LukaszB pisze:Oj Michał biegasz od zachodnikprusaków do eitrichska, ale nie negujesz że niemieckie Lunau powstało od słowiańskiej nazwy. Może warto przywrócić nazwę w oryginale po to, żeby nikt potem nie przytaczał, że to niemiecki wymysł? Lunowo (Łunowo) to dobra opcja, ale jak masz wiedzę jak ktoś nazwie ulicę projektową po stworzeniu to podziel się z nami

Ja obstawiam, że to będzie dalej Nowosuchostrzycka.
Najsampierw w 100% potwierdzam swoje wcześniejsze słowa, że potworki w stylu "Nowosuchostrzycka", to obecny planistyczny standard, przy tego rodzaju inwestycjach i nie znam ani jednego przypadku, z kilkudziesięciu mi znanych, by, tak określana w planach nazwa się zmaterializowała. Nie jest też niczym niezwykłym, zwłaszcza w większych miastach, że z nadaniem właściwej nazwy dla takiej inwestycji czeka się aż do jej otwarcia (przypomnę choćby przypadek gdańskiej Nowołostowickiej, czyli dzisiejszej Alei Havla). Zwłaszcza, jak w naszym przypadku, nie ma większych szans, by przy danej ulicy powstały jakieś budynki jej przypisane i cała kwestia nadania nazwy to postawienie kilku tabliczek na skrzyżowaniach (bo inaczej nieco sprawa wygląda z ulicami powstającymi przy nowych osiedlach vide choćby nasze Górki). Zatem problem nadania akurat takiej nazwy, jest jak na razie typowo akademicki.
Po drugie podtrzymuję opinię, że najlepszym wyjściem byłoby przedłużenie biegu Alei Kociewskiej. Bo tutaj wypływa na wierzch inny wymiar mojego patriotyzmu lokalnego. Organizacja przestrzeni, m.in. przez odpowiednie wykreślenie biegu ulic, to jeden z fundamentów, nazwijmy to górnolotnie, wielkomiejskich ambicji danej miejscowości. Tczew w skali całego kraju, jest miastem wcale nie małym i jako takie zasługuje na parę ulic, które mają więcej niż te kilkaset metrów. A my mamy jedynie Aleję Solidarności, przelotówkę tranzytową, którą wszyscy i tak nazywają on numeru nadanego przez GDDKiA, 30 Stycznia, Bałdowską i Gdańską. Do biedy doliczyć do tego możemy jeszcze Czatkowską, Jagiellońską i Armii Krajowej. Dla 60-tysięcznego miasta to szalenie mało i nie tłumaczy tego nawet stosunkowo mała powierzchnia Tczewa. Jedna nazwa dla ważnego szlaku organizującego ruch wewnątrz miasta jest dla mnie równie ważkim przejawem takiego "wielkomiejskiego" statusu, jak dla niektórych Mc Donald czy galeria handlowa.
Po trzecie zaś wracając do Lunau. Łukaszu od słowiańskich wyrazów pochodzi znaczny odsetek niemieckich nazw miejscowości od Wisły, aż po Łabę. W wielu przypadkach ich polskie odpowiedniki pochodzą od tego samego źródła (typu Stralsund - Strzałowo, Gdańsk - Danzig, czy Szczecin - Stettin). Są jednak także przypadki jak nasze Lunau - Suchostrzygi, gdy w obu językach nazewnictwo się "rozjechało". Czasem to miało uzasadnienie historyczne, np. polska nazwa pochodziła od jednego przysiółka wsi, a niemiecka od innego (jak w Koźlinach), albo niemiecka nazwa nadawana była w momencie lokacji, niejako urzędowo wypierając cały czas funkcjonującą i wcześniejszą nazwę słowiańską (jak w Kościerzynie).
W sytuacji dominacji języka (a często i żywiołu) niemieckiego niezwykle cennym świadectwem naszej historii, jest przetrwanie takich pierwotnych, słowiańskich nazw, jak Tczew, Gniew, Kościerzyna, czy właśnie Suchostrzygi, mimo, że przez kilkaset lat nosiły one inne, urzędowe nazwy. Dla mnie jest to ważne dziedzictwo naszej lokalnej, ale i narodowej historii i dlatego "przypominanie" w przestrzeni użytkowej niemieckojęzycznych wariantów budzi mój zasadniczy sprzeciw. Kolokwialnie mówiąc Lunau, Dirschau, czy Mewe, to nazwy, o których pamięć dbać powinniśmy My - historycy i miłośnicy historii: w książkach, portalach, wystawach, planszach, czy tablicach edukacyjnych, ale nie w urzędowym nazewnictwie. Z naszej perspektywy to właśnie Suchostrzygi, a nie Lunau są tą oryginalną, wartą chronienia nazwą i chwała decydentom II RP, że zadali sobie trud jej prawnego usankcjonowania, miast iść na łatwiznę spolonizowania tej dotychczasowej. Świadczy to zresztą o sile tego określenia wśród ówczesnych mieszkańców, bo raczej rzadko podejmowano wówczas takie kroki.
Poza tym, jak już napisałem, istnienie obok siebie ulic Suchostrzyckiej i Lunauskiej, czy nawet Łunowskiej mi się logicznie kłóci, bo nazewnictwo z zasady powinno porządkować przestrzeń, a nie wprowadzać chaos.
Zatem wybacz, ale Lunauskiej, Lunowskiej, czy Łunowskiej, ja mówię zdecydowane nie!
