Majer Manela (ur. 1891) przybył do Tczewa w roku 1925, Raduński podaje że był pierwszym przybyszem z Kongresówki. Musiał dysponować sporym majątkiem skoro od razu wykupił pogorzelisko po starym kinie na rogu pl. Hallera i ul. Podgórnej (Rynek 14), budując w tym miejscu wciąż istniejący dom dwupiętrowy (pierwszy po I wojnie). Prowadził na parterze sklep bławatny. Był jednym z najzamożniejszych i jednocześnie najbardziej wpływowych Żydów w Tczewie, jako kupiec pełnił funkcję prezesa Związku Kupców. Prawdopodobnie posiadał szerokie kontakty handlowe. Towar do Tczewa sprowadzał dla niego z samej Łodzi niejaki Kohn, który wg, raportu Powiatowej Komendy Policji z 1926 był cichym wspólnikiem Maneli.
W tym samym roku, w którym zamieszkał w Tczewie został członkiem zarządu gminy żydowskiej. W związku z brakiem tczewskiego rabina w 1926 roku zaproponował rabinowi z Włocławka mieszkanie u siebie, które wraz z 200zł miesięcznie od gminy żydowskiej miały skłonić go do przeprowadzki do Tczewa. Według zachowanych dokumentów Gminy Wyznaniowej Żydowskiej Starogard, Tczew i Skarszewy na rok 1939 Manela płacił składkę w wysokości 48 zł co było wartością raczej niewysoką (składki wahały się od 24zł do 200zł). Z ksiąg USC wiemy, że miał zonę Libę zd. Milsztein, z którą miał syna Aleksandra, urodzonego w Częstochowie w 1915. 1926 roku wg spisu jego rodzina liczyła 4 osoby, ale nie wiemy kto był czwartym członkiem rodziny. Majera Manelę spotkała wielka tragedia, jego syn Aleksander popełnił samobójstwo 08.05.1932 roku.
Pora na kryminalny aspekt opowieści. O Mayrze równie często informowały gazety w kontekście kryminalnym: Żydzi Tczewscy Leyde, Litfiński, Meyer uprawiali przez dłuższy czas przemytnictwo pieniędzy i towarów przez granicę do Gdańska i z Gdańska do Polski. Policji, która ich stale obserwowała, udało się ich na gorącym uczynku przychwycić; aresztowano ich i odstawiono prokuraturze. Po wydaniu wyroku sądowego starostwo stawi wniosek o wydaleni tych żydów, którzy nie posiadają polskiego obywatelstwa. Dziennik Tczewski donosił także o zatrzymaniu żydowsko-niemieckiej szajki podrabiaczy dolarów do której należał m.in Mayer, który fałszował 5cio dolarówki dopisując zera i wprowadzał je do obiegu.
Czy znany kupiec prowadził legalny biznes, który był przykrywką do przemytniczych interesów? Czy jego łódzkie kontakty ograniczały się jedynie do sprowadzania bławatów? Dochodzimy tym samym (chyba?) do sedna sprawy.
Otóż Mayer może być zarówno imieniem jak i nazwiskiem, pochodzi ono od M’oreinu H’aR’av (Nasz Nauczyciel) = M’eir = Meir = Mayer (Majer). U nas jest podobnie, przykładem może być imię Jurek, które jest nazwiskiem polityka Marka Jurka. Przeglądając jeszcze raz listę tczewskich Żydów znajdujemy kilka osób o tym nazwisku np. Lonia Mayer, rzeźnik z Forstera 12 oraz bracia Mayer z ulicy Fortecznej 7. Okazuje się, że to oni byli na bakier z prawem, a nie nasz kupiec. Powtarzane opowieści o przemytniku Mayerze po czasie uległy zniekształceniu i przylgnęły do kupca, który miał tak na imię.


