Organizacja tczewska "Wolność i Niezawisłość"

Regulamin forum
1. Treści i załączniki umieszczane w postach mogą być użyte w działalności Dawnego Tczewa przy zachowaniu dbałości o dane wrażliwe.

Autor Tematu
mzk
Budnik
Budnik
Reakcje:
Posty: 335
Rejestracja: 21 lut 2011, o 15:14
Lokalizacja: Tczew
Otrzymał podziękowań: 10 razy
Kontakt:

Organizacja tczewska "Wolność i Niezawisłość"

#1

Post autor: mzk » 19 lis 2011, o 01:38

Szanowni Państwo,

Stosunkowo niedawno, przy okazji szukania patronów dla tczewskich ulic, padła propozycja aby odszukać działaczy WIN z grodu Sambora. W tym celu chciałbym przedstawić Państwu obecny stań badań, opierający się głównie na pracach Panów Bogdana Rusinka oraz Zbigniewa Szczurka, jak np. "Dzieje drugiej konspiracji niepodległościowej na Pomorzu Gdańskim w latach 1945 - 1956", tychże.
Tczewska organizacja Wolność i Niezawisłość (WIN) powstała najprawdopodobniej na przełomie roku 1945 i 1946. Jej głównym organizatorem był uczeń gimnazjum Eugeniusz Bucholc. Pomimo zbieżności nazwy z ogólnokrajową organizacją WIN, nie było pomiędzy nimi koordynacji. Chociaż tczewskie struktury podejmowały próby, najprawdopodobniej nieskuteczne, nawiązania kontaktu z centralą. Głównym celem tczewskiego WIN - u było w razie wybuchu wojny działanie na tyłach wojsk radzieckich. W tym celu członkowie tej organizacji zbierali broń (w swoim arsenale posiadali automat typu PPsz, pistolet, amunicję i rakietnice).
W 1946 r. do Bucholca dołączają: Bogumił Bieliński, Henryk Papiernik, Włodzimierz Czoska, Henryk Tomaszewski oraz Zdzisław (Żelisław). W tym samym roku tczewski Win zaczyna wspierać w okresie przedwyborczym PSL. Wsparcie to polegało głównie na kolportażu ulotek. Jak wskazują Szczurek i Rusinek, spotkania grupy w tym czasie odbywały się w mieszkaniu Henryka Papiernika na ul. Sobieskiego 23 w Tczewie. W 1947 r. Bucholc wstępuje ochotniczo do wojska co osłabia jego współpracę z organizacją, aczkolwiek jej nie przerywa definitywnie. Na początku 1948 r. pojawiają się koncepcje nowej organizacji grupy, które jednak nie dają rezultatu. W kwietniu tegoż roku Bogumił Bieliński proponuje pozostałym członkom grupy przedostanie się przez granicę polsko - niemiecką do amerykańskiej strefy okupacyjnej, gdzie zamierzali odbyć przeszkolenie wojskowe.
Jak wskazują Rusinek i Szczurek: "W dniu 2 maja 1948 r. Bieliński, Papiernik i Czoska udali się do Jeleniej Góry, a następnie w dniu 4 maja 1948 r. przekroczyli granicę państwa na rzece Nysie. Warunków marszu nie wytrzymał jednak Papiernik. Osłabł do tego stopnia, że nie mógł korzystać dalszej drogi. Przyjaciele podjęli wówczas decyzję zgłoszenia się się dobrowolnie do milicji niemieckiej. Uczynili to w miejscowości oddalonej o 15 km od Lipska".
Strona niemiecka przekazała ich stronie polskiej. W kraju trafili w ręce Urzędu Bezpieczeństwa. W czerwcu 1948 r. "wracają" do Tczewa. Trafiają do Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego. Niedługo potem aresztowani zostają Henryk Tomaszewski, Zdzisław (Żelisław) Bieliński. Aresztowania uniknął Bucholc, niestety nie znamy jego dalszych losów. Wojskowy Sąd Rejonowy w Gdańsku skazał członków tczewskiego WIN - u na:
1. Bogumiła Bielińskiego na 6 lat więzienia (wyszedł na wolność w 1953 r.)
2. Henryka Papiernika na 3 lata więzienia (wyszedł na wolność w 1951 r.)
3. Henryka Tomaszewskiego na 2 lata więzienia (wyszedł na wolność w 1950 r.)
4. Włodzimierza Czoskę na 2 lata więzienia (wyszedł na wolność w 1950 r.)
5. Zdzisława (Żelisława) Bielińskiego na 2 lata więzienia (wyszedł na wolność w 1950r.)

Ci forumowicze, a jest ich pewnie większość, którzy znają prace Pana Witolda Bieleckiego, widzą pewne różnice w przedstawieniu historii tczewskiego WIN - u. Zapewne wielu zada sobie zasadnicze pytanie: Skąd te różnice? chodzi o to, iż Panowie Rusinek i Szczurek korzystali z dokumentacji procesowej (spisywanej i aktualizowanej na bieżąco), natomiast w arcyciekawych pracach Pana Bieleckiego mamy do czynienia ze wspomnieniami bohaterów tamtych dni, z tą jednak różnicą, iż spisywanych zwykle po kilkudziesięciu latach. Każdy z nas wie, iż pamięć ludzka jest zawodna. Nie wolno nam jednak w żaden sposób deprecjonować wartości książek Pana Bieleckiego. Są one nadal jednym z najważniejszych źródeł do poznania tragicznej historii tamtych dni, a w szczególności ich bohaterów.
Możliwe, iż ktoś będzie zastanawiał się nad celowością działalności tczewskiego WIN - u. Deliberował nad jego osiągnięciami. W pewien sposób umniejszał jego znaczenie. Proszę jednak pamiętać, iż taki sposób kontestowania ówczesnej rzeczywistości był już w samym sobie aktem ogromnej odwagi. Aktem na który często nie było stać dorosłych, a my mówimy o bardzo młodych chłopakach, z których najstarszy w czasie tworzenia organizacji miał 19, a najmłodszy 16 lat.

ODPOWIEDZ