Odbudowa mostów 1945-1947 r.

Awatar użytkownika

zet48
Pisarz Miejski
Pisarz Miejski
Reakcje:
Posty: 4415
Rejestracja: 30 sty 2011, o 19:05
Lokalizacja: Tczew / Gdańsk
Otrzymał podziękowań: 8 razy
Kontakt:

Re: Odbudowa mostów 1945-1947 r.

#31

Post autor: zet48 » 20 sty 2012, o 23:59

Próby ratowania Mostu przed krą ...wysadzanie zatoru lodowego.
Zwróćcie uwagę ile gapiów jest na Moście :whistle
Załączniki
25.jpg
25.jpg (116.71 KiB) Przejrzano 249 razy
25.jpg
25.jpg (116.71 KiB) Przejrzano 249 razy
"Od dziś dzień , do końca świata w ludzkiej będziem pamięci, My wybrani - Kompania Braci, Kto dziś wespół ze mną krew przeleje ten mi Bratem"

Awatar użytkownika

Kristoph
Budnik
Budnik
Reakcje:
Posty: 484
Rejestracja: 22 gru 2011, o 16:20
Lokalizacja: Tczew
Otrzymał podziękowań: 1 raz
Kontakt:

Re: Odbudowa mostów 1945-1947 r.

#32

Post autor: Kristoph » 22 sty 2012, o 06:30

No, i chyba jakiś mały lodołamacz po prawej :poranek

Awatar użytkownika

mieczyslaw
Najemca
Najemca
Reakcje:
Posty: 212
Rejestracja: 4 maja 2011, o 19:05
Kontakt:

Re: Odbudowa mostów 1945-1947 r.

#33

Post autor: mieczyslaw » 22 sty 2012, o 17:30

Chyba nie taki mały - pytanie: dlaczego nie próbowano rozkuć zatoru za pomocą lodołamaczy od strony ujścia Wisły? Czyżby powodem było nie do końca oczyszczone dno z resztek wysadzonych przęseł?
Brak jednostek pływających, które mogłyby dotrzeć do Tczewa od strony ujścia?
A może próbowano, czego to zdjęcie nie pokazuje.

Rodzi się kolejne pytanie: czy ktoś wie, co to za lodołamacz?

Awatar użytkownika

LukaszB
Burmistrz
Burmistrz
Reakcje:
Posty: 7121
Rejestracja: 21 sty 2011, o 17:54
Lokalizacja: Tczew
Podziękował : 150 razy
Otrzymał podziękowań: 184 razy
Płeć:
Kontakt:

Re: Odbudowa mostów 1945-1947 r.

#34

Post autor: LukaszB » 22 sty 2012, o 18:07

Na to pytanie znajdzie się odpowiedź w książce tczewianina Tadeusza Wryczy Lodołamanie, Wyd. „44” i Wyd. „Monolit”, Gdańsk-Gdynia. Może jest w Sekcji Historii Miasta :scratch
"Nasze czyny mogą jednakowoż przetrwać długo, o ile otrzymają potwierdzenie poprzez słowa świadków lub uratują pamięć dzięki spisaniu" Sambor II

Awatar użytkownika

mieczyslaw
Najemca
Najemca
Reakcje:
Posty: 212
Rejestracja: 4 maja 2011, o 19:05
Kontakt:

Re: Odbudowa mostów 1945-1947 r.

#35

Post autor: mieczyslaw » 22 sty 2012, o 21:42

Łukasz, na które pytanie? :)

Awatar użytkownika

LukaszB
Burmistrz
Burmistrz
Reakcje:
Posty: 7121
Rejestracja: 21 sty 2011, o 17:54
Lokalizacja: Tczew
Podziękował : 150 razy
Otrzymał podziękowań: 184 razy
Płeć:
Kontakt:

Re: Odbudowa mostów 1945-1947 r.

#36

Post autor: LukaszB » 22 sty 2012, o 21:57

O lodołamacz i prawdopodobnie dlaczego nie użyto ich wcześniej. Wydaje mi się, że katastrofalna powódź była spowodowana właśnie "puszczeniem" wód po zimowych zatorach.
"Nasze czyny mogą jednakowoż przetrwać długo, o ile otrzymają potwierdzenie poprzez słowa świadków lub uratują pamięć dzięki spisaniu" Sambor II

Awatar użytkownika

mieczyslaw
Najemca
Najemca
Reakcje:
Posty: 212
Rejestracja: 4 maja 2011, o 19:05
Kontakt:

Re: Odbudowa mostów 1945-1947 r.

#37

Post autor: mieczyslaw » 22 sty 2012, o 22:18

To nie do końca tak działa, jak napisałeś.
Bezpośrednią przyczyną zerwania mostu jest sam zator lodowy, natomiast pośrednio przyczynili się do jego powstania ci, którzy ten most odbudowali - dlaczego? Otóż, jeśli sobie założymy, że szerokość rzeki w miejscu, gdzie były mosty wynosi 210m, to przy stałej głębokości, powiedzmy 3m, da nam to określony przepływ wody, prawda? Jeśli jednak w tym miejscu wstawimy most i podeprzemy go na 6 filarach, a każdy z nich ma np. 5 metrów szerokości, to łącznie mają one 30 metrów, czyli przekrój naszego koryta zawęził się o 30m, co stanowi 1/7 poprzedniego przekroju - to dużo, bo to spadek przepływu wody o jakieś14% - czyli ta woda musi się spiętrzyć, a tym samym wzrośnie ciśnienie, czyli siła jaka oddziałuje na podpory mostu.

A teraz wiosna - wiosną spływają lody, aby nie dopuścić do powstania zatorów, rozkuwa się rzeki przed roztopami - pytanie dlaczego tutaj tego nie zrobiono, a może zrobiono, ale nieskutecznie? Spływający lód oparł się o filary, dość gęsto rozstawione w nurcie rzeki, lód zaczął się gromadzić, a woda piętrzyć, w efekcie siła z jaką żywioł naciskał na podpory rosła i most runął.


mzk
Budnik
Budnik
Reakcje:
Posty: 335
Rejestracja: 21 lut 2011, o 15:14
Lokalizacja: Tczew
Otrzymał podziękowań: 10 razy
Kontakt:

Re: Odbudowa mostów 1945-1947 r.

#38

Post autor: mzk » 22 sty 2012, o 22:52

Zator powstał na wysokości Małej Słońcy. W akcji ratunkowej brali udział saperzy i minerzy, a także robotnicy mostowi własnoręcznie rozbijający lód. Niestety nie dawało to większego skutku. W akcji brały również udział lodołamacze, w tym lodołamacz "Wilk". Jednak lodołamacze wraz ze zbliżającą się do Tczewa falą kulminacyjną zostały odwołane.

Awatar użytkownika

mieczyslaw
Najemca
Najemca
Reakcje:
Posty: 212
Rejestracja: 4 maja 2011, o 19:05
Kontakt:

Re: Odbudowa mostów 1945-1947 r.

#39

Post autor: mieczyslaw » 22 sty 2012, o 23:52

@mzk, posiadasz jakieś bardziej szczegółowe opisy, dane, zdjęcia, literaturę?

Z tego co napisałeś wynika, że lodołamacze ruszyły do pracy zbyt późno.


mzk
Budnik
Budnik
Reakcje:
Posty: 335
Rejestracja: 21 lut 2011, o 15:14
Lokalizacja: Tczew
Otrzymał podziękowań: 10 razy
Kontakt:

Re: Odbudowa mostów 1945-1947 r.

#40

Post autor: mzk » 23 sty 2012, o 15:08

Szanowni Państwo,
Odnośniki do części źródeł, z których korzystam, umieściłem w przypisach w wyżej przytaczanym artykule. Czy posiadam inne źródła dotyczące mostu [nie tylko powodzi]? Tak. Tylko je trzeba opracować i podać w odpowiednim kontekście. Wtedy dopiero będą miały one jakąś wartość "edukacyjna". W innym wypadku zaginą gdzieś w "czeluściach" forum.
W sprawie lodołamaczy. Szanowny Panie Mieczysławie, osobiście uważam, iż akcja lodołamaczy nie była spóźniona. Musimy wziąć pod uwagę pewną rzecz. Powódź nie dotknęła tylko powiatu tczewskiego. Kra zerwała mosty m.in. w Warszawie i Toruniu. Lodołamacze, w realiach ówczesnej infrastruktury rzecznej, nie mogły rozbijać zatorów wyłacznie na wysokości Tczewa. W praktyce posuwały się one wraz z falą kulminacyjna. Ponadto musimy sobie uświadomić, iż powódź 1947 r. była jedną z największych w historii ziem Polski. Jej efekt spotęgowała także bardzo sroga zima,a także nadal wszechobecne zniszczenia wojenne.

pozdrawiam
Marcin Z. K.

ODPOWIEDZ