Henryk Kliem

Znani i nieznani tczewianie; ludzie zasłużeni dla miasta i
honorowi obywatele miasta
Regulamin forum
1. Treści i załączniki umieszczane w postach mogą być użyte w działalności Dawnego Tczewa przy zachowaniu dbałości o dane wrażliwe.
Awatar użytkownika

Autor Tematu
zunia
Obywatel
Obywatel
Reakcje:
Posty: 601
Rejestracja: 16 mar 2011, o 20:55
Lokalizacja: Tczew:Bajkowe
Podziękował;: 40 razy
Otrzymał podziękowań: 116 razy
Kontakt:

Henryk Kliem

#1

Post autor: zunia » 26 cze 2018, o 09:09

Henryk Kliem.jpg
http://www.gre.luteranie.pl/roczniki/GRE_rocznik_2013.pdf
Henryk Kliem urodzony w 1878 r. w Chodczu na Kujawach - syn ks. Emila Augusta Kliema, również jego dziadek był pastorem. Po wczesnej śmierci ojca wychowywał się w Warszawie i Piotrkowie Trybunalskim.
Ukończył Instytut Inżynierów Komunikacji w Petersburgu i tam był zatrudniony przy budowie portu, a potem portu w Archangielsku, następnie pełnił funkcję zastępcy kapitana portu w Petersburgu.
W 1926 zamieszkał w Tczewie, gdzie współdziałał w budowie portu rzecznego, węzła kolejowego i wznoszeniu gmachów rządowych oraz komunalnych.
W swym domu, na przedmieściu Górki, Aleksandra i Henryk Kliemowie, których dwoje dzieci zmarło w Rosji przed powrotem do Polski, prowadzili rodzaj internatu (bursy) dla uczącej się młodzieży ze środowisk inteligenckich.
7.jpg
7.jpg (7.94 KiB) Przejrzano 108 razy
7.jpg
7.jpg (7.94 KiB) Przejrzano 108 razy
W 1929 r. należeli do inicjatorów powołania do życia polskiej placówki ewangelickiej w naszym mieście. Pierwsze nabożeństwo odprawił ks. Kahane (wówczas dojeżdżający z Bydgoszczy) 9 lutego 1930 r., w kościele ewangelicko-unijnym św. Jerzego.
Od 1936 r. Henryk Kliem wraz z inżynierami Tadeuszem Ciszewskim i Jerzym Grabowskim prowadził biuro w Gdyni i współdziałał w budowie portu.
Zmarł nagle 21 kwietnia 1938 r. w Gdyni. W pogrzebie, który wyruszył w dniu 24 kwietnia z domu żałoby przy ul. Słowackiego 16 w Gdyni, uczestniczyli przedstawiciele władz miasta Tczewa z burmistrzem na czele oraz dyrektorzy tamtejszych gimnazjów
nekrolog.jpg
"Przegląd Ewangelicki"nr 18 z 1938 r.
Grób na Cmentarzu Witomińskim, w którym w 1963 r. spoczęła również Aleksandra Kliem, zachował się do dzisiaj.
nagrobek.jpg
Wspomnienie o Henryku Kliem zamieszczone w „Przeglądzie Ewangelickim”:

Ewangelicyzm Wielkiego Pomorza poniósł dotkliwą i niepowetowaną stratę. W dniu 21 kwietnia bież. roku zmarł nagle w Gdyni śp. inżynier Henryk Kliem, założyciel Polskiego Zboru Ewang.-Augsb. w Tczewie i prezes Rady Kościelnej tegoż zboru. Zasnął cicho, z dala od rodziny i najbliższych, wśród kolegów pracy zawodowej, jak gdyby nie chcąc swym odejściem w zaświaty przyczyniać bólu i łez. Ze zmarłym schodzi do grobu szlachetny przedstawiciel polskiego ewangelicyzmu, wskrzesiciel najpiękniejszych idei reformacyjnych XVI stulecia, a przede wszystkim człowiek wielkiego charakteru i gołębiego serca. Te cechy wszystkie najdodatniejsze wyniósł z domu rodzicielskiego, który był domem pastorskim. Ojciec i dziad inżyniera Kliema byli księżmi pastorami naszego Kościoła w ubiegłym stuleciu. Mogiły ich znajdują się: jedna w Tomaszowie Mazowieckim a druga w Warszawie.
Śp. Henryk Kliem urodził się na Kujawach, w Chodczu w roku 1878. Bardzo wcześnie, bo w czwartym roku życia, traci ojca. Wychowaniem małoletnich dzieci zajmuje się matka-pastorowa. Musiała to być niewiasta i dobra i bardzo rozumna, bo wyrażał się o niej Zmarły zawsze z wielkim wzruszeniem i serdeczną wdzięcznością. Szkoły średnie ukończył w Warszawie i w Piotrkowie. Studia politechniczne odbył w lnstytucie Inżynierów Komunikacji w Petersburgu. Tam też na obczyźnie rozpoczął pracę zawodową. Był kolejno kierownikiem robót portu petersburskiego, budował port w Archangielsku, był zastępcą dyrektora portu w Petersburgu inżyniera Rómmla.
W roku 1917 wstąpił inżynier Kliem w związek małżeński, znajdując w swojej małżonce, p. Aleksandrze Kliemowej wierną towarzyszkę życiową i pomocnicę w pracy społecznej. W Rosji przeżywają inżynierostwo Kliemowie ciężkie chwile: umiera tam matka-staruszka, p. pastorowa Kliemowa i małoletnie dzieci, syn i córka.
W roku 1921 wraca inżynier Kliem do Ojczyzny. Musi rozpocząć od nowa budowę ogniska domowego i pracy zawodowej. Wielka rewolucja rosyjska bezlitośnie zniszczyła wszystko. Państwo Kliemowie zatrzymują się w Warszawie. W stolicy inżynier Kliem pracuje przy rozbudowie Żoliborza, następnie przenosi się do Grodna, gdzie buduje wojskowe spółdzielnie.
W roku 1926 przenoszą się państwo Kliemowie na Pomorze i zamieszkują w Tczewie. Rozpoczyna sic praca przy budowie współczesnej rzeczywistości polskiej. Budowa gmachów rządowych i komunalnych, przejazdów kolejowych, rozbudowa portu tczewskiego, gdyńskiego po Hel włącznie. W tych latach Tczew był punktem wypadowym na rozrastającą się coraz bardziej Gdynię. Oprócz tej pracy zabiera się inż. Kliem do pracy społecznej. Wiedząc dobrze, ile do odrobienia ma na ziemiach byłego zaboru pruskiego ewangelicyzm polski, zaczyna się krzątać przy tworzeniu polskiego zboru ewangelickiego w Tczewie. Jest niezmordowanym organizatorem tego zboru. Tej pięknej myśli poświęca każdą wolną chwilę. W małżonce swej znajduje najlepszą pomocnicę pracy społeczno-zborowej. Jak ważną była ta praca, jakiej doniosłości wydarzeniem było powstanie zboru polsko-ewangelickiego, ostatniego wtedy zboru przed Gdańskiem (zbór gdyński jeszcze wtedy nie istniał) przyszłość i historia naszego kościoła najlepiej osądzi. Patrzałem na tę pracę, ponieważ danem mi było dojeżdżać z Bydgoszczy do Tczewa na pierwsze nabożeństwa polsko-ewangelickie.
Przed kilku laty państwo Kliemowie przeprowadzają się z centrum miasta na przedmieście Górki. Zakładają tam w odpowiednim pomieszczeniu rodzaj internatu dla uczącej się młodzieży szkolnej z pośród naszej inteligencji. I to przedsięwzięcie w zupełności się udaje. Dom Polski, oparty na szczerych zasadach Ewangelii, zawsze przyciągać będzie ku sobie odpowiednie jednostki.
Przed dwoma laty inż. Kliem wespół z długoletnim współtowarzyszem pracy i przyjacielem p. inżynierem Ciszewskim, przenoszą swe biura do Gdyni i upraszają do współpracy p. inżyniera Grabowskiego. Pracy zawodowej, rokującej najlepsze nadzieje na przyszłość, coraz bardziej przybywa. Trzeba przeto mieszkać i pracować w Gdyni, na święta zaś i krótki wypoczynek można przyjeżdżać do Tczewa. Nie jest to wygodne, ale konieczne.
W międzyczasie utajona dolegliwość serca czyni postępy. Nie pozwala często na oddawanie się pracy zborowej, regularne uczęszczanie na zebrania Rady Kościelnej itd. Ale interesuje się inż. Kliem wszystkim, informowany przez niżej podpisanego o pracach zborowych. Przed pół rokiem przeżywa jedną z radosnych chwil swego życia: uroczystość konfirmacji ukochanych synów Henryka i Juliusza. Wzruszony głęboko przypomina sobie lata swego dzieciństwa i swojej młodości, gawędzi o czasach przedwojennych. Wiele tych przedwojennych dobrych zapatrywań nosił w sobie i pragnął szczerze, by one utrwaliły się w umiłowanej Ojczyźnie. Pragnął, by w niej zapanowały wszechwładnie sumienna praca, uczciwość, sprawiedliwość, poszanowanie cudzych przekonań i zupełna tolerancja religijna. Był zapalonym zwolennikiem Marszałka Piłsudskiego, którego zawsze nazywał człowiekiem opatrznościowym, zesłanym przez Boga dla Polski.
Przed miesiącem zachorował prezes Kliem na grypę. Złośliwa ta choroba nadwątliła i tak już słabe serce, ale wyzdrowienie nastąpiło. Rozpoczęły się normalne dojazdy.
Po wypoczynku świątecznym w dniu 20 b. m. prezes Kliem przyjechał z Tczewa do Gdyni późnym wieczorem i po gawędzie z inż. Grabowskim, udał się na spoczynek. Był to ostatni sen ziemski. Przebudzenie nastąpiło, ale nie dla ciała, tylko dla duszy nieśmiertelnej. Szlachetne, czyste serce, które tyle pracy niezmordowanej, wykonywanej bez urlopów dla spraw związanych z polskim morzem, nad modrym Bałtykiem, bić przestało.
Wieść o śmierci prezesa Kliema odbiła się głośnym echem i w Gdyni i w Tczewie. Robotnicy i majstrowie murarscy samorzutnie wykopali grób i wymurowali go dla ukochanego zwierzchnika, opodatkowali się również na wieńce.
W niedzielę, dnia 24 bm. odbyło się w gościnnej kaplicy szwedzkiej wspomnienie pośmiertne. Oprócz licznie zgromadzonego zboru gdyńskiego, była obecna delegacja bratniego zboru tczewskiego ze swą Radą Kościelną na czele. Kondukt żałobny wyruszył na polsko-ewangelicki cmentarz gdyński z domu żałoby przy ul. Słowackiego 16. Na przedzie niesiono wieńce i postępowały delegacje: męskiego Państwowego Gimnazjum w Tczewie, zboru tczewskiego, miasta Tczewa, zboru gdyńskiego, robotników i majstrów, współtowarzyszów pracy itd. Byli obecni przedstawiciele inteligencji gdyńskiej i tczewskiej z burmistrzem Tczewa mgr Jagalskim, przedstawiciele Rady Miejskiej, dyrektorzy gimnazjów. Z Warszawy przy jechali na te smutne uroczystości brat zmarłego p. pułkownik Jan Kliem z małżonką i pani mecenasowa Fischerowa. Czynności żałobnych w domu i nad grobem dopełnił niżej podpisany.
Na naszym cmentarzu gdyńskim przybyła przedwcześnie jedna mogiła więcej, kryjąca w sobie szczątki doczesne dobrego syna Kościoła, prawego obywatela i bardzo dobrego człowieka. Tak wolą Wszechmocnego nie może wśród nas przebywać przyjaciel nasz, bo zasnął. Wierzymy, że zmartwychwstały Zbawiciel zaprowadził tę czystą duszę nieśmiertelną przed tron Wszechmocnego. W czci najgłębszej zachowamy postać śp. prezesa inż. Kliema i w jego duchu i myśli ślubujemy, pracować w osierociałym zborze tczewskim i wszędzie, gdzie pracować wypadnie na ojczystym wybrzeżu. Oby te słowa pożegnania i wdzięczności wielkiej stać się mogły, choć w części pokrzepieniem dla pozostałych w smutku: żony, synów, brata i rodziny.
Ks. Jerzy Kahane.

Przegląd Ewangelicki: organ ewangelizmu polskiego w kraju i zagranicą 1938.05.01 R.5 Nr18 http://www.wbc.poznan.pl/dlibra/plain-content?id=265906
Za ten post autor zunia otrzymał podziękowania (total 3):
be-good (27 cze 2018, o 20:44) • Moderatorzy globalnizielu (28 cze 2018, o 13:06) • mirza3 (30 cze 2018, o 14:19)
Ocena: 42.86%
 

ODPOWIEDZ