Drogi Mirzo, któż Koledze zabrania nieskrępowanych dyskusji na forum?
Ja jedynie zwróciłem uwagę, że na temat tego gdzie był gród Sambora i z czego był zbudowany, dyskutowaliśmy na rzeczonym forum Marienburg oraz tutaj już parę razy i czasem chyba lepiej użyć wyszukiwarki, lub przejrzeć dany wątek od początku, niż pisać po raz któryś to samo.
Kolega chyba jest z nauk technicznych, bo jak czytam, że historia ma coś potwierdzać weryfikowalnymi i niepodważalnymi danymi... Zwłaszcza dla czasów średniowiecza.... No cóż rozczaruję Kolegę, ale mediewiści jedynie starają się dotrzeć do prawdy bardzo pilnując się by nie zabierać kategorycznie głosu, gdy brakuje im źródeł. A w 90% wypadków ich im brakuje....
Uwagi imć Kolekcjonera z forum Marienburg ani nie zostały potwierdzone przez specjalistów od cegieł (uznali, ze są to cegły zdecydowanie z XIV wieku), ani na dodatek, w ogóle nie brały pod uwagę kontekstu historycznego. Notabene jestem bardzo przeczulony na różne złote myśli specjalistów od wszystkiego, którzy „przyjechali, zobaczyli, ogłosili”, od czasu gdy uznany specjalista od budownictwa historycznego, znawca tczewskiej starówki i emerytowany konserwator zabytków po pierwszym oglądzie naszej budowli orzekł, że to jedynie pozostałości XIX budynków fabrycznych i wyjątkowym nieuctwem popisała się grupka lokalnych miłośników historii angażując w to WUOZ...
Kolega uważa, że gród Sambora nie został spalony? Bo tak wynika z jego wypowiedzi.
Niestety nie wiem na jakiej podstawie taka śmiała sugestia. Tak zeznania świadków z procesów polsko-krzyżackich, jak i bardzo precyzyjna analiza tych wydarzeń pióra Błażeja Śliwińskiego są ogólnie dostępne i były wielokrotnie, także na tym forum przytaczane. Jakby Kolega nie psioczył na moralne właściwości obrońców grodu tczewskiego, to nie zmienia faktu, że są one zgodne w tym, że tczewskie „castrum” zostało szybko spalone. Notabene informację o zniszczeniu z tego powodu kościoła dominikanów mamy od jednego z zakonników, osoby całkowicie w tym konflikcie postronnej, która odwiedziła Tczew jakiś czas po tym zdarzeniu.
I to są jedynie konkretne informacje jakie mamy o tej budowli.
Przy okazji Świecie broniło się dwa miesiące, po półrocznych przygotowaniach do obrony przed spodziewanym atakiem. Tczew został natomiast zniszczony przez sojusznicza armię, która do tej pory ściśle współpracowała z Polakami. Co nie zmienia faktu, że książę Kazimierz Gniewkowski wybitnym wodzem, ani bohaterem nie był. Polecam pracę Śliwińskiego o wydarzeniach z lat 1306-1309.
Czy Kolega widział rekonstrukcję takich obiektów jak np. joannicki zamek w Skarszewach z XIII w.? Dobrze przebadanych budowli obronnych z tego okresu, stawianych w naszej okolicy, mamy kilka i to jest ogromna różnorodność typów. Na miejscu dawnego grodu gdańskiego zmieścił się cały zamek krzyżacki, zaś plac po grodzie skarszewskim zajmuje dziś de facto jedna nie za wielka kamienica. Powtarzam, że póki archeolodzy się do czegoś konkretnego nie dokopią wiemy jedynie, że castrum było i, że zostało spalone w 1308 roku. Plus lokalizacja gdzieś w okolicach klasztoru. I nic więcej.
Z organizacją krzyżackiej administracji w pierwszej połowie XIV wieku w Tczewie mamy spory problem. Wiemy, że nim wójt na dobre osiadł w Sobowidzu urzędował jakiś czas u nas. Mógł to być zamek, mogła być, wspomniana prze z Łukasza „komturia”. Mogły być to oba obiekty jednocześnie, a może jeszcze jakiś trzeci. Na dodatek mamy wzmianki o komturach tczewskich, którzy potem nam ginął. Profesor Maksymilian Grzegorz, który specjalizuje się w tej tematyce mówił mi w 2010 roku na Kongresie Kociewskim, że jest tutaj jeszcze spory potencjał na dochodzenie do tej sprawy, ale materiały są dość rozproszone i czekać trzeba aż ktoś będzie chciał na to poświęcić swój czas i pieniądze (profesor zresztą się ofiarował naszym włodarzom, że za brzęczącą gotówkę chętnie zajmie się opracowaniem na temat Tczewa w czasach zakonnych – ale odzewu nie było).
No i mamy fizycznie odkopany zamek, który po coś zbudowano.
Niestety cała lokalna dokumentacja dotycząca tej sprawy spłonęła w XVI wieku. Nie mniej mamy jedną, istotną informację, która nam wiele mówi. Tak w 1565 roku, jak i później do rozbiorów, najpierw ruiny zamku, a potem działka po nich, pozostawały własnością państwową (królewską) wyłączoną spod miejskiej jurysdykcji. Od XIV wieku było mnóstwo okazji by nie mające żadnego strategicznego znaczenia ruiny przekazać mieszczanom, tak w nagrodę (np. by mieli skąd brać cegłę na odbudowę), jak i za karę (by zrzucić na nich obowiązek utrzymywania zamkowej części umocnień miejskich). Baa, nawet jakby nie przekazywać całego zamku, to dlaczego np. gdańszczanie, zawiadujący starostwem tczewskim po wojnie trzynastoletniej nie zagospodarowali cegieł na ogromne, powojenne potrzeby? A oni z lubością rozbierali pokrzyżackie zamki w tym okresie.
Wydaje mi się, że mimo utraty militarnego znaczenia tego zamku musiał on być wykorzystywany, jeszcze przez dłuższy czas, co najmniej do najazdu husyckiego. Relacje Długosza są ciekawe, ale łatwo w nich zauważyć, że to nie mury, a ludzie stanowili o potencjale obronnym ówczesnych twierdz. Nowemu daleko do takiego Radzynia, czy Człuchowa, ale to właśnie tam potrafiono się długo bronić, gdy o wiele potężniejsze twierdze zdobywano w jeden dzień. Łatwo sobie wyobrazić, że zamkowe budowle mogły być jeszcze w całkiem dobrym stanie, a od dawna utraciły one wszelkie znaczenie militarne. Brak stałej załogi i wyposażenia obronnego, to wystarczające powody by taka budowla straciła znaczenie wojskowe. Plus postępująca z czasem degradacja infrastruktury militarnej (bramy, fosy etc.).
Przesłanką do tej teorii są opisy już z czasów nowożytnych, które na terenie zamkowym użytkowane są budynki gospodarcze. Dopiero Szwedzi na dobre zamek nam "zrewitalizowali" do postaci bezużytecznych szczątków murów.
Mnie generalnie cieszy każde zainteresowanie historią. Ale w temacie naszego zamku wolałbym, byśmy zaczęli szukać nowych odpowiedzi (choćby na podstawie dostępnych źródeł i całkiem niemałej literatury), miast zadawać ciągle te same pytania.
Ot, choćby warto by ktoś się pochylił nad losami Tczewa w czasie wojny trzynastoletniej. Są tutaj różne ciekawe wątki, które mogą wyjaśnić, dlaczego nie rozebrano tczewskiej warowni (nawet jak była tylko ruiną). Zeznania świadków w procesach polsko-krzyżackich też wiszą na necie.
Polecam uwadze.
I jako ps. dla szukających:
1. Omówienie zeznań świadków procesu polsko-krzyżackiego, pióra ks. Kujota. Dzieło emocjonalne, część wniosków nieaktualna, ale źródła cytuje i omawia dość wiernie:
http://kpbc.umk.pl/dlibra/docmetadata?i ... =&lp=2&QI=
2. Dla tych co lubią oryginały. Zeznania Antoniego z Kujaw:
http://polona.pl/item/563818/154/
3. Zeznania przeora Mikołaja:
http://polona.pl/item/563818/137/
4. I hit procesu, mocno wymuszone i wyjątkowo zawiłe zeznania księcia Kazimierza, który m.in twierdził, że urzędował w Świeciu, a nie Tczewie:
http://polona.pl/item/563818/147/
To są najcenniejsze i najobszerniejsze relacje.
Z załogi grodu tczewskiego Marcin z Trzebcza nic nie powiedział o upadku grodu, zaś Żyra z Krupocina powiedział tylko o opuszczeniu go bez walki. Kantor włocławski Piotr wspominał, że w 1308 roku rozmawiał z obrońcami, którzy mówili mu o zajęciu Tczewa przez krzyżaków, książę Przemysł, jedynie wspomina, że jego brata Krzyżacy wyrzucili z Pomorza. Biskup Gerward także wspominał, że rozmawiał ze świadkami spalenia grodu, a co ważniejsze później osobiście widzieć miał zniszczenia. Jan z Kościelca mówił, że Tczewa bronił Kazimierz z Przemysłem i zostali z niego wyrzuceni przez zakonników po walce. Rycerze Andrzej oraz Michał zeznawali, że byli w oddziale, który ruszył na pomoc Tczewowi, na wieść o zajęciu Gdańska, lecz zawrócili, gdy Krzyżacy niespodziewanie zajęli gród.
Pamiętać należy, że wielu świadkom Tczew mylił się ze Świeciem, a czasem zbytnie skróty myślowe powodowały, że oba wydarzenia zlewały się w protokołach w jedno. Na dodatek niektórzy byli na Pomorzu tylko w czasie interesujących nas wydarzeń i potem po kilkunastu latach zeznawać mieli o działaniach ma słabo znanym terenie.
Ogółem w pierwszym procesie na 25 świadków o Tczewie zeznawało cokolwiek 15. Praktycznie wszyscy analizujący te teksty historycy są zgodni, że gród został natychmiast przez Krzyżaków zniszczony, a dyskusyjne było jedynie zniszczenie miasta. Dopiero duet Długokęcki-Śliwiński przedstawił mocne argumenty (acz pośrednie), że miasta jednak Krzyżacy nie zburzyli.