Swego czasu miałem okazje porozmawiać z kilkoma "drogowcami" z długim stażem i ich opinia była zgodna: już w latach osiemdziesiątych most kwalifikował się do generalnego remontu i już wtedy jego koszt szacowano na taką kwotę, że pogrążone w permanentnym kryzysie, odpowiedzialne za to odpowiednie struktury, nie miały zielonego pojęcia jak to sfinansować. A, że droga trzeciorzędna, to ograniczano się do łatania.
Możemy dziś dyskutować, czy ta dekada z "haczkiem", jaka upłynęła od powstania powiatów do momentu podjęcia realnych prac remontowych, to mało czy dużo. Jednak dla mnie nie ulega wątpliwości, że dla mostu był to moment przełomowy i dał mu jednak prawdziwego gospodarza. Co bynajmniej nie znaczy, że według mnie lepszym gospodarzem nie byłaby GDDKiA. Niemniej pozostaje faktem, że po latach bezczynności ta konkretna ekipa powiatowa za most się wzięła i namacalne tego efekty są już dzisiaj.
Tym wszystkim moim rozważaniom w tej sprawie przyświeca bowiem jedna myśl: byśmy w tym sporze o odbudowę mostu nie popadali zaślepiające zacietrzewienie. Przy pełnym krytycyzmie jakoś nie potrafię dostrzec ani w staroście Puczyńskim, ani staroście Wiórku jakiś zaprzysięgłych wrogów tczewskiego mostu. Napiszę więcej: O wiele bardziej niż ich (błędne ) podejście do odbudowy mostu mi osobiście przeszkadza ich bezczynność w sprawach istotnych dla kociewskiego regionalizmu. O wiele bardziej, bo mimo wszystko dziedzictwo materialne chroni i odtwarza się o w wiele łatwiej od tego niematerialnego.
Ale wracając do wątku SKOM-u, to rzeczą oczywista jest, że nie myli się ten co nic nie robi. Nie mniej bardzo łatwo, choćby w tym konkretnym wątku forumowym, prześledzić całą "akcję most" do połowy 2012 roku. I warto sobie, w obliczu pojawienia się nowych władz w budynku na Piaskowej, dokonać podsumowania jaka była skuteczność działań w obronie mostu. Były znaczące sukcesy (przekonanie włodarzy do konsultowania prac, przygotowanie także historycznego wariantu odbudowy, pokazanie społecznego poparcia dla wątku historycznego), ale nie obyło się bez porażek. Pytanie jakie wnioski na przyszłość...
Zaś na koniec mała zabawa psychologiczna: a co Ty staroście na tymże samym spotkaniu powiedziałeś? Czy czasem nie jest tak, że on w tym momencie na jakimś urzędniczym forum dyskusyjnym żali się brakiem zrozumienia dla jego punktu widzenia już na pierwszym spotkaniu?
Mówiąc szczerze ja widzę tutaj jeden zasadniczy problem: Mariusz Wiórek nie jest Łukaszem Brządkowskim.
A choć się różnicie w sprawie mostu, to i tak jest wam o wiele bliżej niż do kilku znanych mi osób z "kręgów GDDKiA", które kategorycznie twierdzą, że jedyny remont mostu to z zachowaniem lub odtworzeniem dzisiaj istniejących przęseł "świadectwa 150 lat historii inżynierii mostowej". I dla nich tak starosta Wiórek, jak i zwolennicy historycznej odbudowy, to "szkodniki niszczące istniejące dziedzictwo historyczne". I, przynajmniej ja, bardzo łatwo mogę sobie wyobrazić, że ktoś o takim nastawieniu podejmował by decyzje w starostwie. Dlatego zachęcam do refleksji w tym gorącym wyborczym czasie. By nowym władzom być może przedstawić nową propozycję współpracy?






