Dwór starościński i młyn

Regulamin forum
1. Treści i załączniki umieszczane w postach mogą być użyte w działalności Dawnego Tczewa przy zachowaniu dbałości o dane wrażliwe.
Awatar użytkownika

Autor Tematu
Michał
Budnik
Budnik
Reakcje:
Posty: 384
Rejestracja: 4 lut 2011, o 15:33
Otrzymał podziękowań: 3 razy
Kontakt:

Dwór starościński i młyn

#1

Post autor: Michał » 4 lut 2012, o 15:27

Kurzem zapomnienia obrosła historia ośrodka przemysłowo-administracyjnego w nowożytnym Tczewie. Bez wątpienia ogromny wpływ miał na to fakt, że krajobraz tego rejonu miasta uległ całkowitej metamorfozie w okresie budowy linii kolejowej.

Przypomnijmy – około połowy XIII w. (najpewniej przed 1342 r.) Zakon Krzyżacki dla celów gospodarczych wybudował specjalny kanał, zwany tradycyjnie Młynówką (a przez tczewian Milenem) łączący Jeziora Lubiszewskie z Wisłą. Jak sama nazwa wskazuje, jego głównym celem było dostarczenie energii wodnej na potrzeby zakonnego młyna. Zapoczątkowało to historię podmiejskiej (pod względem urbanistycznym, bo prawnie, zlokalizowanej na gruntach miasta) osady przemysłowej. Jej lokalizacja poza murami była bez wątpieniem powodem licznych dewastacji w trakcie toczonych wojen.

Największy rozkwit przeżywała ona w XVI wieku, gdy odbudowano go po zniszczeniach w trakcie wojny trzynastoletniej. Liczne źródła m.in. lustracje królewszczyzn (zwłaszcza ta z 1565 r.) oraz inwentarze (m.in. ten z 1607 r.) informują nas, że przed pierwszą wojną szwedzką (1626-1629) na północ od miasta, nad Milenem, funkcjonował ogromny młyn - dysponujący aż 6 kołami młyńskimi. Obok niego istniał na pewno również tartak wodny oraz drugi mniejszy młyn, zbudowany na miejscu dawnego „kunsztu wodnego” dostarczającego wodę z Kanału Młyńskiego do miejskich wodociągów. Najpewniej był on tożsamy z wspominanym w niektórych źródłach foluszem pracującym na potrzeby miejskich szewców.

Tuż obok („przed temże”; „wedle”) młyna zlokalizowany był dwór starościński wraz z browarem i stajnią. Dwór był szachulcowy „cegłami w drewno murowanymi”. Z opisów wynika, że w ogólnym rozkładzie wnętrz przypominał nieco zachowane do dziś wielkie żuławskie domy podcieniowe, choć jego piętro było chyba nie miało charakteru poddasza.


Cały ten kompleks został zniszczony w czasie wojen szwedzkich, przy czym sam dwór, najpewniej przez opuszczających miasto Szwedów w 1629 roku.
Po potopie młyn został odbudowany i już bez większych katastrof dotrwał do XIX w. Choć był on o połowę mniejszy możemy założyć, że powstał on na miejscu swojego poprzednika (choć pytanie którego?). Daje nam to pewne wskazówki do poszukiwań lokalizacji, gdzie dokładnie znajdował się ów kompleks z XVI w., zwłaszcza zaś dwór starościński?

Mamy tutaj kilka wskazówek, zwłaszcza na mapach z epoki (choćby tych zamieszczonych tu na portalu), z zaznaczoną lokalizacją młyna. Widzimy ją, choć bardzo symboliczną m.in. na planie z 1658 roku, zaś o wiele precyzyjniej zaznaczono młyn na planach z początków XIX wieku. Na podstawie tych map, możemy stwierdzić, że młyn był położony gdzieś w okolicach skrzyżowania dzisiejszych ulic Jana z Kolna i 1 maja, o czym pisali już zresztą historycy.
młyn 1658.JPG
Wycinek z mapy przedstawiającą bitwę polsko-szwedzką w 1658 r.
młyn 1658.JPG (28.28 KiB) Przejrzano 381 razy
młyn 1658.JPG
Wycinek z mapy przedstawiającą bitwę polsko-szwedzką w 1658 r.
młyn 1658.JPG (28.28 KiB) Przejrzano 381 razy
Młyn 1803.jpg
Wycinek mapy z 1803 r.
Młyn 1803.jpg (15.68 KiB) Przejrzano 381 razy
Młyn 1803.jpg
Wycinek mapy z 1803 r.
Młyn 1803.jpg (15.68 KiB) Przejrzano 381 razy
Młyn 1817a.jpg
Wycinek z mapy z 1817 r.
Młyn 1817a.jpg (110.9 KiB) Przejrzano 381 razy
Młyn 1817a.jpg
Wycinek z mapy z 1817 r.
Młyn 1817a.jpg (110.9 KiB) Przejrzano 381 razy
Wbrew pozorom nie rozwiązuje to lokalizacji dworu starościńskiego. Mógł on bowiem znajdować się praktycznie w każdym punkcie dokoła tej lokalizacji. Biorąc pod uwagę ilość obiektów w XVI w. nie możemy też wykluczyć, że młyn odbudowany po potopie, nie stanął na miejscu wielkiego młyna z XVI w., położonego tuż obok dworu, ale na miejscu któregoś z dwóch mniejszych obiektów młyńskich.

Jedyną konkretną wskazówkę, co do samego dworu, daje nam plan obozu szwedzkiego z 1627 roku. Dość dobra jego kopię mamy choćby tutaj:

http://www.archeologia.pl/images/7_4_5/02.jpg" onclick="window.open(this.href);return false;

Zwróćcie uwagę na obóz szwedzki (na północ od miasta). W jego południowo-zachodniej części, na przedłużeniu ówczesnej ulicy Młyńskiej (dziś Wyszyńskiego) zaznaczono najpewniej kwaterę królewską, otoczona oddziałami przybocznymi oraz.... płotem. Dodatkowo w obrębie tejże kwatery mamy jedyny niepodpisany w całym obozie „prostokącik”, bez wątpienia oddający jakiś budynek bądź budynki. Możemy z dużym stopniem prawdopodobieństwa założyć, że Gustaw Adolf na swoją kwaterę wybrał istniejący dwór starościński, znajdujący się na obszarze obozu jego wojsk. Nie wnikając w szczegóły, przyjmując takie założenie na podstawie tej mapy możemy stwierdzić jeden fakt: dwór znajdował się na południe (południowy-zachód) od Milenu.

To nieco zawęża nam jego lokalizację - nie mniej jej szukać od rejonu obelisku na ulicy Jana z Kolna, przez teren dzisiejszego hospicjum, aż po rejon SP 5. Warto na pewno przyjrzeć się także wszystkim planom z epoki. A podkreślę, chodzi tu o najbardziej reprezentacyjny budynek nowożytnego Tczewa!

Awatar użytkownika

Autor Tematu
Michał
Budnik
Budnik
Reakcje:
Posty: 384
Rejestracja: 4 lut 2011, o 15:33
Otrzymał podziękowań: 3 razy
Kontakt:

Re: Dwór starościński i młyn

#2

Post autor: Michał » 8 lut 2012, o 09:30

Gdy mowa o dobrach tczewskich starostów, warto wyraźnie zaznaczyć, że nowożytne starostwo nie było tożsame z ówczesnym powiatem tczewskim!

Choć powiat był formalnie, tak jak dziś jednostką administracyjną, ale nie wynikały z tego żadne konkretne konsekwencje dla ogółu jego mieszkańców.

Tak naprawdę, w interesującym nas okresie nowożytnym, powiaty były przede wszystkim jednostkami terytorialnymi samorządu szlacheckiego. Szlachta w ramach powiatów dokonywała sądów, sejmików, poboru podatków itp. Nie istniały natomiast żadne inne "powiatowe" instytucje administracyjne ze strony państwa i dla takich miast jak Tczew, przynależność powiatowa była raczej kwestią tradycji, niż realnej przynależności terytorialnej.

Całkiem teoretycznie w każdym powiecie powinien urzędować starosta (zwany grodowym), który na jego terenie, w imieniu króla miał sprawować władzę sądowniczą oraz administracyjną. Nawet w szlacheckiej Rzeczpospolitej miał on formalnie stosunkowo duże kompetencje, od typowo policyjnych, przez podatkowe po sądownicze (to sądy grodzkie miały wyłączność na rozpatrywanie tzw. spraw gardłowych). Jednak teoria (jeszcze rodem ze średniowiecza) swoje, a praktyka swoje i w całym województwie pomorskim był tylko jeden starosta grodowy, od XVII wieku urzędujący w Skarszewach i łączący ten urząd ze stanowiskiem wojewody.

Powiat tczewski był w tym okresie nie tylko największym powiatem całego województwa, ale też na swój sposób wyjątkowym. Otóż, choć powstał on na bazie krzyżackiego wójtostwa tczewskiego, to dodatkowo jeszcze z biegiem czasu wchłonął dawne komturstwo gniewskie. Natomiast należący do wójtostwa tczewskiego okręg nowski się usamodzielnił i od drugiej połowy XV w. zaczęto go określać mianem powiatu. Tutaj jednak ciekawostka – otóż wszystkie kwestie związane z sądownictwem sprawami podatkowymi i wojskowymi (czyli kwestiami samorządu szlacheckiego realnie wyodrębniającymi poszczególne powiaty) były wspólne dla powiatów tczewskiego i nowskiego. Dobrze to obrazuje mgławicowość ówczesnych powiatów.

Natomiast starostwo tczewskie, które nas w tym momencie bardziej interesuje, to instytucja nie tyle administracyjna, co gospodarcza. Była to królewszczyzna – czyli majątek państwowy, przekazany przez króla w dzierżawę konkretnej osobie lub instytucji (czasem starostwa otrzymywały zakony, lub duże miasta jak Gdańsk). Ta tzw. teuta była nadawana na kilku, różniących się od siebie szczegółami, sposobów. Choć teoretycznie była ona nadawana dożywotnio, to niczym niezwykłym było przechodzenie poszczególnych starostw z ojca na syna (czasem przez dziesięciolecia). Mieszkańcy starostw, tak chłopi, jak i mieszczanie byli cały czas poddanymi królewskimi podległymi królewskiej administracji i płacącymi podatki na rzecz skarbu władcy. Podstawową płatnością była opłata tzw. czynszu – czyli formalnie wynagrodzenie dla właściciela ziemi (króla) za prawo do jej użytkowania przez poddanych.

Interes dzierżawcy, najczęściej magnata, albo bogatego szlachcica w otrzymaniu starostwa polegał nie tylko na tym, że to do jego kiesy trafiał ów czynsz, ale także na tym, że zgarniał on inne opłaty wnoszone przez poddanych m.in. sądowe, za korzystanie z lasów i rzek. Były to sumy znaczne. Najbogatsze starostwa województwa pomorskiego (i jednocześnie całej Rzeczpospolitej) przynosiły w XVII w. dochody rzędu 30-40 tysięcy florenów rocznie.

Ponieważ za pieniądzem idzie władza, to dzierżawcy w zarządzanym przez siebie majątku występowali jako przedstawiciele króla, tak w sprawach podatkowych, sądowych, jak i policyjnych. Stąd też już u progu nowożytności zaczęto ich określać także tytułem starostów niegrodowych – choć ich realna władza, w przeciwieństwie do starostów grodowych dotyczyła tylko i wyłącznie poddanych zamieszkujących dzierżawiony przez nich majątek.

Starostwo tczewskie było jednym z mniejszych (jak nie najmniejszym) starostw województwa. Poza miastem Tczew w jego skład wchodziły tylko cztery wsie: Lubiszewo, Rokitki, Gorzędziej oraz Dąbrówka oraz dwa folwarki: Zajączkowo i Słońca (plus miasto Tczew miało we władaniu wieś Śliwiny).

Przychód starosty z miasta wynosił (co się nie zmieniało praktycznie przez cały okres nowożytny) 134 floreny, plus później dodatkowe 30 za użytkowanie gruntów w Urlicach oraz kolejne 4 za użytkowanie gruntu pozamkowego. Dla porównania, tuż po potopie, w momencie największej dewastacji tego obszaru odbudowany młyn tczewski płacił (częściowo w naturze) równowartość aż 888 florenów, zaś siedmiu rybaków miejskich aż 72 floreny.

Ogółom przychód starostwa wynosił 2-3 tysiące florenów, co po odjęciu około 500-600 florenów „pensji” dla służby starościńskiej oznaczało co najmniej 1500 florenów dochodu dla dzierżawcy. I choć w XVII wieku dochód ten był pomniejszany o „kwartę” - specjalny podatek pobierany na potrzeby wojskowe, to nawet tak niewielka królewszczyzna przynosiła całkiem spore zyski. N w całości do kasy władcy. Na tyle duże, że przez prawie połowę nowożytności starostwo tczewskie było włączone w skład „dóbr stołowych” czyli majątku z którego zyski idą.
Dla porównania cen można podać, że w 1664 roku jedna kura kosztowała 4 grosze (30 groszy dawało 1 floren), a pensja tczewskiego podstarościego 150 florenów

Opis starostwa tczewskiego z 1664 roku możemy znaleźć w zasobach Kujawsko-Pomorskiej Biblioteki Cyfrowej pod tym linkiem:
http://kpbc.umk.pl/dlibra/docmetadata?i ... =&lp=1&QI=" onclick="window.open(this.href);return false;
Opis królewszczyzn.JPG
Opis królewszczyzn w województwie chełmińskim, pomorskim i malborskim w roku 1664, wyd. J. Paczkowski, „Fontes” z. XXXII, Toruń 1938.
Opis królewszczyzn.JPG (132.71 KiB) Przejrzano 353 razy
Opis królewszczyzn.JPG
Opis królewszczyzn w województwie chełmińskim, pomorskim i malborskim w roku 1664, wyd. J. Paczkowski, „Fontes” z. XXXII, Toruń 1938.
Opis królewszczyzn.JPG (132.71 KiB) Przejrzano 353 razy
.

Awatar użytkownika

Nana
Przybysz
Przybysz
Reakcje:
Posty: 3
Rejestracja: 5 sty 2012, o 19:29
Lokalizacja: Tczew
Kontakt:

Re: Dwór starościński i młyn

#3

Post autor: Nana » 17 kwie 2013, o 15:35

Szybki Screen z "Jednodniówka - Magazyn" Wydawnictwo Okolicznościowe Społecznego Komitetu Obchodu 700-lecia m. Tczew 1960
Załączniki
Fragment - Miasto Jubilat 700 lecie m.jpg
Fragment - Miasto Jubilat 700 lecie m. Tczewa
Fragment - Miasto Jubilat 700 lecie m.jpg (227.2 KiB) Przejrzano 293 razy
Fragment - Miasto Jubilat 700 lecie m.jpg
Fragment - Miasto Jubilat 700 lecie m. Tczewa
Fragment - Miasto Jubilat 700 lecie m.jpg (227.2 KiB) Przejrzano 293 razy

Awatar użytkownika

Autor Tematu
Michał
Budnik
Budnik
Reakcje:
Posty: 384
Rejestracja: 4 lut 2011, o 15:33
Otrzymał podziękowań: 3 razy
Kontakt:

Re: Dwór starościński i młyn

#4

Post autor: Michał » 11 sie 2015, o 21:56

Nie chcę otwierać nowego wątku, ale mała weryfikacja faktów przy okazji najnowszej książki "Tczew 1627", przyniosła mi pewną ciekawostkę.

Wszyscy chyba kojarzymy najstarszy widok miasta z 1627 r.? Pochodzi on z publikacji niejakiego Abrahama Bootha - członka poselstwa holenderskiego. W 1632 roku wydał on publikację pt. Journeal van de Legatie in Jaren 1627 en 1628...

Przypomnijmy według Bootha Tczew w tym czasie z zachodu wyglądał tak:
Tczew 1627 APG.jpg
Tczew 1627 APG.jpg (188.05 KiB) Przejrzano 213 razy
Tczew 1627 APG.jpg
Tczew 1627 APG.jpg (188.05 KiB) Przejrzano 213 razy
Przeglądając zaś wspomnianą książkę Pokojskiego, znalazłem kolejne dwa widoki Tczewa z książki Bootha. Jeden bardzo symboliczny, bo to tylko czubki wież widziane z Lubiszewa, ale obok na tej samej rycinie mamy taki widoczek:
Tczew 1627.1.jpg
Tczew 1627.1.jpg (69 KiB) Przejrzano 213 razy
Tczew 1627.1.jpg
Tczew 1627.1.jpg (69 KiB) Przejrzano 213 razy
W szerszej perspektywie:
Tczew 1627.2.jpg
Tczew 1627.2.jpg (84.59 KiB) Przejrzano 213 razy
Tczew 1627.2.jpg
Tczew 1627.2.jpg (84.59 KiB) Przejrzano 213 razy
Ten wizerunek jest bardzo ciekawy i daje nam sporą garść nowych szczegółów na temat ówczesnego miasta, lecz tutaj piszę by zwrócić uwagę na coś innego. Otóż oba widoki są teoretycznie zrobione z tej samej strony miasta. A tak jakby coś w nich się nie zgadzało. 8-)

Zaś, żeby jeszcze bardziej zamieszać, to dodaję wspomniane czubki wież, widziane z Lubiszewa:
Tczew 1627.3.jpg
Tczew 1627.3.jpg (94.85 KiB) Przejrzano 213 razy
Tczew 1627.3.jpg
Tczew 1627.3.jpg (94.85 KiB) Przejrzano 213 razy

Zatem rzucam hasło: porównaj i znajdź różnicę. A potem zaczynają się schody. :scratch


AnnaK
Przybysz
Przybysz
Reakcje:
Posty: 55
Rejestracja: 26 mar 2011, o 15:19
Otrzymał podziękowań: 1 raz
Kontakt:

Re: Dwór starościński i młyn

#5

Post autor: AnnaK » 12 sie 2015, o 21:07

Tak na oko to na pierwszym sztychu wieża Klesza jest po lewej stronie,a na drugim po prawej.Myślę, że nie zostały naszkicowane z tego samego kierunku.

Awatar użytkownika

Autor Tematu
Michał
Budnik
Budnik
Reakcje:
Posty: 384
Rejestracja: 4 lut 2011, o 15:33
Otrzymał podziękowań: 3 razy
Kontakt:

Re: Dwór starościński i młyn

#6

Post autor: Michał » 13 sie 2015, o 15:37

Baaa. Porównanie obu panoram miasta, wręcz wskazuje, że ta mniejsza jest narysowana wręcz z przeciwnej strony. Czyli... od wschodu. Tylko gdzie Wisła?

I to Lubiszewo na pierwszym planie. Wiemy, że Lubiszewo, bo widać charakterystyczne umocnienia polskiego obozu w tej wsi.

Nie mniej zagadka, dlaczego Abraham Booth narysował taki, a nie inny widok, to tylko początek problemu. Ciekawiej jest w szczegółach. Na pierwszy ogień proponuję przyjrzeć się farze, a dokładniej jej orientacji na oby obrazkach. :-)

Awatar użytkownika

LukaszB
Burmistrz
Burmistrz
Reakcje:
Posty: 7090
Rejestracja: 21 sty 2011, o 17:54
Lokalizacja: Tczew
Podziękował : 142 razy
Otrzymał podziękowań: 179 razy
Płeć:
Kontakt:

Re: Dwór starościński i młyn

#7

Post autor: LukaszB » 13 sie 2015, o 20:47

Rycina jest lustrzanym odbiciem pierwszego obrazka.
Załączniki
Panorama.jpg
Panorama.jpg (229.54 KiB) Przejrzano 183 razy
Panorama.jpg
Panorama.jpg (229.54 KiB) Przejrzano 183 razy
"Nasze czyny mogą jednakowoż przetrwać długo, o ile otrzymają potwierdzenie poprzez słowa świadków lub uratują pamięć dzięki spisaniu" Sambor II

Awatar użytkownika

Autor Tematu
Michał
Budnik
Budnik
Reakcje:
Posty: 384
Rejestracja: 4 lut 2011, o 15:33
Otrzymał podziękowań: 3 razy
Kontakt:

Re: Dwór starościński i młyn

#8

Post autor: Michał » 14 sie 2015, o 08:35

Lustrzanym odbiciem w sensie dosłownym nie jest, bo zwróć uwagę na klasztor i ratusz, które na szkicu z bitwy pod Lubiszewem pokazane są z innej perspektywy niż na rycinie z wjazdu poselstwa. Natomiast masz rację w stosunku do kościoła, który, paradoksalnie pokazany jest prawidłowo, jakby patrzeć z zachodu.


I najciekawsze są właśnie te szczegóły, bo skąd taka, a nie inna perspektywa na tym szkicu, można sobie dość łatwo wyjaśnić. Booth w momencie rysowania widział tylko czubki wież miejskich i resztę perspektywy domalował z pamięci - być może korzystając właśnie z tego wcześniejszego szkicu (albo i jeszcze innego, właśnie ze wschodu, lub północnego-wschodu, niepublikowanego w jego dzienniku). No i się pomyli, gdyż ledwo widoczne wieże zmyliły go co do "strony" którą miasto jest skierowane ku Lubiszewu.

Taką mam wstępną teorię.
:lol:

ODPOWIEDZ