Re: Starcia z Armią Czerwoną po "wyzwoleniu"
: 26 paź 2014, o 23:47
Szanowni Państwo,
Na wstępie chciałbym przeprosić, iż wywołany do tablicy dopiero po takim czasie odpisuje. Niestety najpierw wiązało się to z problemami z łącznością, a ostatnio doszła potrzeba pozbycia się narzędzia pracy i przejścia na tymczasowe. Wracając jednak do meritum.
Muszę Państwa niestety zmartwić. Zachowana dokumentacja niewiele nam mówi o wspomnianych wydarzeniach. Według archiwaliów, do zdarzenie tego doszło 15 sierpnia 1945 r. Tczewskie struktury MO określały je jako "tragiczny wypadek", w wyniku którego "zabity" został jeden żołnierz sowiecki, polski marynarz został ciężko ranny, a dwóch milicjantów lekko. Nie wiem nic jakoby ktoś został za te wydarzenia pociągnięty do odpowiedzialności, choć należy wziąć pod uwagę fragmentaryczny charakter dokumentacji, którą dysponujemy. Niewykluczone, iż faktycznie doszło do tego podczas któregoś z licznych zatargów z Sowietami. Być może marynarze i milicjanci próbowali wówczas przeszkodzić żołnierzom ACz w dokonaniu jakiegoś przestępstwa, bądź pokłócili się z nimi o "łupy". Wobec braków w dokumentacji jesteśmy jednak skazani na domysły.
Może w tym wszystkim się pojawiać pytanie: Co robili marynarze polscy w Tczewie latem 1945 r.? Odpowiedź wydaje się prosta - najprawdopodobniej z pobliskiego Gorzędzieja, gdzie znajdował się Majątek Marynarki Wojennej.
Za bardzo prawdopodobne uznaję, iż ów czerwonoarmista został pochowany w mogile w pobliży tczewskiego Sanepidu. Długo jednak tam nie spoczywał. Była to jedna z pierwszych mogił, która została zlikwidowana jeszcze jesienią 1945 r. (na forum znajduje się prawdopodobne zdjęcie z tej uroczystości). Z mogiły tej ciała zostały przetransportowane, z "odpowiednio uroczystą oprawą" na tczewski cmentarz.
Może Państwa dziwić, iż śmierć sowieckiego żołnierza mogła przejść w zasadzie "niezauważona" przez ówczesne władze, o czym może świadczyć brak szerszej informacji w materiale źródłowym. W odpowiedzi dlaczego tak było warto przytoczyć fragment opisu wydarzeń, które miały miejsce kilka dni później:
"Melduję, że w dniu 24.8.[19]45 r. o godz. 18,30 przybyło do Wisły dwóch oficerów Marynarki Sowieckiej i trzech żołnierzy z piechoty sowieckiej, wszyscy nietrzeźwi, w celu przeprawienia się na prawy brzeg Wisły. Wymienieni żołnierze weszli do łodzi i przewoźnik odbił od brzegu. W czasie przewozu trzej żołnierze zaczęli się pomiędzy sobą kłócić i bić, na co interweniował jeden z oficerów marynarki. Kiedy interwencja nie odniosła żadnego skutku, a przeciwnie walka się wzmogła. W toku tej walki jeden z żołnierzy skoczył z łódki do wody, utonął i wszelkie poszukiwania nie odniosły skutku. Interwencja Milicji Obywatelskiej Posterunku Wodnego mająca na celu uratowanie żołnierza pozostała również bez rezultatu. Czółno w którym pozostali żołnierze jechali dobiło do prawego brzegu, po czym wszyscy wyszli na ląd i udali się w niewiadomym kierunku. O powyższym zgłoszono do istniejącej jeszcze Komendy Sowieckiej Wodnej"
Tak dbano o żołnierzy...
Na wstępie chciałbym przeprosić, iż wywołany do tablicy dopiero po takim czasie odpisuje. Niestety najpierw wiązało się to z problemami z łącznością, a ostatnio doszła potrzeba pozbycia się narzędzia pracy i przejścia na tymczasowe. Wracając jednak do meritum.
Muszę Państwa niestety zmartwić. Zachowana dokumentacja niewiele nam mówi o wspomnianych wydarzeniach. Według archiwaliów, do zdarzenie tego doszło 15 sierpnia 1945 r. Tczewskie struktury MO określały je jako "tragiczny wypadek", w wyniku którego "zabity" został jeden żołnierz sowiecki, polski marynarz został ciężko ranny, a dwóch milicjantów lekko. Nie wiem nic jakoby ktoś został za te wydarzenia pociągnięty do odpowiedzialności, choć należy wziąć pod uwagę fragmentaryczny charakter dokumentacji, którą dysponujemy. Niewykluczone, iż faktycznie doszło do tego podczas któregoś z licznych zatargów z Sowietami. Być może marynarze i milicjanci próbowali wówczas przeszkodzić żołnierzom ACz w dokonaniu jakiegoś przestępstwa, bądź pokłócili się z nimi o "łupy". Wobec braków w dokumentacji jesteśmy jednak skazani na domysły.
Może w tym wszystkim się pojawiać pytanie: Co robili marynarze polscy w Tczewie latem 1945 r.? Odpowiedź wydaje się prosta - najprawdopodobniej z pobliskiego Gorzędzieja, gdzie znajdował się Majątek Marynarki Wojennej.
Za bardzo prawdopodobne uznaję, iż ów czerwonoarmista został pochowany w mogile w pobliży tczewskiego Sanepidu. Długo jednak tam nie spoczywał. Była to jedna z pierwszych mogił, która została zlikwidowana jeszcze jesienią 1945 r. (na forum znajduje się prawdopodobne zdjęcie z tej uroczystości). Z mogiły tej ciała zostały przetransportowane, z "odpowiednio uroczystą oprawą" na tczewski cmentarz.
Może Państwa dziwić, iż śmierć sowieckiego żołnierza mogła przejść w zasadzie "niezauważona" przez ówczesne władze, o czym może świadczyć brak szerszej informacji w materiale źródłowym. W odpowiedzi dlaczego tak było warto przytoczyć fragment opisu wydarzeń, które miały miejsce kilka dni później:
"Melduję, że w dniu 24.8.[19]45 r. o godz. 18,30 przybyło do Wisły dwóch oficerów Marynarki Sowieckiej i trzech żołnierzy z piechoty sowieckiej, wszyscy nietrzeźwi, w celu przeprawienia się na prawy brzeg Wisły. Wymienieni żołnierze weszli do łodzi i przewoźnik odbił od brzegu. W czasie przewozu trzej żołnierze zaczęli się pomiędzy sobą kłócić i bić, na co interweniował jeden z oficerów marynarki. Kiedy interwencja nie odniosła żadnego skutku, a przeciwnie walka się wzmogła. W toku tej walki jeden z żołnierzy skoczył z łódki do wody, utonął i wszelkie poszukiwania nie odniosły skutku. Interwencja Milicji Obywatelskiej Posterunku Wodnego mająca na celu uratowanie żołnierza pozostała również bez rezultatu. Czółno w którym pozostali żołnierze jechali dobiło do prawego brzegu, po czym wszyscy wyszli na ląd i udali się w niewiadomym kierunku. O powyższym zgłoszono do istniejącej jeszcze Komendy Sowieckiej Wodnej"
Tak dbano o żołnierzy...