Sprawdziłem i faktycznie były wyroki sądów administracyjnych odnośnie braku podstaw żądania PESEL w konsultacjach społecznych:
https://zlotoryja1211.pl/2017/09/06/prz ... eru-pesel/
https://prawo.gazetaprawna.pl/artykuly/ ... pesel.html
Aczkolwiek to pewien paradoks, bo w praktyce urzędy miasta czy gmin dysponują PESELami swoich mieszkańców (np. pisma ePUAP, mObywatel, podatki). Zatem nic odkrywczego nie będzie, jeśli ktoś by się w ten sposób się "wylegitymował". Mało tego - jak się okazuje - sądy kwestionowały też podawanie adresów e-mail i telefonów w ankietach:
https://gov.legalis.pl/w-sprawach-z-zak ... su-e-mail/ Odpada zatem zabezpieczenie linkiem weryfikacyjnym lub kodem SMS.
Krótko mówiąc - kwadratura koła. Po prosto wskazuję na łatwą możliwość obejścia tych danych lub powstania konfliktu, np. zdublowania ankiet, a można sobie wyobrazić, że "trollować" mogą zarówno zwolennicy, jak i przeciwnicy (nawet ludzie spoza miasta). Zabezpieczenie np. Profilem Zaufanym czy mObywatel byłoby wiarygodniejsze, ale nie każdy go posiada. Blokady IP też są jakimś rozwiązaniem, ale łatwo je obejść. Co więcej, wojewoda Beata Rutkiewicz faktycznie uważa, że imię, nazwisko i adres wystarczą, a dla RPO to nawet takie dane to jest za dużo:
https://bip.brpo.gov.pl/pl/content/rpo- ... -odpowiedz
Dodam, że w samym województwie pomorskim było w ostatnim czasie kilka takich procesów konsultacyjnych:
https://www.gov.pl/web/uw-pomorski/zmia ... -pomorskim Ciekawe, jak tam to wyglądało w kwestii zabezpieczenia elektronicznej formy ankiet?
Referendum jednak pozostaje najbardziej sprawiedliwą formą konsultacji i może to dobrze, że chcą wprowadzić go jako wymóg w procesach (pomijam tu kwestię, czy ma być wiążące). Ale żeby i tu było uczciwie, w każdym lokalu głosowania powinni być zarówno delegaci gminy, jak i delegaci miasta. To znacznie lepiej zabezpieczyłoby proces. I oczywiście uprawnieni do referendum tylko mieszkańcy terenów przewidzianych do aneksji, a nie całość gminy. Zobaczymy, co z tego wyjdzie.