Gry i zabawy z naszej młodości

Regulamin forum
1. Treści i załączniki umieszczane w postach mogą być użyte w działalności Dawnego Tczewa przy zachowaniu dbałości o dane wrażliwe.
Awatar użytkownika

Michał
Budnik
Budnik
Reakcje:
Posty: 385
Rejestracja: 4 lut 2011, o 15:33
Otrzymał podziękowań: 4 razy
Kontakt:

Reguły grykla

#51

Post autor: Michał » 1 cze 2015, o 19:25

Moi Drodzy,

Odwołując się do forumowej pamięci zbiorowej, proszę o zweryfikowanie mojej pamięci, tudzież rozwianie moich wątpliwości związanych z gryklem. A rzecz jasna w szczytnym to celu szerzenia regionalnej kultury wśród młodego pokolenia :-). Przy okazji przyda się opisanie reguł w tegoż grykla, jak się już dorobiła tegoż inna lokalna (acz wiejska) gra - kapela.

Zatem reguły jak pamiętam:

1. Rysujemy po cztery pola w dwóch równoległych rzędach (razem osiem). Numerowane od lewej "w podkówkę". I tutaj wątpliwość nr 1. Tzw. "matka", gdzie można było stanąć obiema nogami, to były po prostu połączone pola 4 i 5, czy dodatkowe, nienumerowane pole (tak jak w klasycznych klasach)? Ja kojarzę to drugie, ale pewien nie jestem.

2. Ja pamiętam dwie rundy z gradacją trudności. W rundzie pierwszej po prostu przekopujemy nogą grykla (puszkę po paście wypełnioną ziemią) po kolei przez wszystkie pola. Natomiast w rundzie drugiej robimy to już jedynie na jednej nodze, mając jedynie możliwość obunożnego odpoczynku w połowie, w polu "matki". Była popularna też wersja mieszana. Do połowy obunóż, od połowy na jednej nodze. Ale czy czasem pierwotna wersją nie był skakanie całości na jednej nodze?

3. Co było skuchą? Na pewno przestrzelenie gryklem kolejnego pola, wypadnięcie z pola w czasie przekopywania grykla, nadepniecie na linię, stanięcie na drugiej nodze w wariancie jednonożnym. Czy coś jeszcze? Skucha skutkowała zakończeniem gry i przekazaniem grykla kolejnemu zawodnikowi.

4. Start następował sprzed pierwszego pola, a nie po wrzucenia na nie grykla ręką (jak to ma miejsce w klasycznych klasach).

5. Czy były jakieś inne warunki zwycięstwa, po za faktem pierwszeństwa w ukończeniu gry? Np. mniejsza ilość skuch?

Jak widzicie dużo znaków zapytania, bo niby grę świetnie pamiętam, ale jak przyszło do spisania reguł... A jak promować to chyba jakąś najbardziej powszechną wersję, a nie jakiś wariant z boiska na Południowej. :-)
:hi
Zatem proszę o weryfikację mojej pamięci.

Awatar użytkownika

Opiekun forumJadzia
Moderator
Moderator
Pisarz Miejski
Pisarz Miejski
Reakcje:
Posty: 4044
Rejestracja: 30 sty 2011, o 20:23
Podziękował : 174 razy
Otrzymał podziękowań: 168 razy
Płeć:
Kontakt:

Re: Reguły grykla

#52

Post autor: Opiekun forumJadzia » 1 cze 2015, o 19:40

Michał pisze: 1. Rysujemy po cztery pola w dwóch równoległych rzędach (razem osiem). Numerowane od lewej "w podkówkę". I tutaj wątpliwość nr 1. Tzw. "matka", gdzie można było stanąć obiema nogami, to były po prostu połączone pola 4 i 5, czy dodatkowe, nienumerowane pole (tak jak w klasycznych klasach)? Ja kojarzę to drugie, ale pewien nie jestem.
Ja grałam z opcją nr 2 - takie tam zaokrąglenie się robiło :lol:
Michał pisze: 2. Ja pamiętam dwie rundy z gradacją trudności. W rundzie pierwszej po prostu przekopujemy nogą grykla (puszkę po paście wypełnioną ziemią) po kolei przez wszystkie pola. Natomiast w rundzie drugiej robimy to już jedynie na jednej nodze, mając jedynie możliwość obunożnego odpoczynku w połowie, w polu "matki". Była popularna też wersja mieszana. Do połowy obunóż, od połowy na jednej nodze. Ale czy czasem pierwotna wersją nie był skakanie całości na jednej nodze?
Ja znam opcję tylko i wyłącznie skakanie na jednej nodze (odpoczynek na polu "matka" - bezcenny :lol: ).
Michał pisze:3. Co było skuchą? Na pewno przestrzelenie gryklem kolejnego pola, wypadnięcie z pola w czasie przekopywania grykla, nadepniecie na linię, stanięcie na drugiej nodze w wariancie jednonożnym. Czy coś jeszcze? Skucha skutkowała zakończeniem gry i przekazaniem grykla kolejnemu zawodnikowi.
Dokładnie.
Michał pisze:4. Start następował sprzed pierwszego pola, a nie po wrzucenia na nie grykla ręką (jak to ma miejsce w klasycznych klasach).
Nie pamiętam :scratch
Michał pisze:5. Czy były jakieś inne warunki zwycięstwa, po za faktem pierwszeństwa w ukończeniu gry? Np. mniejsza ilość skuch?
Chyba innych nie było.

BTW, dzieci grających w grykla, to ja nie pamiętam kiedy ostatnio widziałam :nea

Chciałam wgóglować w grafice "zabawa grykiel"... Google wyrzuciły mi "zabawa goryl" i zaserwowało mi foty goryli :lol:

Awatar użytkownika

niespokojna66
Rajca
Rajca
Reakcje:
Posty: 1302
Rejestracja: 26 sie 2011, o 19:37
Podziękował : 142 razy
Otrzymał podziękowań: 59 razy
Płeć:
Kontakt:

Re: Gry i zabawy z naszej młodości

#53

Post autor: niespokojna66 » 1 cze 2015, o 19:48

Ja pamiętam tylko,że skakało się na jednej nodze przez cały czas i wrzucanie na pola (po kolei, w kolejnym przejściu coraz wyżej i trzeba było skoczyć :o).Skucha tak jak piszecie. Pudełka były najczęściej po paście do butów, lecz zdarzały się również metalowe od kremu Nivea. Na Podlasiu gra zupełnie nieznana, próbowałam propagować,lecz udało mi się tylko zachęcić kolegów do gry w państwa (te rysowane na piasku).

W Tczewie się urodziłem, w nim dzieciństwo i młodzieńcze lata spędziłem.
Choć od wielu lat, do tego miasta nad Wisłą, daleką mam drogę, odwiedzam go, kiedy tylko mogę.

Często też myślami, wspomnieniami wracam do Tczewa,
do gry w grykla i w ręku kawałek jeszcze ciepłego chleba.
Do zabawy w chowanego na Zamkowej, do pachty w ogrodach przy ulicy Nowej.
Do zaprzęgόw konnych śpieszących się na świński rynek,
do smaku, w kasztanowym parku, wypitych winek.
Do pierwszych randek, pierwszych pocałunków,
do ubogich i trudnych życiowych warunkόw.
Do przepysznych ciastek z cukierni Bukowskiego,
do dostojnego niegdyś mostu Lisewskiego.
Kiedyś był on w całej Polsce znany teraz chyba na stracenie jest skazany.
Robi się z niego ruina i nie wiem czyja w tym jest wina,
może jak moralność ludzi podupada a może starość mu na wygląd pada.
Na zabiegi plastyczne sobie nie odkładał, tylko stał , służył i historię opowiadał.
Chyba mało Tczewiaków go odwiedza i wcale nie wie,
w jakiej ta stara brama do Polski jest potrzebie.
Mimo wszystko chętnie do Tczewa przyjeżdżam i gdy już ulicą Sambora nad Wisłę zjeżdżam,
to wiem że jestem u siebie i nigdzie więcej tak tego nie czuje,
może dlatego tez się tym mostem tak przejmuje.
Życie ze starego miasta ucieka, kto może z wyprowadzką nie zwleka
i tak pomału przestaje bić stare serce Tczewa.
Tam gdzie grałem w grykla a w ręku kawałek ciepłego jeszcze chleba.
Jeszcze dzisiaj, gdy zamknę oczy, zapach z tej małej cukierni czuję i wiatr, ktόry z nad Wisły wieje.
Potem zastanawiam się czy tęsknota to, czy po prostu się starzeję.

Mateusz S.

http://home.versanet.de/~ms-2099347/tczew.htm
Naj­piękniej­szych chwil w życiu nie zap­la­nujesz. One przyjdą same../P.Bosmans/

Awatar użytkownika

Michał
Budnik
Budnik
Reakcje:
Posty: 385
Rejestracja: 4 lut 2011, o 15:33
Otrzymał podziękowań: 4 razy
Kontakt:

Re: Gry i zabawy z naszej młodości

#54

Post autor: Michał » 2 cze 2015, o 21:42

Jak widać "Pan Google" uznaje, że grykiel to gra typowo tczewska.
A z jej popularnością nie jest jeszcze aż tak źle :-)

Awatar użytkownika

Niesia
Budnik
Budnik
Reakcje:
Posty: 449
Rejestracja: 15 paź 2011, o 21:23
Podziękował : 9 razy
Otrzymał podziękowań: 12 razy
Kontakt:

Re: Gry i zabawy z naszej młodości

#55

Post autor: Niesia » 3 cze 2015, o 11:03

Ja grałam jeszcze w wersję tzw. setka. Rysowało się 10 pól w ciągu i numerowało 10-kami. 10, 20, 30, itd. Rzucało się grykla po kolei na pola zaczynając od najmniejszego i trzeba było na jednej nodze wybić na "start". Kto wybił z pierwszego pola, rzucał na drugie, wskakiwał na jednej nodze do tego pola (po kolei - najpierw pierwsze, potem drugie) i cofał się wybijając grykla do startu. I tak dalej na wszystkie pola. Wygrywał ten, kto jako pierwszy zaliczył wszystkie 10 pól. To była trudniejsza wersja od tradycyjnej, bo nie było pola odpoczynku.
Mam nadzieję, że za bardzo nie zamieszałam w wyjaśnieniach. :lol:
"Na świecie nie ma nic piękniejszego od pobudzania ludzi do śmiechu."

Achard Marcel (1899-1974)

ODPOWIEDZ