Władysław Jurgo

Znani i nieznani tczewianie; ludzie zasłużeni dla miasta i
honorowi obywatele miasta
Regulamin forum
1. Treści i załączniki umieszczane w postach mogą być użyte w działalności Dawnego Tczewa przy zachowaniu dbałości o dane wrażliwe.
Awatar użytkownika

Autor Tematu
LukaszB
Burmistrz
Burmistrz
Reakcje:
Posty: 7187
Rejestracja: 21 sty 2011, o 17:54
Lokalizacja: Tczew
Podziękował : 180 razy
Otrzymał podziękowań: 203 razy
Płeć:
Kontakt:

Władysław Jurgo

#1

Post autor: LukaszB » 6 lip 2011, o 22:55

Temat wydzielony z: Kawalerowie Virtuti Militari


Virtuti Militari -najwyższe polskie odznaczenie wojskowe, nadawane za wybitne zasługi bojowe. Jest najstarszym orderem wojskowym na świecie, spośród nadawanych do chwili obecnej. Chciałbym, żebyśmy odszukali tczewian, którzy otrzymali ten zaszczytny order. Rozpocznę od Władysława Jurgo (medal pośmiertnie 14 października 1971).
(informacja ze strony http://www.tnn.pl/tekst.php?idt=2096)
WŁADYSŁAW Marian Jurgo urodził się 9 li­stopada 1920 r. w Łas­ku pod Kaliszem, ale dzieciństwo i lata szkol­ne spędził w Tczewie, gdzie jego ojciec miał niewielką wytwórnię, wód gazowych. Tczew leżał o miedzę z Prusami Wschodnimi, nic więc dziwnego, że tutejsza młodzież była wychowywana w at­mosferze patriotyzmu, wyczulona na sprawy ekspansji niemieckiej na polskie ziemie; z przykładami owej ekspansji spotykała się niemal codziennie. Sławek, bo tak go nazy­wano w rodzinie, był najstarszy z rodzeństwa. W gimnazjum dał się poznać min. jako działacz harcerski. Był dobrze zapowiadającym się lekkkoatletą, uprawiał biegi na 800 i 400 m., a jego sportowe sukcesy były coraz częściej odnotowywane przez prasę. Po zdaniu matury wy­bierał się na studia do Centralnego Instytutu Wychowania Fizycznego w Warszawie. Równoległą ze sportem pasją Jurgi była muzyka. Grał na wielu instrumentach, przy czym szczególnie upodobał sobie skrzypce. I na zdjęciach z lat szkolnych, i późniejszych - podczas pobytu w Lublinie, zawsze widać go z tym instrumentem w dłoni, w gronie kolegów, muzyków-amatorów. Być może muzyka dawała mu odprężenie po szarpiących nerwy dniach pracy w konspiracji...
W szkole działał w zespole regionalnym, w grupie tanecznej. W sierpniu 1939 r., po zdaniu matury wyjechał z tym zespołem na wystę­py na Litwę i Łotwę. W rodzinnych papierach pozostał paszport Sławka i kilka jego fotografii w stroju kra­kowskim.
W dniu wybuchu wojny Władysław Jurgo zgłasza się ochotniczo do wojska.
Nie wiadomo, w jakiej jednostce służył i w jakiej formacji, bo pod koniec wakacji stracił kontakt z rodziną, a w późniejszych miesiącach, gdy rodzina odnalazła się w jakiejś niewielkiej miejsco­wości pod Łodzią, niewiele wspominał o swoim udziale w kampanii wrześniowej. Wiadomo natomiast, że przez krótki czas przebywał w obozie dla jeńców wojennych w Bydgoszczy i że uciekł z transportu kolejowego, wyłamawszy wraz z kolegami deski z podłogi wagonu.
Na przełomie 1939 i 1940 r. Jurgo opuszcza rodzinę i przez „zieloną granicę" przechodzi na teren Generalnej Guberni. Wraz z kilkoma kolegami, wśród których znajduje się również Edward Cylkowski z Tczewa, trafia do Lublina. Osiedla się tu najprawdopodobniej dlatego, że tutaj Jurgowie posiadają krewnych. Na Sławinku mieszka kuzynka, p. Mirska, w podlubelskich Osmolicach żyje rodzina Truchlińskich. Po­czątkowo Jurgo mieszkał u nich, potem u przygodnych znajomych, przez pewien czas miał swój własny kąt gdzieś na Starym Mieście, wreszcie zdobył wygodny pokój u Danuty Łuszczewskiej, w jej dom­ku przy ul. Wspólnej 16. Pracował w magazynach zaopatrzenia armii Wschód, mieszczących się na końcu ulicy Nowy Świat, później otrzymał pracę na kolei - w ekspedycji po­ciągów towarowych.
Władysława Jurgę poznał inżynier Lucjan Foryś, wówczas pracujący jako kelner w bufecie, w poczekal­ni I klasy - na lubelskim dworcu, w czerwcu 1942 r. Bufet był prze­znaczony tylko dla Niemców, ale na zapleczu była wydzielona niewiel­ka klitka, do której zachodzili na piwo polscy pracownicy dworca. Któregoś dnia zajrzało, tam również dwóch młodych ludzi w kolejarskich mundurach. Jeden z nich, to wyso­ki, potężnie zbudowany blondyn, drugi - nieco niższy, drobnej bu­dowy, o miłej aparycji, sprawiają­cy na pierwszy rzut oka wrażenie człowieka nerwowego albo takiego, którego rozsadza energia. Przedsta­wili się: „Eda i Sławek". Między młodym, przypadkowym kelnerem, a dwoma również przypadkowymi kolejarzami, szybko nawiązała się nić koleżeństwa. Tym łatwiej, że wszyscy trzej mieli zamiłowania muzyczne. Potężny, klocowaty Eda i Lucjan Foryś grali na akordeo­nach, Sławek na skrzypcach.
Foryś, Cylkowski i Jurgo spoty­kali się najczęściej w niewielkim, murowanym budyneczku, stojącym po dziś dzień przy końcu drugiego peronu i stąd wyruszali na muzyczno-turystyczne eskapady, „na łono przyrody". Najczęściej wsiadali do pociągu jadącego w kierunku Kraś­nika i dojeżdżali do Zemborzyc, gdzie rozbijali biwak w miejscu ulubionym niegdyś przez wszystkich lublinian, na łąkach, przy rui­nach starego młyna. Często jeździli też nieco dalej, do stacji Krężnica Jara. W willi, stojącej pod lasem mieszkała sympatia Jurgi, Wanda Podsiadłowska, która, nawiasem mó­wiąc, została później żoną Forysia.
Podczas tych wyjazdów i spotkań nie­wiele się mówiło o konspiracji, nato­miast dużo się śpiewało i grało a i nie­jedna butelka wódki przy tym została wypita. I chociaż Foryś sam był człon­kiem Armii Krajowej, niewiele wiedział o konspiracyjnej pracy swoich kolegów, którzy przecież należeli do tej samej or­ganizacji. Zresztą do tej pory nie wiado­mo prawie nic o działalności Cylkowskiego i Jurgi z wyjątkiem tego, że obaj zajmowali się obserwowaniem ruchu po­ciągów niemieckich idących w głąb Związku Radzieckiego. Prawdopodobnie obydwaj działali w tzw. Sekcji Kolejo­wej AK. Z owych czasów Forysiowi utkwił w pamięci fakt, że Cylkowski i Jurgo byli nierozłączni. Eda nigdzie się nie ruszył bez Sławka, a - co bardziej charakterystyczne - Sławek był jakby przez Edę pilnowany. Foryś odniósł wówczas wrażenie, jakby Jurgo wyko­nywał jakieś wyjątkowo odpowiedzialne zadania konspiracyjne, a Eda stanowił jego obstawę. Jedno w każdym razie jest pewne, że Jurgo w 1943 r. wyglądał na człowieka, który stale pozostaje w wielkim napięciu nerwowym, z racji owej nerwowości, niemożności usiedze­nia przez pięć minut na jednym miej­scu, dziewczęta, wśród których cieszył się wielkim powodzeniem, nazywały go „żywym srebrem".
Kontakt z Edą i Sławkiem urwał się na zawsze w dniu 28 lipca 1943 r., kiedy Forysia wraz z żoną aresztowali w Krężnicy hitlerowcy i osadzili w więzieniu na Zamku. Wówczas to Lucjan Foryś poznał przyszłą ofiarę Sławkę, oberschar­führera SS Tanzhausa.
Tanzhaus był postacią doskonałe znaną wszystkim więźniom, osobą w pewnym sensie „popularną". Ru­dy, potężnej budowy strażnik wię­zienny z ogromnym brzuchem i by­czym karkiem, który nie pozwalał mu na utrzymywanie głowy w nor­malnej pozycji, ale sprawiał, że oberscharführer wspierał podbródek na swej rozłożystej piersi, zyskał so­bie przezwisko „Krowy". Być może do powstania tego przezwiska przy­czynił się jeszcze bezmyślny, „cielę­cy" wyraz wielkich, wybałuszonych oczu strażnika. Również chód miał Tanzhaus charakterystyczny, „kro­wi". Chodził wolno, ciężko przewa­lając się z nogi na nogę. Natomiast w usposobieniu nie miał Tanzhaus nic z cielęcia czy krowy. Był to człowiek okrutny, sadysta, który z lubością obserwował reakcje więź­niów na wiadomość o wydaniu na nich wyroku śmierci. Ów pijak i morfinista, uznawany za szarą emi­nencję Zamku, lekceważący nawet polecenia komendanta więzienia, Domnicka, najczęściej wyczytywał osobiście wyroki śmierci. Utarło się nawet wśród więźniów przekonanie, że jeżeli w pobliżu którejś celi po­jawia się strażnik Stolarczyk, to wkrótce ktoś zostanie wypuszczony na wolność, jeżeli Tanzhaus - nie­chybnie któryś z więźniów rozstanie się z życiem. Dodatkową przyjem­ność sprawiało Tanzhausowi wcho­dzenie bez obstaw do celi pełnej więźniów, co było surowo zabronio­ne przez kierownictwo więzienia ze względu na bezpieczeństwo strażni­ków. Właśnie dzięki tej swojej ostatniej „namiętności" miał wkrótce Tanzhaus ponieść zasłużoną karę.
Lucjan Foryś niejako rozminął się ze Sławkiem na Zamku. 29 września został wywieziony do Oświęcimia. Jurgę aresz­towano 31 października 1943 r. Najpraw­dopodobniej wsypał go jakiś kolejarz lub banschutz. Tak przynajmniej twierdził w rozmowie z towarzyszami niedoli w więzieniu.
Historia aresztowania Jurgi nosi zresztą w sobie element niezwykłoś­ci. Wezwany pewnego dnia do dy­rekcji kolejowej w jakiejś niby to służbowej sprawie, zniszczył przed­tem wszystkie mogące skompromi­tować go dokumenty. Kiedy już na miejscu zorientował się, że oczekują go nie zwierzchnicy, ale oficerowie gestapo, wyskoczył przez okno z pierwszego piętra budynku stacyj­nego i ukrył się między wagonami towarowymi. Zorganizowana błyska­wicznie obława z udziałem psów policyjnych doprowadziła do ujęcia Jurgi. Katowany w gmachu gestapo „Pod Zegarem" - nie pisnął ani słowa. Został następnie przewiezio­ny na Zamek, a ponieważ nie udo­wodniono mu niczego, spodziewał się rychłego zwolnienia.
Na Zamku Sławek pełnił funkcję korytarzowego w więziennym szpi­talu, w którym m. in. pracował pol­ski lekarz, dr Bońkowski. Przeby­wał wówczas najprawdopodobniej w celi nr 72. Z mieszkającą w Lu­blinie siostrą Wandą kontaktował się za pomocą grypsów, przenoszo­nych najczęściej przez strażniczkę Felicję. Jakie warunki panowały wówczas w szpitalu, najlepiej świadczy fragment relacji byłej więźniarki, Janiny Margasińskiej:
Władze więzienia nie interesowa­ły się specjalnie szpitalem. Opieka należała do polskiego personelu le­karskiego. Niemcy bali się tyfusu, który stale tu panował (...) Szpital składał się z 7 do 9 cel i 2 osob­nych dla kobiet. Z powodu stałego przepełnienia, kiedy w celi o nor­malnej pojemności 12 osób umiesz­czano od 30 do 40, stan sanitarny był fatalny. Sale szpitalne (...) były zabrudzone, zawszone i zapluskowione.
Obok pełnienia funkcji korytarzo­wego Jurgo pomagał również per­sonelowi lekarskiemu w robieniu opatrunków. M. in. opatrywał zwią­zanego z konspiracją strażnika wię­zionego, Andrzeja Śledzia, który po „rozpracowaniu" go przez gestapo został potwornie skatowany.
Z uwagi na charakter swojej pracy miał Jurgo niemal stały dostęp do po­mieszczenia, w którym znajdowało się szpitalne ambulatorium. Najprawdopodobniej przypadkowo odkrył w nim ukryty pod sterylizatorem nóż chirur­giczny. Instrument ów schował dr. Boń­kowski, działający w porozumieniu z korytarzowym Kobyłeckim i więźniem Paśnikowskim. Przeczuwając, że zosta­ną w niedługim czasie rozstrzelani, postanowili drogo zapłacić za swoje życie. Po różnych kątach szpitala pochowali siekierę, sztylet i odkryty przez Sławka, doskonale wyostrzony, nóż chirurgiczny.
W piątek, 21 lipca 1944 r., oberscharführer SS Tanzhaus pojawił się w obrębie szpitala. Szedł jak zwykle bez obstawy, w ręku trzy­mał długą listę osób skazanych na śmierć, które kolejno wywoływał z cel. W szeregu wywołanych wię­źniów stanął również Władysław Jurgo. Ubrany był - jak większość więźniów - w swoje cywilne ubra­nie: bryczesy, buty z cholewami, na głowie miał włóczkową czapeczkę. „Krowa" spacerował z uśmiechem na ustach przed szykującą się na śmierć kolumną. Co kilka kroków zatrzymywał się przed którymś z więźniów i jak gdyby nigdy nic zagadywał do niego.
I oto zbliża się do Sławka, staje przed nim, szykuje się do powie­dzenia kolejnego „dowcipu". W tej chwili Jurgo schyla się, wydoby­wa zza cholewy nóż i rzuca się na strażnika. Ciężki, krowowaty Tanz­haus zdobywa się w obliczu śmier­ci na błyskawiczny refleks. Okręca się na pięcie, rzuca w kierunku drzwi. Jurgo dogania go w drzwiach i wbija ostrze lancetu w kark SS-mana. Ponawia pchnięcie. Mierzy w szyję, w głowę, bo wśród więźniów panuje przekonanie, że wszyscy strażnicy noszą pod mun­durami stalowe koszulki. Tanzhaus z rykiem - niektórzy świadkowie twierdzą, że z przeraźliwym piskiem - odwraca się, zasłania rękami. Na próżno. Dosięga go kolejny cios Jur­gi. Tym razem w bok szyi. Tanz­haus, krwawiąc, znów się odwra­ca, wypada za próg, tam wali się na ziemię, po chwili jest już mart­wy.
Jurgo wie, że zaraz wpadną za­alarmowani krzykiem strażnicy. Je­żeli sam nie zginie, wszyscy więź­niowie zostaną natychmiast wy­strzelani. Wbiega w otwarte drzwi ambulatorium. Na ścianie na prze­ciwko wisi wielkie lustro. Sławek doskakuje do lustra, przykłada nóż do piersi, do miejsca, gdzie powinno znajdować się serce, jednym zdecy­dowanym pchnięciem wbija nóż po rękojeść. Krew tryska na lustro. Koniec.
W kilkanaście minut później na Zam­ku jest już gestapo spod „Zegara". W pierwszym porywie wściekłości Niemcy chcą natychmiast rozstrzelać wszystkich więźniów. Komendant więzienia, Dominick, sprzeciwia się. Między innymi twierdzi, że Tanzhaus sam był sobie winien. Sprzeciwił się wyraźnemu roz­kazowi, który mówił, że nie wolno wchodzić strażnikom pojedynczo do cel, w których przebywają więźniowie. Po­za tym zabójca sam się pozbawił ży­cia. Jak się później okazało, „wspania­łomyślność" Domnicka była podykto­wana... brakiem na Zamku samochodów do wywożenia trupów.
Dopiero dwa dni później po uspo­kojeniu się działań wojennych w mieście i po zdobyciu trumny ko­biety mogły pomyśleć o sprawieniu Jurdze pogrzebu. Trumna została przeniesiona pod cmentarz przy ul. Lipowej, ale pogrzeb się nie od­był. Na cmentarzu kryli się Niemcy, którzy strzelali również do cy­wilów. Zwłoki Sławka przeleżały jeszcze dwa dni tuż za murem cmentarnym, aż 26 lipca partyzanci zakopali trumnę przy alei znajdu­jącej się w pierwszej kwaterze na lewo od głównego wejścia na cmen­tarz. Później postawiono na grobie skromny, lastrykowy pomnik.
Nie wiadomo dokładnie, gdzie spo­czywają zwłoki oberscharführera Tanzhausa. Zaraz po wyzwoleniu Lublina zostały one pogrzebane, gdzieś u stóp Zamku, w ruinach getta.
"Nasze czyny mogą jednakowoż przetrwać długo, o ile otrzymają potwierdzenie poprzez słowa świadków lub uratują pamięć dzięki spisaniu" Sambor II

Awatar użytkownika

Opiekun forumJadzia
Moderator
Moderator
Pisarz Miejski
Pisarz Miejski
Reakcje:
Posty: 4071
Rejestracja: 30 sty 2011, o 20:23
Podziękował : 198 razy
Otrzymał podziękowań: 196 razy
Płeć:
Kontakt:

Re: Władysław Jurgo

#2

Post autor: Opiekun forumJadzia » 23 lip 2011, o 12:33

Wydzielone z tematu Jadzia @ "Stary" Cmentarz Katolicki

Ja natomiast znalazłam groby jego rodziny (chyba się nie mylę :scratch )
SAM_0962.JPG
SAM_0962.JPG (356.87 KiB) Przejrzano 238 razy
SAM_0962.JPG
SAM_0962.JPG (356.87 KiB) Przejrzano 238 razy
SAM_0963.JPG
SAM_0963.JPG (186.03 KiB) Przejrzano 238 razy
SAM_0963.JPG
SAM_0963.JPG (186.03 KiB) Przejrzano 238 razy
Władysław Jurgo.jpg
Skan z książki Józefa Golickiego: ALBUM TCZEWSKI lata 1900-1945, Rody i rodziny tczewskie.
Władysław Jurgo.jpg (137.25 KiB) Przejrzano 238 razy
Władysław Jurgo.jpg
Skan z książki Józefa Golickiego: ALBUM TCZEWSKI lata 1900-1945, Rody i rodziny tczewskie.
Władysław Jurgo.jpg (137.25 KiB) Przejrzano 238 razy
SAM_0960.JPG
SAM_0960.JPG (216.85 KiB) Przejrzano 238 razy
SAM_0960.JPG
SAM_0960.JPG (216.85 KiB) Przejrzano 238 razy
SAM_0961.JPG
SAM_0961.JPG (190.91 KiB) Przejrzano 238 razy
SAM_0961.JPG
SAM_0961.JPG (190.91 KiB) Przejrzano 238 razy
Irena Jurgo zd Truchlińska.jpg
Skan z książki Józefa Golickiego: ALBUM TCZEWSKI lata 1900-1945, Rody i rodziny tczewskie.
Irena Jurgo zd Truchlińska.jpg (135.63 KiB) Przejrzano 238 razy
Irena Jurgo zd Truchlińska.jpg
Skan z książki Józefa Golickiego: ALBUM TCZEWSKI lata 1900-1945, Rody i rodziny tczewskie.
Irena Jurgo zd Truchlińska.jpg (135.63 KiB) Przejrzano 238 razy

Awatar użytkownika

Opiekun forumJadzia
Moderator
Moderator
Pisarz Miejski
Pisarz Miejski
Reakcje:
Posty: 4071
Rejestracja: 30 sty 2011, o 20:23
Podziękował : 198 razy
Otrzymał podziękowań: 196 razy
Płeć:
Kontakt:

Re: Władysław Jurgo

#3

Post autor: Opiekun forumJadzia » 23 lip 2011, o 12:40

Dodam jeszcze rodzinne zdjęcie, które zostało wykonane przed posesją Jurgów, ul. 30-go Stycznia 2.
rodz.jpg
Skan z książki Józefa Golickiego: ALBUM TCZEWSKI lata 1900-1945, Rody i rodziny tczewskie.
rodz.jpg (109.97 KiB) Przejrzano 235 razy
rodz.jpg
Skan z książki Józefa Golickiego: ALBUM TCZEWSKI lata 1900-1945, Rody i rodziny tczewskie.
rodz.jpg (109.97 KiB) Przejrzano 235 razy
To chyba mniej więcej tu:
Schowek04.jpg
Z Ewidencji Dóbr Kultury
Schowek04.jpg (160.42 KiB) Przejrzano 235 razy
Schowek04.jpg
Z Ewidencji Dóbr Kultury
Schowek04.jpg (160.42 KiB) Przejrzano 235 razy
akta.jpg
Z Akt Nadzoru Budowlanego
akta.jpg (92.88 KiB) Przejrzano 235 razy
akta.jpg
Z Akt Nadzoru Budowlanego
akta.jpg (92.88 KiB) Przejrzano 235 razy

Awatar użytkownika

be-good
Koordynator
Koordynator
Pisarz Miejski
Pisarz Miejski
Reakcje:
Posty: 4739
Rejestracja: 2 lut 2011, o 20:15
Znajomość języków obcych: English, Deutsch, Pусский
Lokalizacja: Najpierw Czyżykowo, potem Bajkowe, obecnie Górki, za jakiś czas - Rokitki :( ...
Podziękował : 147 razy
Otrzymał podziękowań: 105 razy
Płeć:
Kontakt:

Re: Władysław Jurgo

#4

Post autor: be-good » 23 lip 2011, o 12:46

H. Schienemann, sąsiad/współlokator Jurgo, leży kilkadziesiąt metrów od swojego domu:
Cmentarz Ewangelicki
Załączniki
akta.jpg
akta.jpg (37.25 KiB) Przejrzano 229 razy
akta.jpg
akta.jpg (37.25 KiB) Przejrzano 229 razy

Awatar użytkownika

Opiekun forumJadzia
Moderator
Moderator
Pisarz Miejski
Pisarz Miejski
Reakcje:
Posty: 4071
Rejestracja: 30 sty 2011, o 20:23
Podziękował : 198 razy
Otrzymał podziękowań: 196 razy
Płeć:
Kontakt:

Re: Władysław Jurgo

#5

Post autor: Opiekun forumJadzia » 23 lip 2011, o 12:50

LukaszB pisze:Rozpocznę od Władysława Jurgo (medal pośmiertnie 14 października 1971).

......

Zwłoki Sławka przeleżały jeszcze dwa dni tuż za murem cmentarnym, aż 26 lipca partyzanci zakopali trumnę przy alei znajdu­jącej się w pierwszej kwaterze na lewo od głównego wejścia na cmen­tarz. Później postawiono na grobie skromny, lastrykowy pomnik.
Szukając informacji o rodzinie Jurgo http://dawnytczew.nazwa.pl/forum/viewto ... 6b3d#p8770, znalazłam zdjęcia grobu "Sławka"(kwatera 56). Strona: http://www.zs8.lublin.pl/www/index.php? ... Itemid=110
Sławek1.jpg
Sławek1.jpg (106.21 KiB) Przejrzano 319 razy
Sławek1.jpg
Sławek1.jpg (106.21 KiB) Przejrzano 319 razy
Sławek2.jpg
Sławek2.jpg (135.63 KiB) Przejrzano 319 razy
Sławek2.jpg
Sławek2.jpg (135.63 KiB) Przejrzano 319 razy

Awatar użytkownika

Autor Tematu
LukaszB
Burmistrz
Burmistrz
Reakcje:
Posty: 7187
Rejestracja: 21 sty 2011, o 17:54
Lokalizacja: Tczew
Podziękował : 180 razy
Otrzymał podziękowań: 203 razy
Płeć:
Kontakt:

Re: Władysław Jurgo

#6

Post autor: LukaszB » 12 lip 2014, o 16:52

W podziemiach donżonu zamku lubelskiego znajduje się izba pamięci pomordowanych w tym miejscu, zarówno w czasie okupacji jak i po wojnie. Jest na niej nazwisko Władysława Jurgo
Załączniki
don.jpg
don.jpg (182.79 KiB) Przejrzano 207 razy
don.jpg
don.jpg (182.79 KiB) Przejrzano 207 razy
jurgo.jpg
jurgo.jpg (163.41 KiB) Przejrzano 207 razy
jurgo.jpg
jurgo.jpg (163.41 KiB) Przejrzano 207 razy
kap.jpg
kap.jpg (188.31 KiB) Przejrzano 207 razy
kap.jpg
kap.jpg (188.31 KiB) Przejrzano 207 razy
"Nasze czyny mogą jednakowoż przetrwać długo, o ile otrzymają potwierdzenie poprzez słowa świadków lub uratują pamięć dzięki spisaniu" Sambor II

Awatar użytkownika

Autor Tematu
LukaszB
Burmistrz
Burmistrz
Reakcje:
Posty: 7187
Rejestracja: 21 sty 2011, o 17:54
Lokalizacja: Tczew
Podziękował : 180 razy
Otrzymał podziękowań: 203 razy
Płeć:
Kontakt:

Re: Władysław Jurgo

#7

Post autor: LukaszB » 21 lip 2014, o 08:24

O Władysławie Jurgo piszą również nasi harcerze http://www.zhp.tcz.pl/?akcja=text&dzial=3
"Nasze czyny mogą jednakowoż przetrwać długo, o ile otrzymają potwierdzenie poprzez słowa świadków lub uratują pamięć dzięki spisaniu" Sambor II

Awatar użytkownika

Autor Tematu
LukaszB
Burmistrz
Burmistrz
Reakcje:
Posty: 7187
Rejestracja: 21 sty 2011, o 17:54
Lokalizacja: Tczew
Podziękował : 180 razy
Otrzymał podziękowań: 203 razy
Płeć:
Kontakt:

Re: Władysław Jurgo

#8

Post autor: LukaszB » 25 lip 2014, o 23:31

Inaczej losy Jurgo przedstawia (wiem, wiem :whistle ) wikipedia http://pl.wikipedia.org/wiki/Masakra_na_zamku_lubelskim

20 lipca strażnik Tanzhaus wywołał do transportu na Majdanek więziennego sanitariusza, Władysława Jurgo (studenta UAM w Poznaniu). Zdesperowany więzień zabił strażnika lekarskim lancetem, po czym popełnił samobójstwo.

"Nasze czyny mogą jednakowoż przetrwać długo, o ile otrzymają potwierdzenie poprzez słowa świadków lub uratują pamięć dzięki spisaniu" Sambor II

Awatar użytkownika

mieczy
Budnik
Budnik
Reakcje:
Posty: 497
Rejestracja: 5 mar 2011, o 12:35
Lokalizacja: Tczew
Podziękował : 31 razy
Otrzymał podziękowań: 9 razy
Kontakt:

Re: Władysław Jurgo

#9

Post autor: mieczy » 12 paź 2014, o 14:27

Wycinek z gazet
Załączniki
wycinki z gazet 011_(1280_x_1024).jpg
wycinki z gazet 011_(1280_x_1024).jpg (262.82 KiB) Przejrzano 147 razy
wycinki z gazet 011_(1280_x_1024).jpg
wycinki z gazet 011_(1280_x_1024).jpg (262.82 KiB) Przejrzano 147 razy

Awatar użytkownika

Opiekun forumJadzia
Moderator
Moderator
Pisarz Miejski
Pisarz Miejski
Reakcje:
Posty: 4071
Rejestracja: 30 sty 2011, o 20:23
Podziękował : 198 razy
Otrzymał podziękowań: 196 razy
Płeć:
Kontakt:

Re: Władysław Jurgo

#10

Post autor: Opiekun forumJadzia » 25 lip 2017, o 18:13

Jurgo jest bohaterem dzisiejszego artykułu w http://tczew.naszemiasto.pl/artykul/tcz ... id,tm.html

Wywołano nas do identyfikacji osób na zdjęciu:
5976ffca507fb_o.jpg
"Na zdjęciu (po lewej) znajduje się Władysław Jurgo wraz z grupą niezidentyfikowanych przyjaciół. 21 lipca, czyli dziś, mija 73. rocznica jego śmierci. Popełnił samobójstwo, zaraz po tym jak zabił esesmana (© Archiwum )"

Odpisaliśmy:

Zdjęcie pojawiło się w jednym z albumów opracowanych przez pana J. Golickiego. Podpis brzmi: "Sławomir Jurgo, Alfred Cząstka, Jan Elszkowski i Józef Fiedler przed maturą w 1939 roku".

Album, o którym wspomnieliśmy, to:" "ALBUM TCZEWSKI, lata 1900 - 1945. Szkolnictwo i gospodarka Tczewa".

ODPOWIEDZ