Wiem, że pewnie ojców ewentualnego zwycięstwa będzie jak zwykle wielu i każdy zazwyczaj ma największe zasługi (i Szczęść im Panie Boże), ale ja o czymś innym tutaj piszę. O całym procesie decyzyjnym i o głosach z którymi polemizowałem m.in w tym wątku, dotyczących władz starostwa.
Mnie ,jako praktyka demokracji lokalnej cieszy, że najpierw dzięki zainteresowaniu opinii publicznej władze zdecydowały się na prezentację swoich wizji mieszkańcom (choć miejmy świadomość, wcale nie musiały) i po zapoznaniu się z nimi (tak owe spotkanie z jesieni, jak i różne pisma, czy rozmowy z przedstawicielami zarządu powiatu, były tylko pojedynczymi elementami tego procesu!), gdy doszło do opracowywania koncepcji zmieniono swój wstępny punkt widzenia, który był przecież dość kategoryczny.
W pełni mam świadomość, że opracowanie wariantu historycznego, to powinien być logicznie fundamentalny efekt merytorycznego podejścia do odbudowy mostów, ale wszyscy czytaliśmy i słuchaliśmy co mówiono w zeszłym roku na ten temat. Rzecz jasna możesz Łukaszu wierzyć jedynie w "zakulisy"

. Ja jednak sądzę, że o wiele istotniejszy był zasięg reakcji obywatelskiej w tej sprawie(przecież w tej sprawie zabierały głos bardzo różne środowiska, i praktycznie wszystkie były za podejściem historycznym), jak i jej medialny oddźwięk.
Zbyt wiele jednak widziałem różnych decyzji bez oglądania się na opinię publiczną, apelującą o zwykłą logikę, by nie docenić, że decydenci w tej sprawie, mimo ostrej i czasem całkowicie bezpodstawnej krytyki, się nie zacietrzewili, ale potrafili zmienić zdanie (a i wyciągnąć dla siebie z tego korzyści).
Bo snując optymistyczne wizje - jak myślicie, jak zarząd będzie uzasadniał ewentualny wybór wariantu historycznego? (A nawet tego nr 3). Głównym argumentem będzie stwierdzenie, że "obywatele tak chcieli, co udowodniły szerokie konsultacje". Przypominam, że nie brakuje przecież głosów dokumentnie krytykujących wydawanie takich pieniędzy na "mało potrzebny most" i kto wie, czy ta sprawa nie będzie jednym z kluczowych osi debat wyborczych w 2014 roku...
Zaś co do dalszych działań, to ja powiem tak: Jak dla mnie za ojca historycznej przebudowy mostu może się uważać nawet inżynier Malinowski - byle miała ona miejsce.