Szkoła Morska

Awatar użytkownika

Autor Tematu
zet48
Pisarz Miejski
Pisarz Miejski
Reakcje:
Posty: 4415
Rejestracja: 30 sty 2011, o 19:05
Lokalizacja: Tczew / Gdańsk
Otrzymał podziękowań: 8 razy
Kontakt:

Re: Szkoła Morska

#21

Post autor: zet48 » 2 cze 2012, o 21:11

TYGODNIK ILLUSTROWANY nr 51 z 18 GRUDNIA 1920 roku informował o otwarciu Szkoły Morskiej w Tczewie
Załączniki
2_f.jpg
2_f.jpg (263.03 KiB) Przejrzano 262 razy
2_f.jpg
2_f.jpg (263.03 KiB) Przejrzano 262 razy
"Od dziś dzień , do końca świata w ludzkiej będziem pamięci, My wybrani - Kompania Braci, Kto dziś wespół ze mną krew przeleje ten mi Bratem"

Awatar użytkownika

niespokojna66
Rajca
Rajca
Reakcje:
Posty: 1302
Rejestracja: 26 sie 2011, o 19:37
Podziękował : 142 razy
Otrzymał podziękowań: 59 razy
Płeć:
Kontakt:

Re: Szkoła Morska

#22

Post autor: niespokojna66 » 19 cze 2012, o 17:23

Jeden z absolwentów Szkoły Morskiej w Tczewie :)

Człowiek, który całym sercem służył morzu. Kapitan, marynarz, popularyzator tematyki morskiej. Wybitny pedagog i wychowawca kilku pokoleń oficerów i kapitanów żeglugi wielkiej.
Karol Olgierd urodził się 25 marca 1905 roku w Moskwie w rodzinie Hilarego i Marii Borchardtów. Obydwoje pochodzili z Wileńszczyzny, matka była urzędniczką, ojciec cenionym lekarzem, twórcą nowych metod leczenia gruźlicy i raka, który w stolicy Rosji podjął pracę w jednej z tamtejszych klinik. Gdy Karol miał kilka miesięcy, Maria odeszła od męża i wyjechała z dzieckiem do Paryża. Po kilku latach z obawy przed całkowitym wynarodowieniem syna, który zaczął mówić wyłącznie po francusku powróciła do Wilna.
Tutaj Karol spędził całe dzieciństwo, rozpoczął naukę najpierw w szkole podstawowej, następnie w Gimnazjum Humanistycznym im. Adama Mickiewicza. Przypadkowe spotkanie z inżynierem Witoldem Komockim, wykładowcą Szkoły Morskiej w Tczewie otworzyło nieznane dotąd okno na marynarski świat. Karolowi udzielił się entuzjazm wykładowcy, a opowieści o kapitanach z żaglowców i okrętów wojennych pomogły mu podjąć decyzję. Nastolatek nie chciał już zostać nikim innym jak tylko marynarzem. W roku 1924, po zdaniu matury z miejsca pojechał do Szkoły Morskiej w Tczewie, niestety jego starania zakończyły się klęską. Orzeczenie komisji lekarskiej brzmiało jak wyrok: „nie nadaje się do służby morskiej z powodu skłonności do reumatyzmu”. Jak się później okazało, za tą decyzją stał ojczym Karola, Witold Mintowt Czyż - działacz PPS i wiceprezydent Wilna, który z obawy przed nikłą szansą późniejszego zatrudnienia był przeciwny marynarskiej karierze pasierba.

Załamany chłopak po powrocie do domu wstąpił na Wydział Prawa Uniwersytetu Stefana Batorego w Wilnie, ale nawet po roku studiowania nie przestał marzyć o marynarskiej służbie. Wreszcie przełamał opory, w roku 1925 ponownie stanął przed komisją lekarską, która tym razem wydała pozytywne orzeczenie. Karol Olgierd Borchardt został przyjęty do Szkoły Morskiej i dostał się na wymarzony, zresztą jedyny w tamtych czasach żaglowiec szkolny STS Lwów.

I tutaj nie obyło się bez potyczki. Atletycznie umięśniony, znany ze swej sprawności fizycznej Borchardt był poddawany nieustannym testom. Pewnego razu, koledzy koniecznie chcieli wypróbować jego siłę i podczas wspólnego podnoszenia bramstengi, odstąpili od wykonywania zadania pozostawiając Karolowi cały ciężar. Efekt był natychmiastowy, handszpaki, wykonane ze specjalnego, twardego drewna, pękały jak zapałki. Nigdy nie widziano czegoś podobnego, toteż zachwyt towarzyszy zdawał się nie mieć końca. Błogą atmosferę przerwał pierwszy oficer, który zamiast ulec entuzjazmowi wpadł w istny szał.

„Nu, tak, za silny! Za silny! Wszystka łami! Wszystka! Cały statek połami! Cały statek!!!”

Przeżył Borchardt ciężką, bezsenną noc, obawiając się wydalenia ze statku. Na szczęście przewinienia zostały wybaczone a sam winowajca mógł już bez przeszkód wykazywać się siłą, zręcznością i wiedzą.

„Dziś rankiem, poważnie i dumnie,
Do portu zawinął nasz „Lwów”.
Na rejach i masztach – tak tłumnie.
Na ląd dostaniemy się znów”

W maju 1928 roku, po zdaniu egzaminu praktycznego Borchardt uzyskał dyplom Szkoły Morskiej w Tczewie. W tym samym roku, 26 grudnia ożenił się z Karoliną Iwaszkiewiczówną, dwa lata później urodziła im się córka Danuta. Niestety małżeństwo nie należało do udanych i nie przetrwało próby czasu.

Na przełomie 1929/31 roku Karol Olgierd Borchardt pracował w Polsko–Brytyjskim Towarzystwie Okrętowym jako starszy marynarz na s/s Rewa. Następnie, w latach 1931/1938 pracował na statkach pasażerskich Polskiego Transatlantyckiego Towarzystwa Okrętowego, gdzie głównie na statkach s/s „Polonia” i m/s „Piłsudski” był zatrudniony na stanowiskach od szóstego do starszego oficera. Początkowo pływał na trasie Gdynia – Nowy York, a od 1933 roku, kiedy „Polonia” została skierowana do obsługi tzw. linii palestyńskich kursował na trasie Konstanca – Hajfa. W roku 1935 na pierwszym zbudowanym polskim transatlantyku m/s „Piłsudski” objął stanowisko oficera, rok później otrzymał patent kapitana żeglugi wielkiej.

STS Lwów pod żaglami

Był rok 1938 kiedy Borchardt rozpoczął pracę w Państwowej Szkole Morskiej w Gdyni i ku swemu zdumieniu otrzymał funkcję starszego oficera na „Darze Pomorza”. W najśmielszych marzeniach nie przypuszczał, że kiedyś obejmie stanowisko zastępcy komendanta na Białej Fregacie. Odtąd wszystkie dni na „Darze” były spełnieniem dziecięcych zabaw na tratwach. Lubiany przez uczniów z radością wypływał w szkolne rejsy i właśnie na jednym z nich zastał go wybuch drugiej wojny światowej. Z rozkazu kapitana „Dar Pomorza” wpłynął do Sztokholmu, portu neutralnego państwa, a Borchardt popłynął ze studentami do Wielkiej Brytanii i na m/s „Piłsudski” objął stanowisko starszego oficera. Przystosowany do transportu wojska w trudnych warunkach statek został rozerwany wybuchem miny lub torpedy 21 września 1939 roku. W katastrofie zginął kapitan, a ciężko ranny Karol Olgierd został przewieziony do szpitala.

Po wyjściu zrezygnował z przyznanej dożywotnio renty komandorskiej i mimo sprzeciwu komisji lekarskiej zgłosił się pełnienia dalszej służby. Skierowany jako starszy oficer na m/s „Chrobry” brał udział kampanii norweskiej, do momentu zbombardowania i zatopienia statku 15 maja 1940 roku. Ciężko ranny ponownie trafił do szpitala. Za bohaterski czyn ratowania marynarzy z tonącego okrętu otrzymał w 1941 roku Krzyż Walecznych.

Po opuszczeniu szpitala w Glasgow, Borchardt sprowadził do Wielkiej Brytanii swoją drugą żonę Halinę i córkę z pierwszego małżeństwa, Danutę. Sam pracował w różnych instytucjach brytyjskich. Ministerstwo powierzyło mu misję utworzenia polskojęzycznego Gimnazjum i Liceum Morskiego w Landywood, z którego na własną prośbę, z powodu poróżnienia z nauczycielami odszedł rok później. By spłacić piętrzące się finansowe długi podjął pracę w angielskiej linii żeglugowej, na statku s/s „Sheridan” obsługiwał porty Amazonii i Północnej Brazylii.
Zły stan zdrowia matki zobligował go do powrotu. W Londynie zostawił żonę i ukochaną córkę, by po latach zawieruchy wojennej i emigracji powrócić do komunistycznej Polski. Zamieszkał w Gdyni, w willi na Kamiennej Górze. Nie było lekko. Trafił na najgorszy okres prześladowań żołnierzy Sił Zbrojnych. Ogromna wiedza i umiejętności pedagogiczne z zakresu kształcenia kadry morskiej, niezwykle przydatne w ówczesnym kraju pozwoliły uniknąć aresztowania. Dzięki doświadczeniu otrzymał pracę w Państwowej Szkole Morskiej i Szkole Rybołówstwa Dalekomorskiego. W latach 1953-1960 był członkiem działającego przy Ministerstwie Żeglugi zespołu opracowującego programy nauczania dla szkół morskich w Polsce, w latach 1963-1969 działał jako członek Komisji Normalizacyjno–Językowej.
Był wykładowcą astronawigacji i popularyzatorem tematyki morskiej. Utalentowany plastycznie i literacko, zajmował się rzeźbą, malarstwem akrylowym, pisał książki, publikował artykuły w czasopismach poświęconych morzu, brał udział w licznych audycjach radiowych i programach telewizyjnych. Jego, notabene fenomenalna, ciekawie napisana i okraszona humorem książka „Znaczy Kapitan”, również dziś cieszy się dużym zainteresowaniem, nie tylko wśród fanów marynistyki. W roku 1970 jako jedyny żyjący cudzoziemiec otrzymał honorową odznakę moskiewskiego Klubu Słynnych Kapitanów.
Karol Olgierd Borchardt zmarł 20 maja 1986 roku. Został pochowany obok swej matki, na Cmentarzu Witomińskim w Gdyni.
Wiele miast upamiętniło postać wybitnego kapitana. Gdynia, Gdańsk, Słupsk nadały jednej z ulic jego imię, wiele szkół m.in. w Gdyni, Gdańsku czy Rumi obrało go za swego patrona.
Borchardt całym sercem służył morzu. Warto ku wspomnieniu sięgnąć po jedną z jego książek, snutą gawędę, która w chłodne, jesienne dni przybliży zapach morza i szum morskich fal.
Bibliografia:
1. K.O. Borchardt „Znaczy Kapitan”, Wydawnictwo „Bernardinum”, Pelpin 2010
2. K.O. Borchardt „Kolebka nawigarotów”, Wydawnictwo „Bernardinum”, Pelpin 2010
3. http://borchardt.com.pl/" onclick="window.open(this.href);return false;
http://www.tawernaskipperow.pl/z-histor ... tykul.html" onclick="window.open(this.href);return false;
Załączniki
kapitan borchardt.jpg
kapitan borchardt.jpg (8.72 KiB) Przejrzano 241 razy
kapitan borchardt.jpg
kapitan borchardt.jpg (8.72 KiB) Przejrzano 241 razy
Naj­piękniej­szych chwil w życiu nie zap­la­nujesz. One przyjdą same../P.Bosmans/

Awatar użytkownika

niespokojna66
Rajca
Rajca
Reakcje:
Posty: 1302
Rejestracja: 26 sie 2011, o 19:37
Podziękował : 142 razy
Otrzymał podziękowań: 59 razy
Płeć:
Kontakt:

Re: Szkoła Morska

#23

Post autor: niespokojna66 » 19 cze 2012, o 17:47

ZNACZEK :ok
Stowarzyszenie Absolwentów Szkół Morskich powstało w 1992 r. Fakt ten był ukoronowaniem wieloletnich starań Absolwentów Szkoły Morskiej w Gdyni, której początki sięgają 1920 r. Wśród nich w staraniach tych wyróżniał się m.in. inż. Michał Hłasko, absolwent Wydziału Mechanicznego Szkoły Morskiej w Tczewie z 1928 r.

Pierwszy w historii Szkoły Morskiej Związek Absolwentów powstał w Tczewie w 1924 r. Jego przewodniczącym był Rowmund Piłsudski, absolwent Wydziału Nawigacyjnego z 1923 r. Po przeniesieniu Szkoły z Tczewa do Gdyni w 1930 r. podejmowane były próby powołania do życia organizacji zrzeszającej jej absolwentów, jednak bez skutku. Po wojnie powstało w 1948 r. Koło Absolwentów Szkoły Morskiej, w którym sekretarzem był kpt.ż.w. Stefan Gorazdowski, pierwszy powojenny komendant „Daru Pomorza”. W 1949 r., jak wszystkie inne organizacje społeczne, Koło zostało zlikwidowane. Stan taki trwał do 1980 r., kiedy w Wyższej Szkole Morskiej w Gdyni, w dniach 14-17 czerwca, odbył się Światowy Zjazd Absolwentów Szkoły Morskiej z udziałem wielu Absolwentów wszystkich okresów historii Szkoły. Podczas uroczystości Absolwenci wyrażali wolę utworzenia swojego stowarzyszenia. 5 lipca 1990 r. Senat Wyższej Szkoły Morskiej w Gdyni przywrócił zakazane w 1950 r. obchody Święta Szkoły Morskiej w dniu 8 grudnia. Tego dnia, w 1990 r. Senat WSM powołał Stowarzyszenie Absolwentów Szkół Morskich. W 1991 r. powołano komitet założycielski SASM, któremu początkowo przewodniczył st.mech. Andrzej Perepeczko, a następnie st.mech. Lech Rezler. Rejestracja Stowarzyszenia w Sądzie Wojewódzkim w Gdańsku nastąpiła 16 marca 1992 r. Od tej pory Stowarzyszenie działa nieprzerwanie skupiając w swoich szeregach kilkuset członków. Ogółem zapisało się do SASM ponad 600 osób. Kilkudziesięciu z nich mieszka za granicą.



Nosiciele tego znaczka utożsamiają się z wielką rodziną absolwentów swojej Uczelni. Znaczek powstał w drodze konkursu w 1923 r., gdy pierwszy rocznik polskiej Państwowej Szkoły Morskiej w Tczewie opuszczał mury Uczelni i istnieje w niezmienionej formie do dnia dzisiejszego. Autorem znaczka jest Jan Gottschalk – absolwent Wydziału Nawigacyjnego z 1923 r.
Wewnątrz stylizowanego koła sterowego widnieje sylwetka barku „LWÓW”, pierwszego statku szkolnego Państwowej Szkoły Morskiej w Tczewie. Żaglowiec ten w 1930 r. zastąpiony został przez „DAR POMORZA”
Znaczek można nabyć w sekretariacie Stowarzyszenia.
http://www.am.gdynia.pl/html/sasm/historia.htm" onclick="window.open(this.href);return false;
Załączniki
znaczek_white.jpg
znaczek_white.jpg (3.84 KiB) Przejrzano 238 razy
znaczek_white.jpg
znaczek_white.jpg (3.84 KiB) Przejrzano 238 razy
Naj­piękniej­szych chwil w życiu nie zap­la­nujesz. One przyjdą same../P.Bosmans/

Awatar użytkownika

niespokojna66
Rajca
Rajca
Reakcje:
Posty: 1302
Rejestracja: 26 sie 2011, o 19:37
Podziękował : 142 razy
Otrzymał podziękowań: 59 razy
Płeć:
Kontakt:

Re: Szkoła Morska

#24

Post autor: niespokojna66 » 19 cze 2012, o 18:13

Ciekawostka :)
12 czerwca Departament dla Spraw Morskich Ministerstwa Spraw Wojskowych wyasygnował 247.000 dolarów na zakup i remont trzymasztowego żaglowca Nest, przeznaczonego na statek dla Szkoły Morskiej w Tczewie, który otrzymał nazwę „Lwów”. Pierwszym komendantem mianowano kpt.ż.w. Tadeusza Ziółkowskiego.
17 czerwca Minister Spraw Wojskowych gen. Józef Leśniewski podpisał akt utworzenia Szkoły Morskiej w Tczewie. Powołano kierownictwo Szkoły (1 VI szef Departamentu dla Spraw Morskich – adm. Kazimierz Porębski mianował Antoniego Garnuszewskiego dyrektorem) oraz Radę Pedagogiczną. Inspektorem SM i kierownika Wydziału Nawigacyjnego mianowano kpt.z.w. Gustawa Kańskiego, Wydziału Mechanicznego – inż. Kazimierz Bielski.
8 listopada Uroczyste otwarcie SM w Tczewie.
http://mec.fundacjamorska.org/index.php ... ej_w_Gdyni" onclick="window.open(this.href);return false;

zdjęcia :)
http://www.marienburg.pl/viewtopic.php?t=6440" onclick="window.open(this.href);return false;
Załączniki
tczew_2_520.jpg
tczew_2_520.jpg (111.23 KiB) Przejrzano 234 razy
tczew_2_520.jpg
tczew_2_520.jpg (111.23 KiB) Przejrzano 234 razy
tczew_1_150.jpg
tczew_1_150.jpg (107.94 KiB) Przejrzano 234 razy
tczew_1_150.jpg
tczew_1_150.jpg (107.94 KiB) Przejrzano 234 razy
Naj­piękniej­szych chwil w życiu nie zap­la­nujesz. One przyjdą same../P.Bosmans/

Awatar użytkownika

niespokojna66
Rajca
Rajca
Reakcje:
Posty: 1302
Rejestracja: 26 sie 2011, o 19:37
Podziękował : 142 razy
Otrzymał podziękowań: 59 razy
Płeć:
Kontakt:

Re: Szkoła Morska

#25

Post autor: niespokojna66 » 20 cze 2012, o 17:02

Historia Szkoły Morskiej wiąże się również z powstaniem Polskiego Związku Żeglarskiego
W 1919 roku przybywa do Władywostoku lekarz Józef Jakóbkiewicz, który pływał po świecie na różnych statkach, zwiedzając wiele mórz i oceanów. Losy rewolucji i wojny rzuciły go na krańce Syberii. Zbiera tam porzucone polskie dzieci, sieroty po zesłańcach. Jest ich setki. Tworzy więc ośrodki opiekuńcze, a w nich Harcerskie Drużyny Wodne. Powstaje Syberyjski Hufiec Żeglarski. Zdarzenie to przyjęto za początek polskiego jachtingu.

22 marca 1922 roku zostaje oficjalnie powołany do życia pierwszy polski klub żeglarski: Klub Żeglarski w Chojnicach. 21 lipca 1922 roku w Gdańsku powstaje polski Klub Morski. Wymienione kluby oraz sekcje żeglarskie AZS i Warszawskiego Towarzystwa Wioślarskiego na zebraniu w Tczewie 11 maja 1924 roku powołują Polski Związek Żeglarski.
http://tttm.eu/strona/47/historia_jachtingu_w_zarysie" onclick="window.open(this.href);return false;
Naj­piękniej­szych chwil w życiu nie zap­la­nujesz. One przyjdą same../P.Bosmans/

Awatar użytkownika

Ramses74
Ambasador
Ambasador
Obywatel
Obywatel
Reakcje:
Posty: 810
Rejestracja: 26 lut 2011, o 13:56
Lokalizacja: Tczew/Marl
Otrzymał podziękowań: 6 razy
Płeć:
Kontakt:

Re: Szkoła Morska

#26

Post autor: Ramses74 » 9 sie 2012, o 18:58

Z Allegro
D.W. :)
Załączniki
2551686037.jpg
2551686037.jpg (37.28 KiB) Przejrzano 190 razy
2551686037.jpg
2551686037.jpg (37.28 KiB) Przejrzano 190 razy
Prawo dżungli,najsilniejszy i najszybszy wygrywa.

Awatar użytkownika

Cez
Budnik
Budnik
Reakcje:
Posty: 428
Rejestracja: 8 sie 2012, o 21:11
Lokalizacja: Tczew Suchostrzygi
Otrzymał podziękowań: 1 raz
Kontakt:

Re: Szkoła Morska

#27

Post autor: Cez » 3 wrz 2012, o 23:15

W zbiorach rodzinnych znalazłem pocztówkę budynku Szkoły Morskiej, której w żadnym innym miejscu nie widziałem. Początkowo myślałem, że to zdjęcie, ale z tyłu jest miejsce na adres oraz drukowany napis "Ranna gimnastyka przy szkole Nr 5 w Tczewie".

Poza tym mój pradziadek odręcznym pismem napisał na odwrocie "do tej szkoły chodziłam w latach 1917-1918 i 1919".

I teraz pytania do Was, bo powyższe cytaty rodzą pewne sprzeczności... Szkoła Morska powstała w 1920 roku, wcześniej była tam szkoła żeńska, a w czasie wojny szpital wojskowy. Jakim zatem cudem mój dziadek mógł się w niej uczyć w przedstawionych latach?

Druga sprawa - z którego roku pochodzi zdjęcie z pocztówki? Na budynku widać napis "Szkoła Powszechna nr 5", a szkoła ta działała w tym budynku w latach 30-tych?
Załączniki
szkoła nr 5.jpg
szkoła nr 5.jpg (210.94 KiB) Przejrzano 147 razy
szkoła nr 5.jpg
szkoła nr 5.jpg (210.94 KiB) Przejrzano 147 razy

Awatar użytkownika

Autor Tematu
zet48
Pisarz Miejski
Pisarz Miejski
Reakcje:
Posty: 4415
Rejestracja: 30 sty 2011, o 19:05
Lokalizacja: Tczew / Gdańsk
Otrzymał podziękowań: 8 razy
Kontakt:

Re: Szkoła Morska

#28

Post autor: zet48 » 4 wrz 2012, o 07:58

W latach które podałeś prawdopodobnie w budynku mieściły się koszary ochotniczych oddziałów wojskowych ( Grenzschutz).
"Od dziś dzień , do końca świata w ludzkiej będziem pamięci, My wybrani - Kompania Braci, Kto dziś wespół ze mną krew przeleje ten mi Bratem"

Awatar użytkownika

Cez
Budnik
Budnik
Reakcje:
Posty: 428
Rejestracja: 8 sie 2012, o 21:11
Lokalizacja: Tczew Suchostrzygi
Otrzymał podziękowań: 1 raz
Kontakt:

Re: Szkoła Morska

#29

Post autor: Cez » 4 wrz 2012, o 09:25

No własnie. Dlatego zastanawiam sie czy to pamiec pradziadka zawiodła czy też mimo koszar czy szpitala w jakiejs salce moze funkcjonowała jakas klasa?

Awatar użytkownika

LukaszB
Burmistrz
Burmistrz
Reakcje:
Posty: 7124
Rejestracja: 21 sty 2011, o 17:54
Lokalizacja: Tczew
Podziękował : 150 razy
Otrzymał podziękowań: 185 razy
Płeć:
Kontakt:

Re: Szkoła Morska

#30

Post autor: LukaszB » 5 wrz 2012, o 10:26

dzieci w koszarach i szpitalu raczej nie mają lekcji ;)
Czy podpis to rzeczywiście"do tej szkoły chodziłam w latach 1917-1918 i 1919"? Jeżeli tak to wskazuje na prababcię.
"Nasze czyny mogą jednakowoż przetrwać długo, o ile otrzymają potwierdzenie poprzez słowa świadków lub uratują pamięć dzięki spisaniu" Sambor II

ODPOWIEDZ