Bartłomiej z Boroszewa

Znani i nieznani tczewianie; ludzie zasłużeni dla miasta i
honorowi obywatele miasta
Regulamin forum
1. Treści i załączniki umieszczane w postach mogą być użyte w działalności Dawnego Tczewa przy zachowaniu dbałości o dane wrażliwe.
Awatar użytkownika

Autor Tematu
mirza3
Budnik
Budnik
Reakcje:
Posty: 485
Rejestracja: 6 lut 2011, o 20:29
Lokalizacja: Gdańsk
Podziękował;: 129 razy
Otrzymał podziękowań: 50 razy
Płeć:
Kontakt:

Bartłomiej z Boroszewa

#1

Post autor: mirza3 » 18 wrz 2012, o 16:43

Bartłomiej z Boroszewa.JPG
Fragment epitafium
Bartłomiej z Boroszewa.JPG (179.55 KiB) Przejrzano 383 razy
Bartłomiej z Boroszewa.JPG
Fragment epitafium
Bartłomiej z Boroszewa.JPG (179.55 KiB) Przejrzano 383 razy
Bartłomiej z Boroszewa, znany też jako Bartholomeus Boreschow, jest postacią niezwykłą, której losy dowodzą, iż życie tworzy historie przerastające najśmielsze literackie i filmowe sensacje. Jednocześnie pozostaje on, poza wąskim gronem historyków, w tym historyków sztuki, praktycznie nieznany, także dla regionalistów. Przykładem może być jego nieobecność w Nowym Bedekerze Kociewskim Romana Landowskiego, gdzie rycerski ród z Boroszewa reprezentuje Andrzej - starosta skarszewski w czasach Kazimierza Jagiellończyka i Jana Olbrachta.

Bartłomiej urodził się w roku 1361, pochodził ze średnozamożnego rodu rycerskiego z Boroszewa, w obecnym powiecie a ówczesnym wójtostwie tczewskim. Obrana droga życiowa wskazuje, że najprawdopodobniej nie był pierworodnym potomkiem. Studiował na uniwersytecie w Pradze do roku 1381, a następnie we Włoszech, gdzie w roku 1386 uzyskał tytuł magistra medycyny i prawo wykonywana praktyki lekarskiej. Po ukończeniu studiów zdecydował się na karierę duchowną i powrócił do Prus, gdzie szybko awansował w strukturach diecezji warmińskiej. W roku 1398 otrzymał bogate probostwo elbląskie. W 1402 r. został kanonikiem kapituły warmińskiej. Pełnił funkcję administratora dóbr kapitulnych. W roku 1406 piastował już godność dziekana kapituły.

W tymże roku zjawił się w Malborku z listem polecającym od biskupa warmińskiego Henryka, jako jego wysłannik w sprawach diecezjalnych. Musiał być praktykującym lekarzem o ugruntowanej reputacji, gdyż zapewne wtedy zaproponowano mu stanowisko nadwornego lekarza wielkiego mistrza. Obowiązki te pełnił przy Konradzie von Jungingen oraz jego następcy - Ulryku. Zyskał sobie wielkie zaufanie władz Zakonu, a uznanie znalazły nie tylko jego medyczne kwalifikacje. Niejednokrotnie wysyłany był w misjach dyplomatycznych do króla Polski Władysława Jagiełły, Wielkiego Księcia Litwy Witolda, a także króla Czech Zygmunta Luksemburskiego. Kontakty z królem Władysławem i księciem Witoldem wykroczyły daleko poza charakter pełnionych misji, gdyż odtąd najprawdopodobniej datuje się działalność Bartłomieja z Boroszewa na rzecz królewskiego wywiadu. Informacje, do jakich miał dostęp z racji posiadanych kontaktów i pełnionych funkcji, czyniły go najwartościowszym jego agentem, choć dodać należy, że nie jedynym działającym w samym centrum decyzyjnym Zakonu Krzyżackiego. Wspomnieć tu trzeba postać rycerza Stanisława z Bolemina w Ziemi Lubuskiej, członka tajnego Związku Jaszczurczego, dworzanina wielkiego mistrza Ulryka von Jungingen.

Szczegółów działalności Bartłomieja w okresie przedgrunwaldzkim można się jedynie domyślać, ale może jednym z jej efektów był polityczny sukces poselstwa polskiego pod przewodnictwem arcybiskupa gnieźnieńskiego Mikołaja Kurowskiego, w sierpniu 1409, któremu udało się sprowokować Ulryka von Jungingen do wypowiedzenia wojny królowi polskiemu, co w istocie było prawdziwym celem misji polskiego posła. Być może pomógł tutaj portret psychologiczny wielkiego mistrza sporządzony przez dobrze go znającego nadwornego lekarza ? Również działania wojenne roku 1410 mogą skłaniać do przypuszczeń, czy śmiały manewr obejścia przez armię polsko-litewską krzyżackich stanowisk obronnych na linii Drwęcy, zrealizowany przy zdumiewająco dobrej znajomości geografii Prus przez polskie dowództwo, nie był aby wynikiem posiadanej wiedzy o krzyżackim planie obrony ?

Po bitwie grunwaldzkiej, Bartłomiej przybył do Malborka, jeszcze przed komturem Henrykiem von Plauen. Perswazje zaufanego dyplomaty sprawiły, że tymczasowy namiestnik wysłał go do Gdańska dla podjęcia misji zagranicznej w celu zorganizowanie pomocy dla Zakonu. Na potrzeby misji oraz dla wsparcia wiernych Zakonowi zamków w Świeciu, Gdańsku i Człuchowie, Bartłomiej zostal sowicie wyposażony w środki finasowe. Udał się najpierw do Elbląga, gdzie skutecznie zabiegał o przychylnośc władz miejskich dla króla polskiego, a według późniejszych krzyżackich oskarżeń, miał rzekomo werbować dywersantów, którzy próbowali podpalić zamek. Równie skuteczne przekonywał władze miejskie Gdańska, gdzie ponadto negocjował z gdańskim komturem kapitulację zamku, po oczekiwanym zdobyciu Malborka. Powrócił następnie pod Malbork, do obozu króla Władysława, gdzie oficjalnie zaprzysiągł mu wierność i zapewne zdał relację z przebiegu swoich działań w Elblągu i Gdańsku. Odtąd już otwarcie uczestniczył po stronie polskiej w próbach politycznego zakończenia toczącej się wojny.

Choć późniejsze, raczej propagandowe, oskarżenia krzyżackie o próbę przekupstwa brata namiestnika, dowodzącego obroną Zamku Niskiego, wydają się być przeinaczonym pokłosiem wcześniejszych działań w Gdańsku, to pewien epizod malborskiego oblężenia może łączyć się z osobą kanonika Bartłomieja.
Wszyscy zwiedzający obecnie zamek malborski, usłyszeli zapewne od przewodnika, w sali Letniego Refrektarza Pałacu Wielkich Mistrzów historię, dodać należy, że prawdziwą, o wystrzelonej z polskiego działa kuli, która o włos minęła jedyny filar podtrzymujący sklepienie sali, co ocaliło obradujacych tam dostojników zakonnych. Rozbita o posadzkę kula uszkodziła kominek i jego kanał dymowy, a jej odłamek wmurowany w kominek, jeszcze za czasów Heryka von Plauen, pozostaje tam po dzień dzisiejszy.
Interesujące jest, o czym rzadziej wspominają przewodnicy, że mieszczące Letni Refrektarz piętro Pałacu Wielkich Mistrzów nosi na ścianach i posadzce ślady jeszcze co najmniej kilkunastu trafień. Biorąc pod uwagę celność ówczesnej artylerii oraz jej szybkostrzelność, taka koncentracja trafień świadczy o niezwykle intesywnym i długotrwałym ostrzale tego właśnie piętra pałacu. Niektórzy historycy uważali, że prowadzony był na podstawie informacji, a może nawet z inspiracji Bartłomieja, doskonale znającego rozkład zamkowych pomieszczeń.

W nagrodę za swoje dokonania Bartłomiej otrzymał od króla zarząd nad Tolmickiem i należącym niegdyś do biskupstwa warmińskiego Pasymiem. Nowymi dobrami nie cieszył się długo, gdyż powróciły one pod panowanie krzyżackie po wycofaniu się wojsk królewskich z Prus. Mimo że jego osobiste bezpieczeństwo, podobnie jak i innych osób, które wybrały wierność królowi polskiemu, zostalo indywidualnie zagwarantowane w traktacie pokoju toruńskiego, zawartego w 1411 r., Bartłomiej potrafił właściwie ocenić wartość krzyżackich gwarancji i ratując życie wyjechał z Prus.
Przebywał w Bambergu, gdzie w 1413 r. musiał odpierać, wniesione przez krzyżackie poselstwo do miejscowego biskupa, wspomniane wcześniej oskarżenia o podpalenie i przekupstwo. Przeniósł się do Poznania, gdzie w roku 1418 otrzymał godność kanonika tamtejszej kapituły. Na Warmię wrócił w roku 1420 r.
Zmarł we Fromborku, 24 stycznia 1426 r. i najprawdopodobniej, zgodnie z tradycją, pochowany został w katedrze fromborskiej, pod pierwszym ołtarzem w nawie południowej, którym opiekował się jako dziekan.

Obrazek

Pozostawił po sobie wspaniałą pamiątkę w postaci okazałego tonda - okrągłego epitafium o średnicy 1.5 m, które wykonano zapewne jeszcze za jego życia, przypuszczalnie podczas pobytu w Bambergu. Malowidło przedstawia realistycznie oddaną postać starszego już kanonika polecanego Matce Bożej przez Marię Magdalenę. Poniżej znajdują się tarcze herbowe, z lewej - popularny wśród szlachty pruskiej herb Chomąto. Całość otacza łacińska inskrypcja: (w nawiasach - rozwinięcie skrótów)
"Anno d[omi]ni Mº ccccº xxviº die xxiv mens[is] Januarii obiit ven[er]abi[li]s d[omin]us m[a]g[iste]r Bartholome[us] Boreschow decanus [et] Canonicus warmiensis orate pro eo"
"Roku pańskiego 1426 dnia 24 miesiąca Stycznia zmarł czcigodny pan mistrz Bartholomeus Boreschow dziekan i Kanonik warmiński módlcie się za niego"
Obecnie jest to jedyne w Polsce średniowieczne tondo epitafijne i zarazem najstarszy obraz na Warmii. Znane w świecie sztuki jako Tondo Boreschowa lub Madonna Boreschowa przedstawiane było na wielu międzynarodowych wystawach. Można je podziwiać we fromborskiej katedrze, nad chrzcielnicą w prezbiterium.
W roku 1996 ks. dr Mieczysław Józefczyk wydał poświęconą postaci niezwykłego kanonika książkę pod znamiennym tytułem: "Bartłomiej Boreschow - szpieg polski czy patriota pruski".
"To co daje nam szczęście, nie jest fikcją"
Pozdrawiam

Awatar użytkownika

LukaszB
Burmistrz
Burmistrz
Reakcje:
Posty: 7388
Rejestracja: 21 sty 2011, o 17:54
Lokalizacja: Tczew
Podziękował;: 238 razy
Otrzymał podziękowań: 256 razy
Płeć:
Kontakt:

Re: Bartłomiej z Boroszewa

#2

Post autor: LukaszB » 4 wrz 2016, o 12:53

Będąc we Fromborku odszukałem epitafium znajdujące się na ścianie prezbiterium. Wg. Przewodnika "Szwedzi go nie zabrali bo nie znali jego wartości"...
Załączniki
WP_20160828_13_45_12_Pro.jpg
WP_20160828_13_45_08_Pro.jpg
"Nasze czyny mogą jednakowoż przetrwać długo, o ile otrzymają potwierdzenie poprzez słowa świadków lub uratują pamięć dzięki spisaniu" Sambor II

Awatar użytkownika

LukaszB
Burmistrz
Burmistrz
Reakcje:
Posty: 7388
Rejestracja: 21 sty 2011, o 17:54
Lokalizacja: Tczew
Podziękował;: 238 razy
Otrzymał podziękowań: 256 razy
Płeć:
Kontakt:

Re: Bartłomiej z Boroszewa

#3

Post autor: LukaszB » 2 lis 2016, o 21:20

Artykuł o Bartłomieju autorstwa Mirzy3 :hi będzie prezentowany na łamach Kociewskiego Kuriera Tczewskiego ::dawnytczew
"Nasze czyny mogą jednakowoż przetrwać długo, o ile otrzymają potwierdzenie poprzez słowa świadków lub uratują pamięć dzięki spisaniu" Sambor II

ODPOWIEDZ