Temat miejskich legend jest mi bardzo bliski, interesuje się nim od jakiegoś czasu. Chodzi tu o tzw Urban Legends albo Urban Myths, które pojawiają się w niezmienionej postaci w miastach.Przez wiele lat myślano, że legendy są wytworem ludzi zabobonnych i bardziej kojarzone były one z wiejskimi obszarami życia człowieka. Natomiast okazało się, że legendy w postaci opowiadań ukazują się także w niektórych miastach. Dziwne natomiast jest to, że pokazują się one w niezmienionej formie w różnych miejscach na całym świecie. Legendy te są pochodną starych mitów i opowiadań, które zaadoptowane do naszych czasów przejawiają bardzo podobną treść. Bardzo często miejskie legendy zaczynają się od słów: kolega mojego kolegi słyszał zna człowieka który......... albo mój dziadek opowiadał że.
Najbardziej popularną znaną miejską legendą jest czarna wołga, która kiedyś jeździła po miastach i każdy koło kogo się zatrzymała dostawał pytania. Jakie to były pytania zależało od obszaru geograficznego w którym ta legenda pojawiała się. W okolicach Tczewa zetknąłem się z legendą, że w czarnej wołdze jeździł diabeł, który pytał się która godzina i jeśli człowiek odpowiedział, która godzina to następnego dnia umierał dokładnie o tej porze o której mówił rogatemu kierowcy. Natomiast prawidłową odpowiedzią było powiedzenie słów godzina Boża

!(najlepiej było wtedy zrobić przy tym znak krzyża).
Legenda ta pochodzi od starej innej legendy o czarnej dorożce która ,ciągnięta przez czarne konie siała spustoszenie na starych średniowiecznych drogach.
Spotkałem się też z wersją, że za komuny czarną wołgą jeździli dostojnicy partyjni, którzy porywali młode dziewczyny. W dzisiejszych czasach zamiast czarnej wołgi w legendzie tej pojawia się czarny mercedes, który też jeździ po ulicach miast, co świadczy o tym, że legendy ewoluują.
Gdy zna się legendy miejskie można widać bardzo dużo nawiązać do motywów legendarnych w wielu filmach na przykład: Blair Witch Project,
Candy Man. Bardzo słynną miejską legendą jest historia o dziewczynie, która łapie stopa i prosi kierowców o podwiezienie jej do domu, gdy dojeżdżają do miejsca przeznaczenia kierowca orientuje się że w samochodzie jest tylko on. Puka do drzwi domu, pod który przyjechał, i właścicielka mówi, że kiedyś mieszkała z nią jej córka, która zginęła w wypadku samochodowym. W każdym mieście są też pewne grupy, które głoszone są pewne grupy, których zachowania też stawały się legendarne i tak w Polsce na w latach 80-tych grupą, która była oskarżana o potworne zbrodnie byli sataniści, których de facto było bardzo mało natomiast legendy o czarnych mszach i że mordują koty znał chyba każdy. Swojego czasu krążyła informacja że Sataniści chodzą po podstawówkach i łapią wybrane dziecko i pytają się jaki ma zeszyt od religii: czy w linie? w kratkę? czy czysty? i w zależności od odpowiedzi tną te dzieci żyletką albo w linie czy lub w kratkę, a w przypadku trzeciej opcji zdzierają go żywcem ze skóry:)
Sam w podstawówce słyszałem kilka takich opowieści. Czasami zamiast satanistów pojawiali się skinheadzi.
Są też legendy związane z zdeprawowaną młodzież i jak na przykład słynna już gra w słoneczko, która krąży po Polsce,której to wczesne wersje pojawiały się w Polsce już w latach 80 tych.
W Tczewie natomiast krążyła jeszcze historia o porywaczach wyrywaczach nerek czyli o jakieś zorganizowanej mafii, która porywa ludzi a oni budzą się bez nerki:) Sam słyszałem jak jedna opowiadał mi o tym, że taka grupa krąży po Tczewskiej nowej galerii.
W każdym większym mieście, przez które przepływa rzeka, krąży legenda o tunelu pod rzeką na drugą stronę w którym są skarby.
Legendy ewoluują i przystosowują się do naszych czasów. Jestem pewien, że w Tczewie krąży jeszcze kilka. Jak usłyszę to na pewno opisze.