Józef Rossa

Znani i nieznani tczewianie; ludzie zasłużeni dla miasta i
honorowi obywatele miasta
Regulamin forum
1. Treści i załączniki umieszczane w postach mogą być użyte w działalności Dawnego Tczewa przy zachowaniu dbałości o dane wrażliwe.

Autor Tematu
Kazimierz Smoliński
Przybysz
Przybysz
Reakcje:
Posty: 2
Rejestracja: 1 gru 2012, o 19:12
Podziękował : 0
Otrzymał podziękowań: 0
Kontakt:

Józef Rossa

#1

Post autor: Kazimierz Smoliński » 16 gru 2012, o 20:01

Józef Rossa ur. 5.01.1883r. w Królikowie (powiat Szubin) zm. 15.07.1937r. w Tczewie . Jeden z siedmiorga dzieci Franciszka i Marianny. Były emerytowany Naczelnik Kasy Skarbowej w Tczewie. Założyciel i pierwszy Prezes Klubu Sportowego "Wisła". W maju 1924r. został królem kurkowym Bractwa Kurkowego w Tczewie w wyniku rozgrywanego corocznie turnieju strzeleckiego w strzelaniu do sylwetki kura. Jego I vice-królem był marszałek Sejmu Maciej Rataj , zamordowany przez Niemców w Palmirach.

Awatar użytkownika

Moderatorzy globalnizielu
Moderator
Moderator
Rajca
Rajca
Reakcje:
Posty: 2264
Rejestracja: 31 sty 2011, o 22:12
Lokalizacja: Tczew
Podziękował : 54 razy
Otrzymał podziękowań: 58 razy
Kontakt:

Re: Józef Rossa

#2

Post autor: Moderatorzy globalnizielu » 15 lut 2018, o 17:17

Poniżej artykuł oparty na wspomnieniach córki Józefa Rossy, Marii, który ukaże się 16 lutego, czyli jutro, w "Dzienniku Bałtyckim". Dołączam przekazane nam zdjęcia Józefa Rossy.

Na zakupy chodziło się do Maciejewskich, na obiady do Słomiona, w kręgle grało się w dzisiejszym Centrum Kultury i Sztuki, a na łyżwach jeździło pod Wieżą Ciśnień - w wspomnieniach Marii Karpińskiej, z domu Rossa, ożywa przedwojenny Tczew.

Pani Maria urodziła się 9 lutego 1926 r. jako trzecie dziecko (najstarszy był Maksymilian, potem urodziła się Irena, a najmłodszym dzieckiem był Józef) w małżeństwie Marianny z domu Nowak oraz Józefa Rossy, pochodzącego z wielkopolskiego Królikowa naczelnika Kasy Skarbowej w Tczewie. Rodzina mieszkała w dużej kamienicy przy ul. Skarszewskiej 5, czyli dzisiejszej Wojska Polskiego 28. Wśród sąsiadów był m. in. Mamert Stankiewicz, słynny „Znaczy Kapitan”, wykładowca Szkoły Morskiej w Tczewie, uwielbiany przez okoliczne dzieci, którym często rozdawał cukierki.
- Pamiętam wyprawy do starego kina, które mieściło się przy obecnym rondzie. Prowadził je kuzyn matki - wspomina pani Maria. - Zimą chodziliśmy na łyżwy pod Wieżę Ciśnień, a z tata na kręgle do hali miejskiej (do dzisiejszego Centrum Kultury i Sztuki - przyp. red.). Pamiętam też sklep Maciejewskich na rynku, obok był Hotel Centralny, a na obiady chodziło się do restauracji Słomiona (róg Wyszyńskiego i Kościuszki). Wujek Władek pracował w „Arkonie”. Chodziłam do szkoły podstawowej nr 5, a później do gimnazjum kupieckiego, tzw. „handlówki”.
Józef Rossa miał żyłkę społecznika. W 1924 r. współzakładał klub sportowy Wisła Tczew, wówczas prowadzący tylko sekcję kręglarską, którego został też pierwszym prezesem. Był także członkiem Bractwa Kurkowego. Również w 1924 r. zdobył tytuł króla kurkowego, pokonując samego Macieja Rataja, marszałka Sejmu, rozstrzelanego przez Niemców w Palmirach w czerwcu 1940 r. Józef Rossa wojny nie dożył. Zmarł w wyniku choroby serca 15 lipca 1937 r., w wieku 54 lat, i został pochowany na cmentarzu parafialnym przy ul. Gdańskiej w Tczewie.
- W pierwszych dniach września 1939 r. zostaliśmy wyrzuceni z mamą i rodzeństwem z domu - opowiada Maria Karpińska, z domu Rossa. - O 5.00 rano ruszyliśmy pieszo do Pelplina, a potem do Grudziądza przeprawiając się przez Wisłę łódką. Tam pierwszą noc spędziliśmy w kościele, a następne 3 miesiące na wsi pod Grudziądzem. Później mogliśmy w końcu wrócić do Tczewa, ale już nie do swojego mieszkania, z którego udało się zabrać trochę rzeczy. Zamieszkał u nas niemiecki adwokat, który przyjechał po zajęciu Pomorza z głębi Niemiec.
Rodzina zamieszkała na ul. Czyżykowskiej. Pani Maria wraz z siostrą Ireną pracowały w zakładzie fotograficznym, należącym do fotografa nazwiskiem Busch, Niemca, ale zamieszkałego w Tczewie od wielu lat, który znał ojca nastolatek. Po wojnie (wejścia Armii Czerwonej i związanego z tym dramatu lokalnej społeczności pani Maria nie pamięta) udało jej się zatrudnić w starostwie, w wydziale aprowizacji zajmującym się wydawaniem przydziałów na żywność.
- To była ważny wydział w starostwie, bo jedzenia wciąż brakowało - opowiada rodowita tczewianka. - Zdarzały się jakieś nieprawidłowości, więc nic w tym dziwnego, że Urząd Bezpieczeństwa zaproponował mi współpracę. Udało mi się tego uniknąć tłumacząc się słabą pamięcią.
Wkrótce o pomoc do siostry zwrócił się najstarszy brat, Maksymilian (ur. w 1919), przedwojenny maturzysta. W czasie wojny ukrywał się, cudem unikając niemieckiej egzekucji, i działał w Gryfie Pomorskim. Z tego też powodu obawiał się nowej władzy i próbował uciec na Zachód. Potrzebował jednak pieniędzy, które otrzymał od pani Marii. Szkopuł w tym, że były to pieniądze należące do urzędu. Bratu udało się wyjechać do Francji, potem do Anglii, skąd przeprowadził się ostatecznie do Australii, gdzie wykładał matematykę na uniwersytecie w Sydney. Jeszcze w Polsce zdążył się ożenić, ale jego żonę wypuszczono z kraju dopiero w 1964 r. Sam po raz pierwszy od wyjazdu odwiedził Polskę w latach 80. Zmarł w 2000 r., a urna z jego prochami spoczęła na cmentarzu w Gdańsku-Oliwie.
- Mnie natomiast aresztowano po trzech dniach - kontynuuje pani Maria. - Skazano mnie na dwa lata. Trafiłam do więzienia w Gdańsku. Warunki były bardzo złe, ale byłam już po maturze, więc trafiłam do pralni jako pomoc przy papierach. Miałam wyjść pół roku przed końcem wyroku za dobre sprawowanie. Moja szefowa, też więźniarka, gdy kończyła wyrok otrzymała ode mnie płaszcz, bo wiedziałam, że sama takiego nie ma. Ktoś doniósł, odebrano to jako łapówkę, więc musiałam odsiedzieć wyrok do końca, a szefowa dostała jeszcze pół roku. Gdy skończyła mi się kara wróciłam do Tczewa, ale na przełomie 1949/1950 r. przeprowadziliśmy się do Gdańska. Udało mi się zatrudnić w Urzędzie Wojewódzkim, gdzie zostałam sekretarzem komisji przydzielającej mieszkania. Dobrze się stało, bo wymazano mi wyrok z akt.

11-crop2.jpg
Bractwo Kurkowe w Tczewie na tle swojej siedziby przy ul. Targowej - 1924 r. Józef Rossa zaznaczony krzyżykiem.
31-crop.jpg
Ślub Józefa Rossy i Marianny z domu Nowak - 20 maja 1916 r.
51-crop.jpg
Józef Rossa (z lewej) podczas I wojny światowej - 1918 r.
41-crop.jpg
Józef Rossa w środku jako król kurkowy po turnieju w 1924 r. Z prawej wicekról, Maciej Rataj, czyli ówczesny marszałek Sejmu RP.
41-crop2.jpg
31-crop2.jpg
21a.jpg
Wspomnienia Marii Rossa.JPG
Pani Maria z najbliższą rodziną oraz zdjęciem swojego ojca.
Za ten post autor Moderatorzy globalnizielu otrzymał podziękowanie:
Administratorzyriot (15 lut 2018, o 21:08) • zunia (15 lut 2018, o 22:44) • LukaszB (16 lut 2018, o 07:41) • Opiekun forumJadzia (16 lut 2018, o 21:04) • mirza3 (17 lut 2018, o 14:43) • niespokojna66 (13 mar 2018, o 17:00)
Ocena: 85.71%
"Smoka pokonać trudno, ale starać się trzeba"

Awatar użytkownika

Big Zbig
Obywatel
Obywatel
Reakcje:
Posty: 597
Rejestracja: 30 sty 2011, o 23:08
Znajomość języków obcych: rosyjski i niemnożko niemiecki
Podziękował : 0
Otrzymał podziękowań: 96 razy
Kontakt:

Re: Józef Rossa

#3

Post autor: Big Zbig » 24 lut 2018, o 23:31

Moja niepoprawna dociekliwość zmusza mnie do zadania pytania: Jak to się stało,że Maciej Rataj (?), nie będący członkiem Bractwa brał udział w strzelaniu o godność Króla Kurkowego i skąd miał mundur (na fotografii) ? Poza tym gwoli ścisłości oprócz tytułu Króla Kurkowego przyznawano równocześnie godności I i II Rycerza . Zastanawia mnie również, dlaczego na fotografii grupowej część członków Bractwa występuje w mundurach , natomiast pozostali we frakach i cylindrach. Może było to dopuszczalne w początkowym okresie działalności Bractwa, gdyż na fotografiach z lat 30-tych zjawisko takie nie występuje. Nurtuje mnie również pytanie, skąd u tak znamienitej w tamtych czasach osoby brał się sentyment do Tczewa i Bractwa w szczególności ?
Za ten post autor Big Zbig otrzymał podziękowanie:
Administratorzyriot (28 lut 2018, o 07:38)
Ocena: 14.29%

ODPOWIEDZ