G.S. pisze:
Mi się wydaje że to były dwie oddzielne imprezy, ci "na górze" mieli własną a ci "na dole" własną, tłum nie był wciągnięty w wydarzenia "na górze", więc moim zdaniem nie można wymagać od tłumu godnego zachowania, jak on nie ma poczucia że jest częścią imprezy. Byłem w tym tłumie, no może nie od początku i hymnu nie słyszałem, modlitwy odnotowałem i nie zauważyłem aby ludzie reagowali na nie jakoś niegodnie, po prostu ktoś tam coś gadał przez głośnik a ich to nie ruszało.
To jest bez wątpienia słuszne spostrzeżenie, że nie zadbano o to "wciągnięcie", wychodząc pewnie z założenia, że "telebim wystarczy". I to jedna rzecz.
Drugą i o niej właśnie mówię, jest reakcja ludzi (nie twierdzę, że wszystkich, ale co najmniej dobrych kilkunastu osób w zasięgu mojego słuchu). Ja stałem w części niedaleko zbocza, wszystko było słychać świetnie, baaa widać było także dobrze reakcję pocztów i żołnierzy. A dokładniej było słychać świetnie aż do momentu gdy już w trakcie grania hymnu parę osób w sąsiedztwie (i to w wieku raczej młodzieży przedemerytalnej, ubranej jak najbardziej oficjalnie), tuż przy linkach, nie zaczęło głośno rozpoznawać znajomków na owej "górze". Zwrócona uwagę puścili mimo uszu.
To była jednak tylko przygrywka do momentu modlitwy, którą większą część dokumentnie zagłuszono.
Zaś mój niesmak wynika właśnie z faktu lokalizacji. Bulawar jest duży, telebim dawał możliwość oglądania całego wydarzenia praktycznie gdzieś spod placu zabaw. Nie mam najmniejszej pretensji do ludzi, którzy przyszli na inscenizację, stanęli gdzieś tam sobie pod tawerną, czy namiotami i "przeczekiwali oficjałkę". Ale to było już miejsce, w którym bez wątpienia można było się poczuć już uczestnikiem tej "uroczystości patriotyczno-religijnej" (nawet biorąc pod uwagę fakt ową nieszczęśliwą lokalizację mikrofonów).
I może moje odczucia byłby ciut mniej ostre, gdybym przy prawie każdej uroczystości, na którą idę z dzieciakami z mojej szkoły, nie słyszał z lewa i prawa krytycznych uwag jak to "dzisiejsza młodzież" nie potrafi się zachować, bo np. przyszła w tenisówkach na uroczystość. A ja już wolę jak ktoś nawet boso w trakcie hymnu po prostu nie gada. O momencie modlitwy za zamarłych nie wspominając...
Natomiast z pozytywnych rzeczy, to trzeba prezydenta RP pochwalić za dobry wybór autora mowy okolicznościowej, a inscenizatorów za dopracowanie scenariusza i świetne widowisko. Na pewno tak sama pamięć o wydarzeniach, jak i promocja miasta dużo na dzisiejszej imprezie zyskały.