Krwawa strzelanina 1832 r.?

Awatar użytkownika

Autor Tematu
LukaszB
Burmistrz
Burmistrz
Reakcje:
Posty: 7123
Rejestracja: 21 sty 2011, o 17:54
Lokalizacja: Tczew
Podziękował : 150 razy
Otrzymał podziękowań: 184 razy
Płeć:
Kontakt:

Krwawa strzelanina 1832 r.?

#1

Post autor: LukaszB » 28 gru 2015, o 18:01

W aktualnym numerze Focus Historia 1(104)/2016 w artykule "Uchodźcy z polskim paszportem znalazł się fragment o naszym mieście:

"Potem przyszła najsłynniejsza fala uchodźstwa tzw. Wielka Emigracja po powstaniu listopadowym. W październiku 1831r. w Prusach i Austrii znalazło się około 50 tyś. Polaków, których umieszczono w obozach przejściowych, gdzie - jak wspominał powstaniec i pisarz Aleksander Jełowicki - "szczątki tego wojska w okrutnej biedzie wegetowały". Wkrótce jednak rządy obu mocarstw część polskich emigrantów cofnęły w granice Rosji. Czasem zresztą, zwłaszcza w zaborze pruskim, przemocą. W styczniu 1832 r. doszło np. do krwawych strzelanin m.in w Tczewie, Elblągu i Fiszewie."

Czy wiemy coś więcej o tych zajściach? Mamy na forum informacje o lazaracie dla polistopadowych powstańców http://www.dawnytczew.pl/forum/viewtopi ... 5494#p5494

To co odnalazłem w czeluściach internetu. W Tczewie znajdował się internowany sztab kawalerii pod dowództwem płk. Franciszka Koski oraz szpital dywizyjny. Kawalerzystów rozmieszczono po wsiach żuławskich. Przez Tczew wiódł również szlak który internowani oficerowie mieli przejść do Saksonii i dalej do Francji. Dla oficerów, którzy nie mieli pieniędzy na pokrycie kosztów podróży wyznaczono punkty zborne w Tczewie i Starogardzie, gdzie otrzymywali zaopatrzenie na podróż. Szeregowców czekał inny los. W grudniu 1831 roku do wymarszu z Prus do Kongresówki miało przystąpić około 10 000 internowanych powstańców. Wyznaczono punkty zborne - dla kawalerii okolice Tczewa, gdzie przez Gardeję miała ona przejść do Golubia-Dobrzynia. Nie wszyscy żołnierze chcieli wracać do carskiej Rosji, buntując się przeciwko braku możliwości wyjazdu do Francji. O ile w przypadku Elbląga i Fiszewa doszło rzeczywiście do rozlewu krwi, o tyle w Tczewie (chyba?) było zupełnie inaczej.

W pierwszej dekadzie stycznia 1832 roku w Tczewie zbuntowało się około pięciuset kawalerzystów polskich, którzy żądali uznania ich za „skompromitowanych” w oczach carskich i wydania im paszportów do Francji. Epizod ten na całe szczęście zakończył się bez rozlewu krwi, jedyne represje, jakie spotkały tych „buntowników”, to trzymanie ich przez pięć dni o chlebie i wodzie. [http://www.konflikty.pl/historia/1815-1 ... e-pruskim/]

Co ciekawe o buncie, ani tym bardziej strzelaninie nie wspomina Roch Morcinek autor Pamiętnika Karola Glogera z pobytu na Żuławach w r. 1831r:
"Po czteromiesięcznym naszym więzieniu w Prusach, gdy dnia jednego z kolegą mojej kwatery paląc fajki, dumaliśmy nad dalszym naszym postanowieniem, umyślny rozkaz od pułkownika, dowódcy jazdy, stawienia się wszystkich do miasta Czczewa - Dyrszau [Tczew] obudził nas z letargu. Każemy siodłać konie, idziemy natychmiast. Rozkaz naoczny do każdego, aby za trzy dni być w pogotowiu do marszu do Polski. Dzień 30 stycznia przeznaczony na wymarsz dla naszego oddziału… […] 4 lutego kazano nam wykonać przysięgę na wierność Mikołaja. Tysiące rozmaitych bajek, powieści i strachów, którymi nas ten naród plotkarski przez cały czas obdarzał i tu jeszcze się nie skończyły. Mieliśmy podług nich być wzięci, wiezieni, więzieni, osadzeni i obdarci. To tylko się sprawdziło, żeśmy politycznie obdarci zostali, bo nam przeczytano zakaz noszenia wszelkich znaków, ozdób i tytułów wojskowych. Dnia 5 lutego przebyliśmy na powrót granicę. […] Wchodząc do Prus, robiono nam fałszywą nadzieję, że tam stanowić będziemy naród, że traktować będziemy z dworami, że za nami wdadzą się wszystkie inne narody, że stanowić będziemy nasz rząd polski w Prusach. Wracając widzieliśmy się wygnańcami. Wprosiliśmy się do kraju przez wielkie łaski, wracaliśmy bez amnestii, tylko na fundamencie prywatnego listu, oddaliśmy się pod sąd i znów zostaliśmy niewolnikami. […] Opuszczaliśmy Prusy, życząc sobie wzajemnie, abyśmy nigdy więcej łaski tychże i przytułka od nich nie potrzebowali. W ciągu naszej bytności znajdowaliśmy prawda czasem ludzi poczciwych i dobrych naszych przyjaciół, lecz w ogóle widzieliśmy niechęć dla naszej sprawy. Wiele nawet ludzi widzieliśmy, w których przesądy dawnej nienawiści między Polakami i Niemcami zostawiły ślady. O, jak błądziliśmy wtenczas, gdyśmy sądzili, że naród pruski kiedy w ogóle pomoże naszej sprawie, czyniąc u siebie powstania. W tym kraju nigdy żadnej rewolucji spodziewać się nie można, gdyż przebiegając wszystkie stany, każdy kontent jest ze swego położenia."
"Nasze czyny mogą jednakowoż przetrwać długo, o ile otrzymają potwierdzenie poprzez słowa świadków lub uratują pamięć dzięki spisaniu" Sambor II

ODPOWIEDZ