"Długi Henryk"

Awatar użytkownika

Autor Tematu
be-good
Koordynator
Koordynator
Pisarz Miejski
Pisarz Miejski
Reakcje:
Posty: 4747
Rejestracja: 2 lut 2011, o 20:15
Znajomość języków obcych: English, Deutsch, Pусский
Lokalizacja: Najpierw Czyżykowo, potem Bajkowe, obecnie Górki, za jakiś czas - Rokitki :( ...
Podziękował : 175 razy
Otrzymał podziękowań: 119 razy
Płeć:
Kontakt:

"Długi Henryk"

#1

Post autor: be-good » 2 mar 2012, o 22:32

Na fotografiach z odbudowy tczewskich mostów jesienią 1939 roku wyróżnia się wielka i nietypowa konstrukcja pływającego dźwigu, który używany był do podnoszenia najcięższych i największych elementów zniszczonej konstrukcji.
henr01.jpg
henr01.jpg (374.89 KiB) Przejrzano 580 razy
henr01.jpg
henr01.jpg (374.89 KiB) Przejrzano 580 razy
henr02.jpg
henr02.jpg (348.13 KiB) Przejrzano 580 razy
henr02.jpg
henr02.jpg (348.13 KiB) Przejrzano 580 razy


Okazuje się, że ta pięćdziesiąt-metrowa, ponad stuletnia konstrukcja zachowała się do dziś w Rostocku w Niemczech i może być nawet zwiedzana:

Obrazek

http://www.schifffahrtsmuseum-rostock.d ... H.288.html

Zacytuję tu w fragmenty wielce ciekawego tekstu z podanego niżej źródła, autorstwa Aleksandra Masłowskiego:

Jednym z powszechnie znanych w przedwojennym Gdańsku obiektów przemysłowych był pływający dźwig pracujący w stoczni Schichaua. Ten pięćdziesięciometrowy olbrzym, o eleganckiej, wygiętej linii ramienia, nazywany był przez Gdańszczan „der Lange Heinrich” – czyli „Długi Henryk”. Dlaczego „długi” to oczywiste. Natomiast nadanie mu imienia Henryka również nie było przypadkowe. Ale o tym za chwilę.
Zbudowany został w 1905 r. przez firmę Beckern und Keetmann z Duisburga. Do 1945 r. pracował w gdańskim przedsiębiorstwie Schichaua, zazwyczaj widywany w okolicy basenu wyposażeniowego, tuż obok gigantycznego krewnego – młodszego o 9 lat żurawia młotowego, nazywanego „Grossvater” („Dziadek”). Ich sąsiedztwo powodowało (i nadal powoduje) notoryczne mylenie obu dźwigów.


Obrazek

Co wiemy o jego parametrach?
Ramię dźwigu miało 50 m wysokości. Umożliwiało podniesienie 100 ton (na dużym haku), lub 20 ton (na małym haku). Maksymalny wysięg dźwigu wynosił prawie 20 m. Konstrukcja dźwigowa zamontowana była na pontonie o wyporności blisko 600 ton, długości 29,55 m i szerokości 20,45 m, o zanurzeniu ok. 3 m, z dwiema śrubami i dwoma sterami. Całość ważyła 900 ton i napędzana była dwoma silnikami parowymi o mocy 110 koni mechanicznych każdy. Załoga liczyła 14 osób.
Dźwig, podobnie jak tysiące innych obiektów, zniknął z Gdańska pod koniec II wojny światowej.
Jego los nie był jednak tak smutny jak jego wielkiego sąsiada – żurawia młotowego. Stało się tak zapewne dlatego, że na długo przed przybyciem do Miasta czerwonych „wyzwolicieli” dźwig został przeholowany w styczniu 1945 r. do Rostocku. Tam wpadł oczywiście w ich ręce, ale czerwona horda była już wówczas