Taka anegdotka dotycząca WIMS z 75 roku.
Otwarcie na boisku ILO. Masa młodzieży, pełno oficjeli. No, "Nie ma jak pompa"
Spiker przez megafon zapowiada, że
najlepszy sportowiec z tczewskiego liceum (a było jedno

) zapali znicz olimpijski. Ów sportowiec (
postać obecnie znana) biegnie z pochodnią, biegnie... Aż tu podchodzi zniesmaczony dłużyzną Pan Wacek i jedną zapałką odpala znicz. Konsternacja

i huragan śmiechu... Mina
najlepszego sportowca - bezcenna

Igrzyska uznano za otwarte
Dodam, że Pan Wacek był palaczem w liceum, kumplem wagarowiczów i palących faje. Drzwi kotłowni zawsze były dla nas otwarte (+ stosy starych tygodników do poczytania i niezapomniane teksty Pana Wacka, osoby trunkowej i nietuzinkowej)