Pan Jan

Znani i nieznani tczewianie; ludzie zasłużeni dla miasta i
honorowi obywatele miasta
Regulamin forum
1. Treści i załączniki umieszczane w postach mogą być użyte w działalności Dawnego Tczewa przy zachowaniu dbałości o dane wrażliwe.

Autor Tematu
mzk
Budnik
Budnik
Reakcje:
Posty: 338
Rejestracja: 21 lut 2011, o 15:14
Lokalizacja: Tczew
Otrzymał podziękowań: 17 razy
Kontakt:

Pan Jan

#1

Post autor: mzk » 27 cze 2014, o 20:08

Nasz bohater, Pan Jan, był postacią dość niepozorną. Na pierwszy rzut oka wydawał się być jedną z tych osób, które nie zapisują się na kartach historii, ginąc w jej odmętach. Na co dzień uczył w jednej z tczewskich szkół powszechnych. W przeciwieństwie do wielu nauczycieli z grodu Sambora, nie szukał swoich szans w polityce. Tczew miał być dla niego i żony spokojnym, położonym na uboczu, przystankiem po strasznej zawierusze wojennej. Nie znaczy to, że stronił od ludzi. Podobno jednym z jego znajomych był Pan Tadeusz, zastępca szefa Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Tczewie. Wkrótce wszystko miało się zmienić.
Komuniści, dążąc do likwidacji podziemia antykomunistycznego, ogłosili w lutym 1947 r. amnestię. W całym kraju dziesiątki tysięcy walczących o niezawisłość Polski żołnierzy postanowiło, nie widząc już szans na zwycięstwo, skorzystać z „gestu” władz. Jakież musiało być zdziwienie tczewskich notabli, kiedy w połowie kwietnia przed obliczem Komisji Amnestyjnej stanął właśnie Pan Jan. Wówczas nasz niepozorny nauczyciel oświadczył, że nie jest Janem, a Władysławem (oczywiście również o innym nazwisku). Dalsza część wypowiedzi Pana Jana/Władysława dopełniała już tylko stan konsternacji, w jakiej zapewne znaleźli się członkowie Komisji. Jak się okazało nasz bohater do 1945 r. był szefem Wydziału I Komendy Okręgu Narodowego Zjednoczenia Wojskowego w Białymstoku.
„Oczyszczony” w imieniu prawa ze swoich „win” Pan Władysław wkrótce opuścił Tczew. Przeniósł się do Warszawy. Po paru latach powróci na Białostocczyznę, aby spełnić najtragiczniejszą rolę w swoim życiu – próbę rozbicia oddziału słynnego „Huzara”. Ostatecznie jednak porzucił te plany, ujawniając całą intrygę UB przed kontynuującymi walkę z komunistami żołnierzami. Dla jego byłych współtowarzyszy broni z podziemia kara za zdradę była jednak tylko jedna. I tak nasz spokojny nauczyciel, Pan Jan, spoczął na białostockiej ziemi, uznany przez obie strony za zdrajcę.

Awatar użytkownika

LukaszB
Burmistrz
Burmistrz
Reakcje:
Posty: 7370
Rejestracja: 21 sty 2011, o 17:54
Lokalizacja: Tczew
Podziękował;: 233 razy
Otrzymał podziękowań: 256 razy
Płeć:
Kontakt:

Re: Pan Jan

#2

Post autor: LukaszB » 27 cze 2014, o 20:40

To jest prawdziwa tragedia żołnierzy AK!
"Nasze czyny mogą jednakowoż przetrwać długo, o ile otrzymają potwierdzenie poprzez słowa świadków lub uratują pamięć dzięki spisaniu" Sambor II


Autor Tematu
mzk
Budnik
Budnik
Reakcje:
Posty: 338
Rejestracja: 21 lut 2011, o 15:14
Lokalizacja: Tczew
Otrzymał podziękowań: 17 razy
Kontakt:

Re: Pan Jan

#3

Post autor: mzk » 28 cze 2014, o 08:29

Szanowni Państwo,

Zgadzam się, że są to - często bez względu na wybory, które ci ludzie podejmowali - losy tragiczne. Jest to sprawa niezwykle skomplikowana. Tak skompliowana, jak zajmowane postawy, których w powiecie tczewskim mamy wiele. Wielu żołnierzy i funkcjonariuszy Polskiego Państwa Podziemnego postanowiła zaprzestać walkę i włączyć się w odbudowę kraju. To nie jest tak, jak mogłoby się wydawać, że ludzie, którzy mieli "epizod" w AK, NSZ, NZW, BCh, byli automatycznie eliminowani z życia publicznego. Mogę Państwa zapewnić, iż w pierwszych latach po wojnie - określmy tę cezurę na 1945 - 1948 - bardzo wiele takch osób w powiecie tczewskim pełni dość odpowiedzialne stanowiska. I tu pewnie pojawia się na to Państwa pytanie: Co na to lokalni komuniści? I tu najciekawsze - odnośnie większości osób (oczywiście nie wszystkich) znana jest, w zasadzie nawet nieukrywana, przeszłość w strukturach podziemnych. Jeżeli osoby te nie kontestują ówczesnego ustroju, a niekiedy nawet pomagają mu funkcjonować, to komuniści, wobec ogromnego braku fachowcóe, pozwalają im na funkcjonowanie. Znane są na m również przypadki, kiedy np. byli żołnierze AK wchodzą w skład kierownictwa PPR w Tczewie. To kończy się w latach 1948 - 1949/50, kiedy w ramach czystek kadrowych byli żołnierze podziemia są eliminowani z życia publicznego. Oczywiście nie wszyscy. Znany jest nam przypadek Pana Pawła, oficera AK, który na eksponowanym stanowisku pozostanie praktycznie do emerytury w latach siedemdziesiątych.
By pokazać Państwu różne koleje losów żołnierzy podziemia w powiecie tczewskim. Pan Aleksander do Tczewa przyjechał w 1945 r. jako delegat związków zawodowych. Praktycznie od razu stał się jednym z najbardzie zaufanych współpracowników I sekretarza Komitetu Powiatowego PPR Jana Andrysiaka. Pan Aleksander, szofer z zawodu, w wyniku tej znajomości został Delegatem Komisji Specjalnej do Walki z Nadużyciami i Szkodnictwem Gospodarczym, instytucji, która zapisała się w najczarniejszy sposób w historii kraju. Zwe obowiązki wypełniał bardzo gorliwie. Nikt nie miał wątpliwości, co do jego lojalności. Warto wspomnieć, iż w czasie wojny Pan Aleksander, pod ps. "Pszczółka" był członkiem jednego z oddziałów leśnych AK. Jan Andrysiak oczywiście zdawał sobie sprawę z przeszłości swojego współpracownika. "Upadek" Pana Aleksandra nastąpił dopiero na początku lat pięćdziesiątych, kiedy jego politycznego protektora nie było już na terenie powiatu tczewskigo.

Szanowni Państwo,
Rzadko to robie, aczkolwiek myślę, że może to trochę pomóc w zrozumieniu trudnych wyborów dokonywanych przez ówczesnych. W najnowszym Kociewskim Magazynie Regionalnym znajduje się pierwsza część biogramu pierwszego powojennego Starosty Tczewskiego Pawła Pucka - w czasie wojny oficera AK.

ODPOWIEDZ