Katastrofa statku San

Awatar użytkownika

Autor Tematu
LukaszB
Burmistrz
Burmistrz
Reakcje:
Posty: 7357
Rejestracja: 21 sty 2011, o 17:54
Lokalizacja: Tczew
Podziękował;: 229 razy
Otrzymał podziękowań: 254 razy
Płeć:
Kontakt:

Katastrofa statku San

#1

Post autor: LukaszB » 9 kwie 2018, o 22:19

Zapytanie z FB
"Witam miłośników Tczewa i okolic. Czy ktoś z Was słyszał coś o katastrofie statku "San", który zatonął na kursie między Gdynią i Tczewem bodajże w październiku 1934 r.? Statek należał do Towarzystwa "Vistula"."

Informacje ze strony http://www.graptolite.net:

Statek ten zbudowany został w roku 1871 w Elblągu przez zakłady F. Schichau pod numerem stoczniowym 45.
Jego pierwszy właściciel, Emil Berenz z Królewca, nadał mu imię FRIEDE i eksploatował go na trasie Gdańsk - Królewiec.
Statek zajęty we wrześniu 1939 roku przez niemiecka policję wodną, uznany został za zdobycz wojenną III Rzeszy. Już
w listopadzie 1939 roku niemieckie czasopismo "Hansa: Schiffahrt, Schiffbau, Häfen" poinformowało, że SAN wszedł do
eksploatacji na trasie Gdańsk - Elbląg, a jego operatorem stał się gdański armator Danziger Schifffahrtsgeschäft Gustav
Pohlmann. Wiosną 1940 roku, po wpłaceniu 12000 reichsmarek (drugą i zarazem ostatnią ratę wpłacono 17 maja 1940)
armator ten stał sie już pełnoprawnym (oczywiście według prawa III Rzeszy) polskiego parowca. SAN otrzymał wówczas
nową nazwę ODIN i został zarejestrowany w Binnenschiffsregister Danzig jako statek śródlądowy. Ze względu na zły
stan techniczny i wymogi rejestracyjne w latach 1940-1941 przeszedł generalny remont w gdańskiej stoczni A. und W.
Wojan Schiffswerft (tzw. Stocznia Wojana, przejeta przez Niemców pożydowska firma).

1 lutego 1945 roku ODIN uległ rekwizycji i od tego dnia służył Wehrmachtowi jako transportowiec, głównie
amunicji i zaopatrzenia, kursując między portami bałtyckimi, od Gdańska aż po Świnoujście i Stralsund. 7 maja 1945
roku stał on razem z pięcioma innymi niemieckim statkami i licznymi małymi jednostkami Kriegsmarine w duńskim Rønne
(Bornholm), gdy radzieckie lotnictwo lotnictwo rozpoczęło intensywne bombardowanie miasta i portu, poprzedzające
desant mający nadpłynąć z Kołobrzegu. ODIN zdołał wyrwać się z zaatakowanego portu i schronił się jeszcze tego
samego dnia we Flensburgu, gdzie pozostał do kapitulacji III Rzeszy.

Parowiec, przejęty przez Brytyjczyków, wpierw przeszedł do Lubeki, a od 1 stycznia 1946 r. stał w Kilonii (nie w
Hamburgu, jak można czytać w niektórych polskich publikacjach). Po rozpoznaniu go przez Polską Misję Morską i po
uzyskaniu pozytywnej decyzji Tripartite Naval Commission, 31 lipca tego samego roku SAN powrócił w polskie ręce.
Trochę czasu zajęło przygotowanie go do transportu i po obsadzeniu polską załogą 30 listopada ruszył do kraju drogą
śródlądową. Dotarł do Szczecina 4 grudnia, gdzie został przejęty przez istniejącą ledwie od 20 listopada firmę "Gryf"
Polska Żegluga Przybrzeżna na Bałtyku Sp. z o.o. w Szczecinie.

SAN przeszedł szybki remont w Szczecinie i 14 kwietnia 1947 wyruszył w pierwszy rejs do Świnoujścia. Dla
Szczecina i Świnoujścia było to ogromne wydarzenie. Gdy odbijał od przystani poniżej Wałów Chrobrego, żegnał go
ogromny tłum. Szczęśliwie znany jest pierwszy skład załogi SANA: kapitan Pach, mechanik Gerard Zel, bosman Arsiuta
Jefim, marynarz pokładowy (i syn kapitana) Ryszard Pach oraz dwaj palacze, Majcherowicz i Furtek. W tym historycznym
rejsie wziął udział kmdr por. inż. Ignacy Kuczkowski, ówczesny dyrektor d/s eksploatacji przedsiebiorstwa "Gryf" i I oficer
mechanik na stawiaczu min ORP GRYF podczas kampanii wrześniowej, a powojenny przewodniczący Miejskiej Rady
Narodowej w Kołobrzegu.
Przez pierwsze miesiące SAN pływał do Świnoujścia w poniedziałki, środy i piątki, a wracał do Szczecina we
wtorki, czwartki i soboty. Trzeba zaznaczyć, iż po drodze zachodził do wszystkich portów i przystani nad Zalewem.
Niedziele wykorzystywano na rejsy wycieczkowe po szczecińskim porcie. Całkiem niezależnie statek wykonywał
najróżniejsze zadania. Kmdr I. Kuczkowski wspominał: "Niektóre trasy przemierzał jako pierwszy polski statek,
dostarczając Kapitanowi Portu w Szczecinie cennych informacji o stanie niektórych dróg wodnych i przejść np. do Wolina,
Lubienia, czy Stepnicy. (...) ... był w zasadzie kuźnią kadry marynarskiej. Dyrekcja "Gryfa" przysłała tu ludzi na
przeszkolenie."

Barwnie tamten okres służby SANA opisał Jan Piwowoński: "Sędziwy SAN zabierał do 120 pasażerów - ale nie
tylko. Oprócz nich woził barany i kozy, transportował ładunki i bagaże, obwoził po porcie i Zalewie pierwsze wycieczki,
holował barki, tratwy i wydobyte wraki, szkolił pierwszych marynarzy "Gryfa" - i pływał bez przerwy, sapiąc swą cudem
utrzymywaną w ruchu archaiczną maszyną parową. (...) Czegóż nie miał w swej służbie: i nocne rejsy z oświetlonym
świeczką kawałkiem mapy jako "jedyną pomocą nawigacyjną" i wyławianie z wody (a później zamykanie w ładowni)
skaczących do niej nietrzeźwych pasażerów, i awarię silnika, którego nie można było zatrzymać, tak że SAN musiał
pływać wokół jednej z wysepek, aż do zużycia paliwa i "zastopować" wreszcie zarywając dziobem w brzeg - i wiele innych
przygód."

Fatalny stan maszyny zgłaszany był jeszcze przez Gustava Pohlmanna, który planował wymienić dotychczasową o
mocy 180 KM, na nową o mocy 600 KM tuż przed sprowadzeniem statku do Polski. Sprawa stała się nieaktualna, gdy
zorientował się, że Polska ma zamiar znacjonalizować cały tabor pływający pochodzący z Gdańska. Aby utrzymać
maszynę w ruchu, mechanik imał się najróżniejszych środków. Jak wspominał kmdr I. Kuczkowski, mechanik "płakał,
prosił, czasem nawet kopał i jakoś to szło." Mimo stosowania takich nadzwyczajnych środków, statek po niecałych trzech
latach służby na Zalewie Szczecińskim musiał zostać wycofany z eksploatacji z końcem 1949 roku.

Cytowany już I. Kuczkowski w roku 1977 napisał: "Później oddano na złom. Dziś jego dawne trasy
przemierzają na Zalewie śmigłe wodoloty. Poza paru fotografiami nie ma już śladu po owym śmiesznym,
starym parowczyku, który był niemal dla ówczesnej naszej żeglugi przybrzeżnej, czym BATORY dla PLO ...".

Według Jerzego Micińskiego i Stefana Kolickiego (1962) oraz Jana Piwowońskiego (1989) SAN był parowcem
zbudowanym w roku 1871 przez zakłady F. Schichau w Elblągu, o następującej charakterystyce: pojemność - 107 BRT i
48 NRT; prędkość - 7-8 węzłów; długość 38,2 m; szerokość 4,7 m; maszyna parowa dwucylindrowa, podwójnej ekspansji,
o mocy 180 KM; 1 śruba, 1 pokład, 2 ładownie.

Załączniki
San-exvistula-1000-002.jpg
Za ten post autor LukaszB otrzymał podziękowanie od:
mirza3 (10 kwie 2018, o 22:11)
Ocena: 14.29%
 
"Nasze czyny mogą jednakowoż przetrwać długo, o ile otrzymają potwierdzenie poprzez słowa świadków lub uratują pamięć dzięki spisaniu" Sambor II

Awatar użytkownika

Opiekun forumJadzia
Moderator
Moderator
Pisarz Miejski
Pisarz Miejski
Reakcje:
Posty: 4135
Rejestracja: 30 sty 2011, o 20:23
Podziękował;: 226 razy
Otrzymał podziękowań: 242 razy
Płeć:
Kontakt:

Re: Katastrofa statku San

#2

Post autor: Opiekun forumJadzia » 10 kwie 2018, o 18:49

Na szybkiego:
Głos Mazowiecki, 09.10.1934 r..jpg
Głos Mazowiecki, 09.10.1934 r.
Gazeta Kościerska, 04.10.1934 r..jpg
Gazeta Kościerska, 04.10.1934 r.
Pielgrzym, 02.10.1934 r..jpg
Pielgrzym, 02.10.1934 r.
Za ten post autor Opiekun forumJadzia otrzymał podziękowania (total 3):
mirza3 (10 kwie 2018, o 22:11) • LukaszB (11 kwie 2018, o 10:47) • zunia (11 kwie 2018, o 11:16)
Ocena: 42.86%
 

ODPOWIEDZ