koleżanki, którzy weszli w skład zespołu tworzącego monografię "Dawny Tczew. Ludzie-Miejsca-Wydarzenia", z pewnością wykazaliby otwartość na sugestie odnośnie poprawy. Zrobienie listy miejsc do korekty - nawet w formie prostej erraty - byłoby świetnym pomysłem. Idąc za wspomnianym wyżej przykładem Heliona, taką erratę łatwo można by opublikować na portalu, zwłaszcza że książka dostępna jest on-line...
Rzecz jednak w czymś innym: można jednak odczuć różnicę, gdy uwagi krytyczne wyrażane są w sposób życzliwy (jak pasjonat pasjonatowi), a gdy przekazywane są w sposób ofensywny, stwarzający barierę i zniechęcający do jakichkolwiek działań.
Pozdrawiam



