W XV w. wymiana towarowa miała miejsce na targach i jarmarkach. Tczewskie jarmarki odbywały się w niedziele i prawdopodobnie w dniu św. Burcharda – 6 października. Natomiast cotygodniowy targ – w sobotę.
W XVI w. handlem w mieście zajmowali się kramarze, którzy zbywali artykuły codziennego użytku oraz straganiarze sprzedający głównie artykuły spożywcze. W roku 1570 w Tczewie odnotowano 2 kramarzy i 7 straganiarzy z 10 straganami. Wilkierz starał się regulować konkurencję pomiędzy nimi i obywatelami, którzy mogli zajmować się handlem. Dokument ten był zbiorem nakazów, które sprzedający i kupujący musieli respektować.
I tak:
§ 3: dbał o niedopuszczanie na jarmark konkurentów cechowego rzemiosła – Szkotom i wędrownym handlarzom w ogóle zakazano wstępu do miasta,
§ 97: wyszynkiem piwa w domach lub na ulicy mogli zajmować się ludzie zacni, po uprzednim zgłoszeniu tego u burmistrza,
§ 109: „Gdy obywatel zobaczy stojącego i targującego się o jakiekolwiek towary sąsiada, nie wolno mu przeszkadzać i samemu włączać się do targu pod karą jednej marki. Gdy jednak sąsiad odejdzie od wozu, to może podejść i zacząć targowanie.” – chociaż handel wewnątrz miasta miał się odbywać w wyznaczonym ku temu miejscu, to ten zapis może świadczyć o tym, że można było spotkać ludzi targujących się także przy wozach,
§ 116 zabraniał obcym handlu na rynku – nad realizacją tego zakazu czuwali targowi, którzy kontrolowali także ceny i jakość towarów (np. świeżość ryb), czuwali nad przestrzeganiem zasad monopolu, godzin sprzedaży określonych towarów oraz dbali o to, żeby w mieście nie sprzedawano obcej wódki (miasto miało także wyłączność na sprzedaż miodu pitnego i piwa, natomiast wino można było sprzedawać za zezwoleniem),
§ 117: sprzedażą towarów w beczkach (np. sól) mógł trudnić się każdy, ale tylko przed drzwiami swojego domu, w sposób nie tamujący ruchu,
§ 127-128: zabroniono handlu towarami, które sprzedawali straganiarze koło ratusza; oni natomiast, powinni powstrzymać się od sprzedaży towarów kramarskich (jeśli w mieście są mieszczanie – kramarze),
§ 131: „Wszyscy rybacy winni przynosić ryby na nasz targ: tu je sprzedawać, jeżeli zaniosą je gdzie indziej, to stracą prawo do zamieszkania.”
§ 132: jeśli burmistrz lub targowi stwierdzili, że ryby sprzedawane na targu nie są świeże, rybak powinien je usunąć (zgodnie z § 130 przyniesione ryby na targ należało sprzedać najpóźniej do południa następnego dnia, w przeciwnym wypadku groziła kara w wysokości 20 guldenów),
W Tczewie w XVI w. handel zbożem miał wielkie znaczenie, o czym świadczy wilkierz, w którym poświęcono temu zagadnieniu wiele miejsca. Przepisy te miały na celu zapewnienie przede wszystkim równości w dostępie do tego dobra – zwalczanie nieuczciwej konkurencji. Handel zbożem mógł odbywać się tylko i wyłącznie w obrębie murów miejskich, na targu, bez pośrednictwa osób trzecich i tylko z jednym sprzedającym.
Handel w tym okresie był dobrze rozwinięty. Realizowano go poprzez sieć punktów sprzedaży, czyli: ławy rzemieślnicze, stragany i kramy. Tak jak dotychczas, głównym punktem wymiany był rynek. Ławy rzemieślnicze usytuowane były w pobliżu ratusza oraz w uliczkach bocznych od rynku. Istniały także punkty sprzedaży, czyli budy (12 w owym czasie) – tam swoje wyroby oferowali rzemieślnicy. Fakt handlowania w bocznych uliczkach może wskazywać na związek z ich nazwami. Roman Landowski twierdzi, że kramy sprzedających ryby stały wzdłuż ulicy Rybackiej. Natomiast ulica Garncarska może mieć swoje źródło w garncarzach, którzy w dni handlowe wystawiali tam na sprzedaż swoje wyroby (zapisy hipoteczne po 1577 r. wykazują mistrzów tego zawodu, ale ich warsztaty rzemieślnicze figurują w zupełnie innych miejscach). W drugiej połowie XVI w. odbywało się u nas 5 jarmarków -poniedziałki po Święcie Trzech Króli, po niedzieli zapustnej, po Bożym Ciele, po obchodzie wzniesienia Krzyża Świętego oraz po św. Marcinie (11 listopada). Jarmarki jesienno-zimowe trwały 2 dni, a pozostałe – 3 dni.
W XVII w. handlem detalicznym trudnili się rzemieślnicy i straganiarze. Tych drugich w 1662 r. odnotowano dwóch - sprzedawali śledzie, kaszę, słoninę, masło, tran i olej. Cotygodniowe targi były wówczas główną formą wymiany lokalnej. Ich podstawowym celem było utrzymanie i rozwój więzi ekonomicznej Tczewa z jego wiejskim zapleczem. Zasada tam panująca, to wolna sprzedaż i kupno przez wszystkich bez względu na stan i miejsce zamieszkania. Duże znaczenie miał tutaj przewóz wiślany – targi miały szerszy zasięg, ponieważ sięgały również chłopów żuławskich, którzy przywozili na tczewski rynek zboże i inne produkty.
Jarmark w naszym mieście w XVII w. odbywał się w niedzielę po święcie Podwyższenia Krzyża Świętego, czyli 14 września. Ten termin mógł zostać przesunięty jedynie z ważnych powodów. Na tczewski jarmark przybywali producenci z najbliższego zaplecza miasta. Można było spotkać rzemieślników malborskich, starogardzkich, gniewskich oraz elbląskich. Na jarmarkach mogli zyskiwać nie tylko mieszkańcy naszego miasta, ale także kasa miejska, która pobierała opłaty za różne usługi – wynajmowanie bud i straganów, ważenie towarów, postojowe.
C.d.n. za chwilę...


