Jeńcy wojenni

Awatar użytkownika

Autor Tematu
LukaszB
Burmistrz
Burmistrz
Reakcje:
Posty: 7138
Rejestracja: 21 sty 2011, o 17:54
Lokalizacja: Tczew
Podziękował : 157 razy
Otrzymał podziękowań: 188 razy
Płeć:
Kontakt:

Re: Jeńcy wojenni

#51

Post autor: LukaszB » 3 sie 2014, o 09:00

Bardzo ciekawy artykuł o traktowaniu jeńców wojennych (ale też cywilów) po zdobyciu Tczewa w 1433 roku przez Husytów. Palenie żywcem wroga i rycerskość wobec niewiast ... http://historiezapomniane.blogspot.com/ ... lakow.html

NIELUDZKIE I SROGIE NIEKTÓRYCH POLAKÓW OBCHODZENIE SIĘ, Z BRAŃCAMI, MIMO WIEDZY ATOLI WODZA, KTÓRY IM NAJWIĘKSZĄ LUDZKOŚCIĄ, WIĘZY OSŁADZA (1433). (Kronika Jana Długosza)

Po wzięciu i spaleniu miasta Tczewa, wszystek lud zbrojny i zaciężne rycerstwo Krzyżaków, z wielu mieszkańcami rzeczonego miasta, zabrano w niewolą. Było jeńca, jak wieść niesie, przeszło dziesięć tysięcy, złożonych z Czechów, Ślązaków, Niemców i korsarzy, dziećmi okrętowemi zwanych, których do obozu Polskiego zaprowadzono i przedniejszym z panów pod straż oddano. Na prośbę Jana Czapka i rycerstwu Czeskiego, wydano temuż wszystkich Czechów poimanych w mieście Tczewie: który nałajawszy im surowo, "że przeciw własnemu narodowi dawali pomoc Niemcom, i przyszli do Prus najemniczym orężem wojować z królem Polskim i Polakami, którzy dla wspólności języka zawsze byli Czechom przychylni, " kazał w środku obozu ułożyć stos ogromny, i wszystkich na ogniu spalić. Jego przykład naśladując jeden z rycerzy Polskich, Jan Strasz z Białaczowa, samowolnie i lekkomyślnie owych łotrzyków morskich kazawszy zamknąć w turmie drewnianej, słomą i suchą łoziną budę z nimi podpalił. Kiedy więc ogień począł im z wszystkich stron dojmować, oni, ludzie nadzwyczaj silni, wyparli drzwi więzienia i usiłowali umknąć z płomieni. Ale wielu z Polaków, którzy byli przyszli temu się widowisku przypatrzyć, wyskakujących z więzionia majtków brali na dzidy i zabijali, dopóki nie nadbiegł dowódzca wojska Mikołaj z Michałowa, który dowiedziawszy się o takiem okrucieństwie, pospieszył i zgasił ogień. Jeden z tych nieszczęśliwych, mając popalone nogi, zawlókł się jak mógł do pobliskiej sadzawki; a kiedy mniemano, że chciał się wody napić, on bólem zniecierpliwiony sam się w wodzie utopił. Już odtąd nie pastwiono się więcej nad jeńcami. Kobietom i dzieciom poimanym w Tczewie nie tylko okazywano wszelką uczciwość i ludzkość, ale je nawet wolnością udarowano. Nadto, dowódzcy wojska i starszyzna przydali rzeczonym kobietom straż z Polaków, aby się kto na biednych brankach nie dopuszczał swawoli, albo im nie wydzierał dobytków, które z sobą miały. Ta ludzkość wielki Polakom zaszczyt przyniosła. Rzeczone bowiem niewiasty różnego stanu, widząc ochronioną nie tylko swoję uczciwość, ale i wszystkie rzeczy, chociaż nawet bardzo kosztowne, uwielbiały tę cnotę w Polakach, jako pełnych wspaniałości zwycięzcach, że umieli powściągnąć i żądze swoje i ręce od wyrządzenia krzywdy niewiastom; kiedy przeciwnie Krzyżacy przed dwoma łaty, wtargnąwszy do Polski, i zastawszy ją bezbronną, na poimanych brankach wszelkiej dopuszczali się swawoli, i bynajmniej na taką nie zasługiwali zaletę. Zaczem Krzyżakom, panom swoim, złorzecząc, Polakom jak najlepiej życzyły. Ale ponieważ rzeczone kobiety po spaleniu miasta, Tczewa pozostać w miejscu nie mogły, na wsiach zaś pobyt był niebezpieczny; przeto rycerstwo Polskie odprowadziło te wszystkie kobiety, tak zamężne jako i panny, do Wisły, zkąd przeprawiono na statkach odwieziono do ziemi Pruskiej, a znajomi i sąsiedzi rozebrali je do miast poniższych, ze wszystkiemi dobytkami, jakie z sobą miały. W obozie zaś królewskim śledzono i z największą starannością odszukiwano wszelkie branki, jeżeli przez czyją nieprawość zostały ukryte i zatrzymane, i puszczano je na wolność, nie pozwolono, aby żołnierz Polski kalał się sromotą niewieścią. Wiele bowiem na tem zależy, aby w prowadzeniu wojny zachować w obozach przystojność. To wojsko i ten lud, który własnym chuciom podlega, snadno poddawać się zwykł w jarzmo nieprzyjacioł; i słuszną karą Bożą doznaje zniewagi od wroga, kto sam się występkami znieważa.

"Nasze czyny mogą jednakowoż przetrwać długo, o ile otrzymają potwierdzenie poprzez słowa świadków lub uratują pamięć dzięki spisaniu" Sambor II

Awatar użytkownika

be-good
Koordynator
Koordynator
Pisarz Miejski
Pisarz Miejski
Reakcje:
Posty: 4727
Rejestracja: 2 lut 2011, o 20:15
Znajomość języków obcych: English, Deutsch, Pусский
Lokalizacja: Najpierw Czyżykowo, potem Bajkowe, obecnie Górki, za jakiś czas - Rokitki :( ...
Podziękował : 129 razy
Otrzymał podziękowań: 95 razy
Płeć:
Kontakt:

Re: Jeńcy wojenni

#52

Post autor: be-good » 29 sie 2014, o 11:39

"Złota Orda" (PRZEJAZDEM) w Tczewie 94 lata temu

Obrazek Obrazek
http://pl.wikipedia.org/wiki/Gaja_Gaj

Koniec sierpnia i początek września 1920 roku. Po nieudanej próbie przerzucenia zarzewia rewolucji do centralnej i zachodniej Europy, wiele oddziałów bolszewickich musiało się salwować ucieczką na terytorium niedalekich Prus Wschodnich.
Wczujmy się w realia tamtych dni - jest dopiero kilka tygodni po plebiscycie w okolicach Olsztyna i Kwidzyna; Polsce gigantycznym wysiłkiem udaje się odeprzeć nawałę bolszewików ze wschodu. Ludność Prus Wschodnich, które same niedawno były teatrem działań wojennych wojny światowej, z pewnością nie cieszy się nadmiarem jakichkolwiek dóbr, reglamentowana jest żywność i paliwo. Oficjalnie nie istnieje jeszcze Wolne Miasto Gdańsk, jego późniejszy obszar znajduje się (bodaj) wciąż pod kontrolą Wojsk Sprzymierzonych. Polskie władze borykają się z niemożliwością przeładunku w Gdańsku amunicji tak potrzebnej do obrony kraju przed agresorami ze wschodu - gdańscy (głównie niemieccy) dokerzy podejmują strajk wykluczający przyjmowanie morskich dostaw broni z Europy Zachodniej. Tu i ówdzie można znaleźć informacje "z epoki", że statki z amunicją docierały aż do Tczewa i tu transporty amunicji pakowano do pociągów jadących na front.

Zacytuję teraz (prawie) w całości artykuł o losach i wyczynach jednego z czołowych przywódców bolszewickich, który dotarł ze swoimi kawalerzystami aż w okolice Torunia i Brodnicy (to dla tych, którzy postrzegają tamte batalie jako coś odległego od naszych ziem):
Żródło: http://historia.org.pl/2010/10/03/zlota ... -w-polsce/

Latem 1920 roku trwały przygotowania do planowanej od dawna, bolszewickiej ofensywy na froncie zachodnim. W związku z tymi przygotowaniami, wskutek zarządzonych przez Tuchaczewskiego przegrupowań, 1 lipca w ramach IV Armii sowieckiej utworzony został III Korpus Kawalerii pod dowództwem Ormianina, za którym ciągnęła się sława pogromcy białych, trzydziestotrzyletniego wówczas Gaja Dimitriewicza Gaja.


Gaj Dimitriewicz Gaj
Skład

III Korpus Kawalerii, określany jako Kawkor, zawierał w sobie 10. Dywizję Kawalerii w sile 3147 szabel i 27 kaemów, pod dowództwem N. D. Tomina składającą się z: 1. BK pod dowództwem Fondejewa (podzielonej na pułki kawalerii 55. i 56.), 2 BK pod Wasiljewem (57., 58. i 60. pk), oddział 59. pk oraz złożony z 3 baterii (12 dział) dyon artylerii. W skład korpusu Gaja wchodziła również 15. Dywizja Kawalerii, w sile 995 szabel i 19 kaemów, której dowódcą był Martuzenko, a dzieliła się ona na 3 brygady: 1. Selickiego (85. i 86. pk), 2. i 3. Ujedinowa (88., 89. i 90. pk) oraz 2 baterie artylerii (8 armat). Ponadto samodzielną grupę, wchodzącą w skład „Czerwonych Kozaków” Gaja Bżyszkiana, stanowiła 164. Brygada Strzelców (490., 491. i 492. ps oraz 2 baterie artylerii) posiadająca 700 bagnetów i 32 kaemy.

Ofensywa sowiecka

Dokładnie 4 lipca 1920 roku, po potężnym przygotowaniu ogniowym, ruszyła ofensywa sowiecka. Czerwona konnica Gaja miała za zadanie przerwać polskie linie obrony w rejonie jeziora Jelnia i działać na polskich tyłach. Jako pierwsi bojcami starli się z samego rana żołnierze ppłk. J. Sawickiego ze zgrupowania „Dźwina”, którzy po 10-godzinnnej walce w rejonie Dryhuczy, około godziny 15 zmuszenia zostali do wycofania się, wobec groźby okrążenia.

Następnie, w wyniku niepowodzenia w walce z oddziałami 10. DP z I Armii polskiej, Kawkor skręcił na północ, gdzie zręcznym manewrem ominął napotkaną 8. DP. 9 lipca zdobył Święciany i znalazłszy się w odległości ok. 70 km od Wilna zagroził miastu. Dowiedziawszy się, iż do obrony miasta wyznaczoną nieliczną załogę złożoną z ok. 2 tys. ludzi, 13 lipca zaatakował historyczną stolicę Litwy, która padła już następnego dnia.

Polskie dywizje, którym groziło okrążenie i odcięcie od głównych armii, zmuszone były wycofywać się w głąb kraju. Za nimi postępowały wojska sowieckie, wśród których jak taran szły oddziały III Korpusu, określanego przez Polaków mianem Złotej Ordy Gaj-Chana. 18 lipca podeszły one pod Grodno, którego bronili Polacy w sile 5700 ludzi, wyposażeni w 14 dział, 43 czołgi i pociąg pancerny, pod dowództwem gen. S. Mokrzeckiego. Sowiecka 10. DK znajdowała się w tym czasie w Skidlu, toteż 19 lipca 15. DK samodzielnie natarła na Grodno. Pierwszy jej atak został odparty, lecz potężny drugi atak złamał polską obronę. Kozacy zajęli jeden z fortów i wdarli się do miasta, gdzie dalej toczyły się walki. Resztki załogi nocą wycofały się za drugi brzeg Niemna. 20 lipca Grodno było już pod kontrolą Rosjan. Nie powiodło się również polskie przeciwnatarcie. Mimo początkowego powodzenia Polaków krasnoarmiejcy szybko ich odparli zagrażając nawet okrążeniem. Podczas odwrotu za Niemen osłonę stanowił 13. Wileński Pułk Ułanów, którzy zwarli się z „Czerwonymi Kozakami” w kawaleryjskim pojedynku broni białej.

Bolszewicy nieustannie parli naprzód. Kawkor zmuszał przeciwników od ucieczki dokonując szybkich, zaskakujących ataków, wychodząc na ich tyły i nieustannie się przemieszczając. 25 lipca wojska gen. Szeptyckiego zajęły linię Narew – Bug, zaś bojcy parli dalej, 27 lipca zajmując Ossowiec zmuszając tym samym I Armię gen. Romera do opuszczenia Białegostoku w nocy 27/28 lipca. Wraz za wycofującą się I Armią ruszył III Korpus, który 29 lipca starł się pod Łomżą z grupą gen. S. Suszyńskiego zabezpieczającą jej prawe skrzydło. Oddziały pod ppłk. Kopą cały dzień ofiarnie broniły miasta. Pod naporem bojców Polacy zmuszeni byli opuścić forty na prawym brzegu Narwi i wycofać się miasta, gdzie okrążone z 4 stron zaciekle się broniły. Następnie wobec braku możliwości dalszej obrony, oddział przebił się przez sowieckich kawalerzystów i uszedł w kierunku Zambrowa.

Złota Orda Gaj-Chana z niezwykłym impetem szła naprzód. 1 sierpnia napotkała na polskie przeciwuderzenie w Białej Podlaskiej, które jednak nie zdołało powstrzymać jej rajdu. 6 sierpnia zdobyła Ostrołękę, następnie zaś Przasnysz i Sierpc, zaś 10 sierpnia przeszła przez Wisłę i skierowała się na zachód. Celem bolszewików było odcięcie Polski od północy i zachodu.

W marszu tym oddziały Gaja Bżyszkiana zajęły Bobrowniki, skąd było już tylko ok. 40 km do Torunia. W odpowiedzi na to, wysłany przez dowódcę baon piechoty i bateria artylerii z toruńskiego garnizonu w bitwie pod Odolanami k. Ciechocinka odrzuciły część oddziałów nieprzyjaciela na wschodni brzeg Wisły. Z kolei 16 sierpnia bolszewicy zajęli Lubicz i swym zwiadem zapuścili się aż pod Toruń, a następnie 17 sierpnia dotarły do Włocławka. Szczęściem polskie kontruderzenie zepchnęło Kozaków w kierunku północno-wschodnim.

Wycofywanie się bolszewików

18 sierpnia 1920 Kawkor natarł na Płock. Rozpoczęła się 21-godzinna obrona miasta przez ludność cywilną i wojsko, które swą ofiarnością i bohaterską postawą powstrzymało nawałę nieprzyjaciela, a przybyłe na odsiecz wojska odrzuciły bolszewików w kierunku Mławy, na którą w ramach pościgu za III Armią sowiecką ruszyły wojska gen. F. Krajowskiego. 20 sierpnia Polacy wyparli bolszewików z miasta. „Czerwoni Kozacy” w nocy 21 sierpnia przebili się koło Żuromina, lecz ponownie wpadli w potrzask. Zostali otoczeni przez cztery polskie dywizje. Około północy 22 sierpnia krasnoarmiejcy otworzyli huraganowy ogień na stację Konopniki, a następnie przystąpili do potężnej szarży, dzięki której przebili się przez polski pierścień i wyrwali się z okrążenia. Tego samego dnia w rejonie Białegostoku oddziały sowieckie wraz ze 164. BS zmuszone zostały do wycofania się z miasta ponosząc wielkie straty w zabitych, rannych i jeńcach.

Ostatnie walki III Korpusu w Polsce

Gaj Bżyszkian w Grabowie ponownie zmuszony był do przebijania się przez polskie linie, gdzie 23 sierpnia starł się w walce z Dywizją Ochotniczą, a następnie z Brygadą Syberyjską w Chorzelach, gdzie rozniosła na szablach cały jej batalion. Następnego dnia pod Kolnem „Złota Orda„ Gaj-Chana dogoniła sowiecką 53. DP odciętą przez polskie 8. i 17. DP. Kawkor przystąpił do obrony swojej piechoty tocząc wraz z nią dwudniową bitwę na całym okolicznym obszarze. Udział w walkach miał również Dywizjon Huzarów Śmierci, który 25 sierpnia pod Lemanem rozniósł trzy szwadrony ”Czerwonych Kozaków”.

Internowanie

Pod wpływem przeważających sił polskich i ich nieustannego pościgu, Kawkor, który poniósł ogromne straty, pozbawiony żywności i amunicji, wraz z 2000 polskich jeńców i 11 zdobycznymi działami, 26 sierpnia przekroczył granicę niemiecką w Prusach Wschodnich, gdzie został rozbrojony i internowany w obozie w Altdamm, zaś sam Gaj w Salzwedel koło Berlina.

Zbrodnie

III Korpus Kawalerii w polskiej historii zapisał się dzięki swoją szybkością i ruchliwością, lecz także zostawianiem za sobą pasma „spalonej ziemi„. ”Czerwoni Kozacy” Gaja nie byli jedynym oddziałem, który siał spustoszenie, grabił i mordował, niemniej jednak, w zbrodniczej działalności można ich porównać tylko do Konarmii Budionnego.

Jednym z przykładów jest Leman, gdzie w czasie bitwy sowieci wzięli do niewoli i bestialsko zamordowali 47 polskich żołnierzy i miejscowych partyzantów. W Chorzelach torturowano, a następnie zabito jeńców z Brygady Syberyjskiej. W Cichoszkach i pod Mławą wycinano bezbronnych jeńców. Łącznie, tylko w tych 4 miejscowościach zabito znacznie ponad 1000 Polaków.

Także wcześniej znajdujemy liczne przykłady zbrodniczego procederu. Po zajęciu Ostrołęki bojcy Bżyszkiana zabili pojmanych kawalerzystów płk. B. Roi, a po wycofaniu się z Płocka rozstrzelano większość z ok. 300 polskich jeńców. Płock jest jednak przykładem bestialstwa na znacznie większa skalę. Tam to, oprócz rabunków i gwałtów dochodziło i do innych, bezprzykładnych czynów.

„Kto stał na drodze brał w łeb szablą albo w brzuch bagnetem. Jeńców w mieście nie brano w ogóle [...] Brano za to gwałtem kobiety. Szalona panika i ludzkie krzyki dopełniały grozy. Gdy w ręce rosyjskie wpadł szpital wojskowy, ponad stu rannych padło ofiarą mordu, pielęgniarki zaś, które nie ukryły się gwałcono i kaleczono[...]”.

Wielce prawdopodobne, choć niepotwierdzone, są również pogłoski o wyrżnięciu 500 ochotników z 205 pp pod Łomżą. Także w wielu innych miejscach odnajdujemy ślady masakry. Jedno z nich opisuje w swych wspomnieniach gen. L. Żeligowski:

„Leżała [...] wielka ilość trupów. Byli to w większości nasi żołnierze pozabijani po walce. W bieliźnie tylko i bez butów. Pokłóci szablami i bagnetami, mieli zmasakrowane twarze i powykłuwane oczy [...] W tym czasie [...] przyjechał angielski generał z kilku [...] oficerami... milczeli [...]”.

Część bolszewików poniosła jednak karę za swoje zbrodnie. W obozach jenieckich skwapliwie wyszukiwano członków Kawkoru. W końcu wybrawszy ok. 300 zawieziono ich na stację w Konopnikach, gdzie z wyroku sądu zostali rozstrzelani. Tylko jednemu z nich darowano życie, co więcej, ułaskawiono go, gdyż uratował wcześniej życie polskiemu oficerowi, których to sowieci gorliwie zabijali.

Różne źródła bardzo nieprecyzyjnie określają ilość bolszewików, którzy oddali się do internowania we Wschodnich Prusach na 20 nawet do 80(!) tysięcy ludzi. Miejscem ich pierwotnego umiejscowienia stał się głównie Orzysz, Wielbark ale i też nieodległy Pasłęk.

Oto kilka fotografii internowanych niedoszłych oswobodzicieli z Wielbarka i Pasłęka, wszystkie pochodzą z niemieckiej i austriackiej prasy z pierwszych dni września 1920 roku:
adin.jpg
adin.jpg (334.59 KiB) Przejrzano 179 razy
adin.jpg
adin.jpg (334.59 KiB) Przejrzano 179 razy
dva.jpg
dva.jpg (634.45 KiB) Przejrzano 179 razy
dva.jpg
dva.jpg (634.45 KiB) Przejrzano 179 razy
TRI.jpg
TRI.jpg (202 KiB) Przejrzano 179 razy
TRI.jpg
TRI.jpg (202 KiB) Przejrzano 179 razy
Na pierwszy rzut oka paradoksalne jest, że młode państwo polskie dopuściło możliwość transportu dziesiątków tysięcy swoich śmiertelnych wrogów, często wojennych zbrodniarzy, przez polskie terytorium w Tczewie.
WG mnie nie była to oznaka bezsilności, a zaakceptowanie faktu, że internowani w Niemczech bolszewiccy kawalerzyści są o wiele mniejszym złem niż uzbrojeni kozacy palący wsie, miasta, dwory i kościoły.

Obrazek

A oto informacja z początku września 1920 roku opisująca ustalenia pomiędzy walczącą Polską a neutralnymi Niemcami dotyczące zasad kolejowego tranzytu dziesiątek tysięcy internowanych czerwonoarmiejców przez Tczew:
Gazeta Gdańska 12 09 1920.JPG
Gazeta Gdańska 12 09 1920.JPG (259.22 KiB) Przejrzano 179 razy
Gazeta Gdańska 12 09 1920.JPG
Gazeta Gdańska 12 09 1920.JPG (259.22 KiB) Przejrzano 179 razy
Obrazek Obrazek

P.S. Jakoś nie płaczę po tym draniu Gaju Chanie, który po "rekonwalescencji" w podberlińskim Saltzwedell powrócił do Radzieckiej Rosji i po kilkunastu latach został wykończony przez swoich własnych pobratymców :ok .

Awatar użytkownika

Big Zbig
Obywatel
Obywatel
Reakcje:
Posty: 570
Rejestracja: 30 sty 2011, o 23:08
Znajomość języków obcych: rosyjski i niemnożko niemiecki
Otrzymał podziękowań: 81 razy
Kontakt:

Re: Jeńcy wojenni

#53

Post autor: Big Zbig » 17 lis 2017, o 11:34

W okresie międzywojennym przez kilka lat na gospodarstwie rodziców mojego ojca w Lalkowach pracował były rosyjski jeniec wojenny o imieniu Adam (?). Zapamiętano go głównie z umiejętności łowienia ryb gołymi rękoma w pobliskim stawie. O ile się nie mylę, na ten temat pisałem już wcześniej.

ODPOWIEDZ